poniedziałek, 14 stycznia 2019

"Consolation" Corinne Michaels

Tytuł: Consolation  Autor: Corinne Michaels  Tłumaczenie: Kinga Markiewicz  Ilość stron: 302 Moja ocena: 9,5|10
"Wojna wydaje się miła tym, którzy jej nie doświadczyli."

     Pamiętam jak Szósty Zmysł wychodził na polski rynek i Consolation zrobiło naprawdę wielką furorę, nie przypominam sobie żeby komukolwiek się nie spodobała - każda przeczytana przeze mnie recenzja przepełniona była pozytywami, które traktowałam z lekkim lekceważeniem, ale uwaga ja też dałam się jej wciągnąć. Ta książka to rewelacja, jest świetna, a ja tak długo kazałam jej czekać na swoją kolej.
     Natalie została postawiona w naprawdę ciężkiej sytuacji. Jej mąż nie żyje, to już chyba szczyt, ale przecież kobiety są silne, oczywiście podupada i wycofuje się z życia, ale ma dla kogo wstawać codziennie rano. Tak naprawdę nigdy nie wiemy jak się zachowamy w danej sytuacji, a Lee przyjęła to tak jakbyśmy mogli się spodziewać. To dosyć barwna i dojrzała postać, która przechodzi niestety ciężki okres, a autorka wzbudza w nas przeróżne emocje - u mnie głównie współczucie i zrozumienie.
     Z kolei Liam to bliski przyjaciel męża Natalie, znają się od lat i można by pomyśleć, że tylko się nimi zaopiekuje, bo przecież traktują się niemal jak rodzeństwo, ale każdy wie jak działa miłość - niby się nie chce, ale ciężko jest się temu oprzeć. Miałam w sumie mieszane uczucia jak czytałam, niemniej jednak im dopingowałam, bo przecież każdy zasługuje na miłość i szczęście. Liam zajmuje się tym samym co mąż Natalie, jest komandosem i kocha tę pracę - spełnia się w niej, choć ma pełną świadomość niebezpieczeństwa jakie go czekają. Facet jak marzenie, inteligentny, dobrze zbudowany i dobrze wychowany. O kurde nawet mi się zrymowało.
     Bohaterowie to dorośli i dojrzali ludzie, historia ich miłości nie była jak granat, postępowała powoli, niepewnie badając grunt, a gdy już ją do siebie dopuścili pojawił się żar i wszystkie towarzyszące miłości uczucia. Jak w dodatku wiemy żadne szczęście nie trwa wiecznie i gdy już myśleli, że teraz już z górki. BUM. Nieoczekiwany zwrot akcji na zakończeniu. W tym momencie byłam gotowa wyrzucić tę książkę przez okno, ale jak widać powstrzymałam się. Autorka nie dość, że stworzyła świetnych bohaterów to w dodatku dobiła nas świetną powieścią, której po prostu nie da się zapomnieć! Jestem zachwycona i tego nie ukrywam, bo okazało się, że nie warto było tak zwlekać z czytaniem. Strasznie ciekawi mnie kontynuacja, ale mój stosik wstydu zmienił się w stos, który obejmuje 3, albo już nawet 4 półki - hańba mi i potępienie. Wracając jednak do książki, to jestem naprawdę miło zaskoczona, bo nie spodziewałam się czegoś tak dobrego. Autorka urzekła mnie swoim stylem, prowadzeniem historii, a także świetnymi bohaterami, natomiast zakończeniem wybiła mnie z butów. Co do gatunku nie jestem w stanie konkretnie go określić z erotyka ma w sumie dosyć mało, bardziej podchodzi pod obyczajówkę - ale to chyba nawet nie to. Zawsze mam z tym problem, niemniej jednak polecam tę książkę miłośnikom literatury kobiecej i w sumie każdemu, kogo interesują łzawe historie, które dążą do happy endu, ale nie zawsze się nim kończą.


Pozdrawiam, Sara ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka