czwartek, 23 kwietnia 2020

"Conviction" Corinne Michaels

Tytuł: Conviction Autor: Corinne Michaels  Tłumaczenie: Kinga Markiewicz  Wydawnictwo: Szósty zmysł  Ilość stron: 358  Moja ocena: 6,5|10

"Kochać kogoś oznacza bycie bezinteresownym i chęć zrezygnowania z własnych potrzeb dla drugiej połówki. To zachowanie szlachetnej postawy w obliczu świadomości, że całkowicie zniszczy to twój świat - tak jak odejście."
     Przeczytałam Consolation ponad rok temu i trzeba przyznać, że to było coś. Potem jakoś nie było okazji, żebym wzięła się za kontynuację, teraz mnie tak naszło i przyznam, że miło było chwycić za coś innego. Poprzedni tom był bardzo emocjonalny i pokazał umiejętności autorki, autentycznie się w niego wczułam.

"Człowiek czuje się całkowicie bezradny, gdy patrzy, jak jedyna osoba, której pragnie się ponad wszystko na świecie, prawdopodobnie opuszcza cię już na zawsze."

     W Conviction sytuacja Natalie ulega zmianie, jednak nie jestem pewna czy na lepsze, czy gorsze – przeszła piekło, ale zyskała Aarabelle i Liama. To silna kobieta, która ma przed sobą naprawdę ciężkie wybory, miałam oczywiście swoje typy i liczyłam, że będzie tak jak sobie myślałam. Przyznam, że bardzo polubiłam tę postać – głównie ze względu na hardy charakter, potrafi postawić na swoim, jest także wygadana i mimo wszystko dosyć otwarta. Bycie żoną SEAL-sa nie jest łatwą sprawą, zarówno dla Natalie jak i innych kobiet, które znalazły się w takie sytuacji, zostały zmuszone do radzenia sobie z emocjami na różne sposoby i trzeba przyznać, że to naprawdę ciężkie. Podziwiam silną wolę i umiejętność „normalnego” funkcjonowania.

     Liam to facet idealny, naprawdę. Oczywiście nie jest bez wad, bo to byłoby po prostu nierealne. On również należy do oddziału SEAL-s i wyjeżdża na misje, zupełnie jak mąż Natalie. Jednak oprócz świetnego wyglądu, który jest podkreślany na każdym kroku, to ma ciekawe poczucie humoru, ale i charakter – oczywiście odważny i silny jak na żołnierza przystało, jednak potrafi być też czuły i delikatny. Trzeba przyznać, że i on nie ma mimo wszystko zbyt ciekawej sytuacji, dosłownie można powiedzieć, że jest między młotem a kowadłem. Mam słabość do bohaterów jego typu, głównie dlatego, że są wytworem wyobraźni i są piekielnie wyidealizowani.


     Oczywiście poza tą dwójką mamy tu parę innych ciekawych postaci, które, mimo że mniej ważne to i tak warte uwagi, głównie ze względu na to jak silną przyjaźń tworzą z Natalie i Liamem oraz jak zgrane „społeczeństwo” im z tego wychodzi. Podobała mi się ta książka, choć oczekiwałam chyba efektu WOW, pierwszy tom totalnie mi go dostarczył, a tu mimo zaspokojenia ciekawości jak dalej potoczyły się ich losy, to niestety nie byłam jakoś wielce zaskoczona, przyznam, że chyba nawet wręcz przeciwnie. Autorka ma przyjemne pióro i potrafi przytrzymać czytelnika w napięciu, używa prostego języka, przez co czyta się lekko. Jest jednak do bólu przewidywalna, co „odrobinę” mnie zawiodło, bo po takim opisie można by było się spodziewać czegoś innego. Mimo wszystko można powiedzieć, że poszło po mojej myśli.

"Czasami ból jest tak dominujący, że żadne słowa nie uleczą zadanych ran."

     Okładki obu książek są ciekawe, bardzo subtelne i nienachalne. Przypuszczam, że przedstawia głównych bohaterów, co żadnym odkryciem nie jest, ale podoba mi się kolorowy akcent – obie mają go mało, ale jest widoczny.

     Mam nieco mieszane uczucia po skończeniu tej książki. Po Consolation długo nie mogłam wyjść z kaca książkowego i spodziewałam się po Conviction podobnej bomby i owszem nie było tak źle, było dosyć dobrze, tak w tym momencie pojawia się to ALE. Zabrakło mi tu tego efektu WOW, który po tak świetnym tomie był wręcz oczywisty i jak najbardziej pożądany. Reasumując zatem to konieczne uzupełnienie historii Natalie i Liama, jednak po popisie, który autorka dała nam przy okazji pierwszego tomu, można było się spodziewać czegoś odrobinę innego i mniej przewidywalnego. Oczywiście mogę powiedzieć, że to dobra książka jak najbardziej, nie ma tu jednak tego wyczekiwanego momentu zaskoczenia. Co więcej, była PO PROSTU dobra, okej dało się przeczytać, nawet się wciągnęłam, niemniej jednak to totalnie nic specjalnego, ot zwykłe dokończenie historii. Polecam, głównie dlatego, żeby uzupełnić sobie historię i zaspokoić niedosyt po pierwszym tomie.

Pozdrawiam, Sara ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka