Szukam zakładki...
Królewska Klatka - Dziewczyna od Błyskawic bez iskry?

Królewska Klatka - Dziewczyna od Błyskawic bez iskry?

6/04/2017

Królewska Klatka

Victoria Aveyard, 2017 | High vs. Low Fantasy, Crossing Boundaries

Otwarte 568 stron
Gdy przeczytałam pierwszą i drugą część tego cyklu, byłam zachwycona. Wręcz siedziałam jak na szpilkach, czekając na kontynuację. I oto jest! Ale muszę być z Wami szczera: „Królewska Klatka” to ogromny kontrast w porównaniu do poprzednich tomów. Przez większość książki panowała monotonia, do której Victoria Aveyard nas nie przyzwyczaiła. Ale bez obaw – potem zaczęło się dziać! Nie wybiegajmy jednak zbyt daleko w przyszłość, przejdźmy do konkretów.
"Jeśli nie chcesz się zaangażować całym sercem, to lepiej sobie daruj, inaczej zginie wielu ludzi."

Wrak człowieka i Cichy Kamień

W recenzji „Szklanego miecza” pisałam, że ta seria to mieszanka wielu znanych motywów. Autorka ma jednak talent do tworzenia czegoś, co jest jednocześnie podobne do innych, a zarazem tak bardzo odmienne. W tym tomie Mare staje się osobistą zabawką Mavena. Otumaniona mocą Cichego Kamienia, zmienia się we wrak człowieka. Stłamszona, utraciła swoją iskrę. Maven odebrał jej prawie wszystko, ale jednocześnie obdarzył ją drugim (zaraz po miłości) najsilniejszym z uczuć – nienawiścią.

I tu małe wyznanie: mimo że lubię Cala i naprawdę podoba mi się jego związek z Mare, mój czytelniczy głód wciąż nie został nasycony młodym, tyrańskim królem. Mam wrażenie, że Maven i Dziewczyna od Błyskawic tworzyliby niesamowity, mroczny duet.

"Oto nasz jeniec, oto świadectwo naszego zwycięstwa"

300 stron narzekania?

Książka dostarczyła sporej dawki emocji, ale... dopiero w połowie. Do około 300. strony działo się niewiele. Mare była uwięziona i na każdym kroku wspominała, jak bardzo nienawidzi Mavena. Dynamika akcji, która dominowała w dwóch pierwszych tomach, tutaj mocno siadła, co stawia tę część w trochę nieciekawym świetle. Victoria Aveyard postawiła tym razem na różne perspektywy. Historię śledzimy z punktu widzenia trzech osób: Mare (to oczywiste) i dwóch innych, o których przekonacie się sami. Ciekawi mnie jednak, jak wyglądałyby niektóre momenty oczami Mavena – o dziwo nie było go tu tak dużo, jak można by się spodziewać.

"Nadzieja w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem."

Najbardziej Irytująca Postać

Jak zwykle komuś trzeba przyznać ten niechlubny tytuł. Tym razem pada na Cameron. Jej "silna wola", która powinna być atutem, irytowała mnie jak nigdy. Ale ocenę jej zachowania zostawię Waszemu czujnemu oku.

•••

Werdykt: Minimalizm i niedosyt

Autorka jak zwykle zachwyciła mnie stylem. Udowodniła, że można zaciekawić czytelnika na tyle, żeby chciał więcej. A co najlepsze (i najgorsze zarazem) – czytając końcówkę, czułam, że czegoś brakuje. Dosłownie jednej lub dwóch stron, które wyjaśniłyby, co stało się dalej! Tak naprawdę nie wiem, czy będzie kolejna część (choć mam nadzieję, że tak!), bo wiele kwestii wciąż chodzi mi po głowie.

Na koniec plus dla srok okładkowych: oprawa graficzna tego cyklu jest genialna. Minimalizm, motyw korony i krwi – to wszystko idealnie pasuje do treści. Kolorystyka przyciąga wzrok i cała seria pięknie wygląda na półce.

Podsumowując: to lekka i przyjemna lektura (gdy już przebrniecie przez początek), która pozostawia po sobie ogromny niedosyt. Gorąco polecam!

🌩️ Więzienie w pałacu, polityczne szachy i cisza przed burzą.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz