Szukam zakładki...
Czarny Łabędź - Balet, psychodelia i mieszane uczucia

Czarny Łabędź - Balet, psychodelia i mieszane uczucia

2/03/2017
Przyznam bez bicia, „Czarny Łabędź” od dawna figurował na mojej liście filmów do nadrobienia, choć potrzeba nie była jakoś szczególnie paląca. Kupiłam go oczami, zaciekawiona samym motywem baletu i psychodelicznego rozszczepienia osobowości. Po seansie muszę stwierdzić, że mam mieszane uczucia, a seans był… cóż, wyzwaniem.

Czarny Łabędź

Darren Aronofsky, 2010 | Dramat, Psychologiczny

Disney+ 108 minut
Przyznam bez bicia, „Czarny Łabędź” od dawna figurował na mojej liście filmów do nadrobienia, choć potrzeba nie była jakoś szczególnie paląca. Kupiłam go oczami, zaciekawiona samym motywem baletu i psychodelicznego rozszczepienia osobowości. Po seansie muszę stwierdzić, że mam mieszane uczucia, a seans był… cóż, wyzwaniem.

Ciężki psychologiczny motyw i brak klarowności

Jeżeli chodzi o fabułę, jest to bez wątpienia zagmatwana intryga, choć momentami odrobinę przewidywalna, zwłaszcza w kwestii ostatecznego osiągnięcia celu przez Ninę. Całość jest ewenementem na rynku ze względu na ciężar emocjonalny, ale miałam wrażenie, że film nie dostarczył mi klucza do pełnego zrozumienia. Gdzie była ta mroczna strona, o której mówił opis? Dla mnie to była raczej postępująca utrata kontaktu z rzeczywistością, a główna bohaterka była niezrównoważona emocjonalnie, miotana urojeniami. Zżerała mnie ciekawość, do jakiego finału to doprowadzi, jednak brakowało mi klarowności. To nie jest prosta i przyjemna historia; to ciężki psychologiczny motyw, który zostawia widza z pytaniami.

Pokłon dla Portman i charyzmatyczna Kunis

Przejdźmy do obsady. Za Natalie Portman, nie będę ukrywać, nigdy szczególnie nie przepadałam, ale muszę złożyć jej pokłon. Postać Niny, początkowo jawiąca się jako naiwna gąska, która nie daje sobie w kaszę dmuchać tylko ze strachu, ewoluuje w krnąbrną i autentyczną do bólu artystkę. W trakcie trwania akcji nabrała cech, które sprawiły, że stała się dla mnie barwniejszą i bardziej intrygującą aktorką. To zadziorna, inteligentna bestia! Zdecydowanie większą słabość mam do Mili Kunis. Nawet w roli drugoplanowej, gdzie była niezbyt wylewna, jej wyszczekana postawa i naturalna charyzma przyciągały wzrok bardziej niż obsesyjne dążenia protagonistki.

Sztywna realizacja i zniekształcone dźwięki

Co do samej realizacji, scenografia była niezbyt wymyślna i ledwo ją zauważyłam. Atmosfera panująca na ekranie była piekielnie napięta, ale jednocześnie sztywna i sprawiała wrażenie robionej na siłę. W połączeniu z topornym piórem wizualnym (efekty specjalne były marne i mało zauważalne) ciężko się go chłonęło. Muzyka, czyli zdeformowane i puszczone od tyłu „Jezioro Łabędzie”, była ciekawym, choć nie do końca przyjemnym akcentem.

Imponujące zaangażowanie aktorki

Warto jednak zaznaczyć to, co kupiło mnie całkowicie: zaangażowanie Portman. Informacja o tym, że przez rok trenowała balet, a większość scen wykonała osobiście, dodając własne, oryginalne ruchy, jest imponująca. To dowód na to, że nawet w nie w pełni zrozumiałej dla mnie produkcji, można odnaleźć coś godnego podziwu.


Werdykt: Aktorski triumf w fabularnym chaosie

Reasumując, moje wrażenia po seansie są przesycone lekkim niezrozumieniem dla ogółu i mieszanką pozytywnej krytyki (dla aktorstwa) oraz negatywnej (dla klarowności fabuły). Nie sądzę, żebym obejrzała ten film ponownie, ale cieszę się, że miałam okazję zmierzyć się z tą wizją.


🩰 Świetne aktorstwo, ciężki klimat, brak klarowności.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz
  1. WOW, jestem zaskoczona tak niską oceną. Filmu nigdy nie miałam w planach, a po tej recenzji to się nie zmieni. Może kiedyś obejrzę, ale wątpię ;)

    Pozdrawiam, Oliwia :")

    Zjadam Szminkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, też szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że będzie taki słaby, niemniej jednak myślę, iż warto obejrzeć, bo być może ja nie dostrzegłam ogólnego sensu :)
      Również pozdrawiam, Sara <3

      Usuń
  2. Pamiętam, że chciałam go oglądnąć odkąd wyszedł, ale jakoś nigdy nie byłam w nastroju. A teraz mnie trochę zaskoczyłaś swoją opinią. Ale pożyjemy, zobaczymy

    Zostaję na dłużej i obserwuję ;)

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zaskoczona, że okazał się taki niezrozumiały dla mnie, ale to już zależne od gustów :)
      Dziękuję na pewno nie pożałujesz :)

      Usuń