"Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze."
"Przynajmniej miałem oddać życie za kogoś innego, za kogoś, kogo kochałem. To bez wątpienia dobra śmierć. Szlachetna. Znacząca."
Deszczowe Forks i... Rosalie?
Większość akcji rozgrywa się w Forks. Przyznaję, że mogłabym tam mieszkać, gdyby nie te ciągłe ulewy. Opisy bohaterów i otoczenia są niezwykle barwne i działają na wyobraźnię – autorka stawia na szczegóły, co ułatwia "przeniesienie się" do tego świata.
Gdy Bella spotyka Edwarda, wszystko się komplikuje. Ona wie, że chłopak skrywa sekret. Będę szczera: momentami Edward trochę mnie irytował. Tak bardzo chciałam, żeby w końcu ją pocałował, a on cały czas ją odtrącał! Napięcie było nie do zniesienia. Z niewiadomych mi powodów moją ulubioną postacią wcale nie jest jednak główna para, ale Rosalie. Choć w książce jest jej tak mało, to bardzo lubię jej temperament i charakterek.
"Prawda jest taka, że ludzie mają pewną wspaniałą cechę. Zmieniają się."
Beau i Edythe, czyli Zmierzch na nowo
Z racji tego, że miałam egzemplarz „Zmierzchu” połączony z „Życiem i śmiercią. Zmierzch opowiedziany na nowo”, recenzja musi objąć też ten eksperyment. Dla niewtajemniczonych: to wersja, w której płcie bohaterów są zamienione. Mamy chłopaka Beau i wampirzycę Edythe.
Od razu po skończeniu oryginału, wzięłam się za drugą stronę.
Początek: Szedł mi mozolnie, bo był wręcz przepisany ze „Zmierzchu”.
Zmiany: Potem akcja ruszyła nowym torem. Wyjaśniono sprawę Volturi (o których w pierwszym tomie oryginału było cicho) i zmieniono bieg wydarzeń.
Byłam zaskoczona takim obrotem spraw, niemniej jednak... średnio mi się to podobało. Oryginalny „Zmierzch” wygrywa. Ta doza tajemniczości służy historii lepiej niż wykładanie wszystkiego na ławę.
Werdykt: Jestem fanką (lepiej późno niż wcale)
Od zawsze uwielbiałam romantyczne powieści, a jak dochodzą do tego postacie nadnaturalne, to jestem w niebie. Lekkie pióro autorki to ogromny plus. Żałuję, że nie sięgnęłam po to wcześniej, bo przyznaję: Bella i Edward zapadli mi głęboko w pamięć i naznaczyli piętnem fana.
Reasumując: Obie powieści są idealne na pierwsze wiosenne dni. Stephenie Meyer ma u mnie ogromny plus za wykreowanie tak fantazyjnego świata. Jeśli jeszcze nie czytaliście (są tacy?), nadrabiajcie!

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze
!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)
Czytałam kiedyś, nawet wszystkie części, ale średnio mi się podobało. Książka wciąga, to fakt, ale znudziła mnie przewidywalność i wyidealizowana postać Edwarda. Ogólnie czytadło takie mocne 2/10.
OdpowiedzUsuńPS. Też uwielbiam Rosalie.
Klara z krysiaklaraiksiazki.blogspot.com
Fakt, Edzia trochę zrobili zbyt dobrze, ale i tak wyobrażenie go sobie było lepsze niż narzucony wygląd w filmie.
UsuńTak Rosalie to jedyna w miarę naturalna postać, która wręcz nienawidzi tego kim się stała.
Czytam wszystkie części i podobały mi się . Nie aż tak by wracać do nich lecz mam mile wspomnienia i emocje .
OdpowiedzUsuńPodobno, gdy czyta się książkę po raz drugi odkrywa się nowe historie zapisane na tych samych kartach ;)
UsuńWszystkie części Zmierzchu obejrzałam, ale książki jest nie czytałam co muszę nadrobić. Tylko nie wiem czy jest u bibliotece. Powiem ci, że filmy mi się bardzo podobały, lecz kiedyś nie wiedziałam, że jest oparte na książce. No cóż ale wtedy nie byłam taką fanką książek jak teraz :D i muszę wszystko po nadrabiać :D
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że też tak podchodziłam do tego, ale książka to ogromne morze w porównaniu do suchej pustyni filmu :D
UsuńWłaśnie dlatego chcę przeczytać książkę i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się to zrobić :D
UsuńŻyczę miłej lektury ^^
Usuń