wtorek, 29 października 2019

"Dwadzieścia minut do szczęścia" Katarzyna Mak

Autor: Katarzyna Mak Tytuł: Dwadzieścia minut do szczęścia Liczba stron: 192 Ocena:9/10

"-Chodźmy tam, w te zarośla-powiedział, a ja od razu spojrzałam na niego podejrzliwie. Dobrze, że tego nie zauważył, bo chyba mógłby znowu się na mnie wkurzyć. Pomyślałam sobie jeszcze, że w normalnych warunkach w życiu bym tam z nim nie poszła, ale że sytuacja się trochę pogmatwała... Cóż, przecież zapewniał, że nie jest zboczeńcem."

      Po wszelkiego rodzaju książkach, gdzie bohaterowie są skazani na wypadki, apokalipsę, molestowanie i wojny, przyszedł czas na coś lekkiego, podobno przyjemnego, i tak oto mamy przed sobą Dwadzieścia minut do szczęścia autorstwa Katarzyny Mak.
Michalina to młoda studentka, która do otworzenia bram do swojej kariery potrzebuje dwóch rzeczy: zaliczonych praktyk i zdanego egzaminu na uczelni. Dziewczyna jest zmotywowana, dlatego też pełna energii wyrusza do ekologicznego gospodarstwa rolnego, gdzie szefem jest Mikołaj. Los jednak od początku nie sprzyja Michasi, gdyż rzuca jej pod nogi coraz to nowe kłody. Jak sobie z nimi poradzi? 
     Muszę przyznać, że autorka ma wyjątkową lekkość operowania piórem. Mam wrażenie, że kolejne strony przelatywały mi przez palce w zastraszającym tempie. Wciągnęłam się w historię niesamowicie i nie oderwałam się do samego końca (co nie znaczy, że nie robiłam krótkich przerw, ale o tym później).
     Bohaterka ma wyjątkowy talent do pakowania się w wszelkiego rodzaju kłopoty. Jakby cały świat uwziął się na tę jedną osobę i postanowił zesłać na nią wszelkie chichoty losu. Niektórzy czytelnicy mogliby uznać pewnie to za przesadzone, jednak absolutnie nie wątpię, że są tacy ludzie, którym tak się dzieje... przez całe życie. (napisała osoba, której spadł karnisz po muśnięciu firany) 
Podczas czytania wielokrotnie przyłapywałam się, że uśmiecham się pod nosem i parskam śmiechem. Było wiele komicznych sytuacji, jednak wielokrotnie musiałam też odkładać na chwilę książkę. Nie wynikało to absolutnie ze znudzenia, a bardziej cringu, który odczuwałam. Niektóre dialogi, sytuacje i zachowania bohaterów wprowadzały mnie w uczucie żenua, i musiałam się chwilę uspokajać.
     Znalazłam kilka nieścisłości między jednymi wydarzeniami, a kolejnymi, jednak nie mam zamiaru czepiać się ich, bo nie miałoby to większego sensu. Jest to literatura lekka, a głównym wątkiem jest ten miłosny. Ten gatunek literatury nie ma w żaden sposób nas czegoś uczyć, a bardziej przenieść w miejsce, gdzie wszystko jest idealne. Może nie na początku, ale tak czy inaczej czeka nas happy end.
Minusem jest na pewno szybkość akcji. Książka jest krótka to fakt, ale bohaterowie, którzy zakochują się i są pewni swoich silnych uczuć w przeciągu kilku dni jest co najmniej dziwne. Dalszy wątek został rozłożony na trochę dłuższy okres, ale poznawanie się przebiegło tak szybko, że druga część jest mniej istotna, bo nie można poważnie traktować tej pierwszej, gdy uczucia między bohaterami rozkwitają, a może bardziej powinnam powiedzieć, że wybuchają gorącym płomieniem.
Podczas całej historii towarzyszy nam wątek przeszłości Michasi, która nie ma rodziców, ani wspomnień, gdyż jej opiekunka-babcia, nie chciała się z nią nimi dzielić. 
     Pomimo kilku nieścisłości, nie mogę odmówić historii uroku, którego brakowało mi podczas czytania pozycji z cięższymi tematami. Proszę nie zapominać, że nie jest to literatura naukowa, ale romans. Nie możemy tego porównywać z np. Nigdy więcej autorstwa Anny Zamojskiej, bo byłoby to zwykłą głupotą. Dlatego zamierzam to ocenić porównując to tylko i wyłącznie do innych romansów. A prawda jest taka, że na dzień w którym chcemy aby nasz mózg odsapnął i przyswoił coś lekkiego, ta pozycja jest idealna. Pomiędzy innymi love-story ten tytuł zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Klaudia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka