Szukam zakładki...
Kolacja dla Wrony - Pomyłka z Alicją i życiowe mądrości.

Kolacja dla Wrony - Pomyłka z Alicją i życiowe mądrości.

9/09/2017
Moja przygoda z Jonathanem Carollem zaczęła się od... wpadki. Jakimś dziwnym trafem pomyliłam go z Lewisem Carollem (tym od Alicji w Krainie Czarów). Ale wiecie co? Nawet ta pomyłka nie zepsuła mi lektury, choć dostałam coś zupełnie innego, niż się spodziewałam. Długo zbierałam się do napisania tych słów i szczerze mówiąc – idzie mi to opornie. Dlaczego? Bo to specyficzna pozycja, o której ciężko opowiadać z wypiekami na twarzy.

Kolacja dla Wrony

Jonathan Caroll, 2017 | Lit. Faktu & Reportaż

Rebis 208 stron
Moja przygoda z Jonathanem Carollem zaczęła się od... wpadki. Jakimś dziwnym trafem pomyliłam go z Lewisem Carollem (tym od Alicji w Krainie Czarów). Ale wiecie co? Nawet ta pomyłka nie zepsuła mi lektury, choć dostałam coś zupełnie innego, niż się spodziewałam. Długo zbierałam się do napisania tych słów i szczerze mówiąc – idzie mi to opornie. Dlaczego? Bo to specyficzna pozycja, o której ciężko opowiadać z wypiekami na twarzy.
"Życie nas rani. 
Nie da się tego uniknąć. 
Uczymy się z tymi ranami żyć albo zabijają nas one na długo przedtem, zanim w istocie umrzemy. Blizny małe, wielkie, szerokie i głębokie jak ocean - definiują nas. 
Stają się częścią naszej mapy życia."
"Ciągle mówił o swoim błędzie i o tym, jak mu przykro z tego powodu. Dłuższą chwilę milczała, a potem powiedziała: To był dobry błąd, bo poważny. Czegoś takiego nie da się odkręcić. Jeśli już masz coś spaprać, lepiej niech to będzie coś grubego, żebyś długo żałował i pamiętał. Małe żale są nic niewarte ‎- drażnią jak ukąszenie moskita. Już lepiej popełniać kolosalne błędy, które zostawią trwałe blizny, bo wtedy masz szansę się na nich nauczyć. Drobne pomyłki tylko wkurzą cię i tyle; zapominasz o nich po pięciu minutach."

Menu dla Wrony

„Kolacja dla Wrony” to bardzo subtelny zbiór tekstów i rad. To utwory krótkie – rzadko zdarza się, by zajmowały więcej niż stronę. Czy mi się podobało? To trudne pytanie. Powiedziałabym raczej, że moje odczucia są neutralne. Teksty są napisane lekkim językiem, co jest plusem, ale niestety momentami podchodzą pod... nudę. Czytając, miałam wrażenie, że zaglądam do czyjegoś notatnika z osobistymi przemyśleniami na temat codzienności. Czasem trafnymi, czasem zupełnie banalnymi.

"Podobnie jak dzieci tworzą sobie wyimaginowanych przyjaciół, by dotrzymywali im towarzystwa, również użytkownicy mediów społecznościowych wysyłają swoje wiadomości do idealnych (ale wyimaginowanych) dorosłych, którzy mają istnieć – i ich słuchać."

Mroczna elegancja

Jako naczelna sroka okładkowa, muszę wspomnieć o wydaniu. Zwróciłam na nie uwagę od razu. Okładka jest nietuzinkowa, utrzymana w ciemnej tonacji, z intrygującym motywem starszej osoby. Duży plus za twardą oprawę. Choć na co dzień z wygody wybieram miękką, to tutaj ta solidność idealnie pasuje do "poważnej" treści. Na półce prezentuje się bardzo elegancko.

•••

Werdykt: Dla koneserów metafor

Przechodząc do podsumowania – recenzja jest krótka, bo i o fabule nie ma co mówić (bo jej nie ma). To książka dla osób nieco dojrzalszych, które patrzą na świat z dystansem i lubią wyłapywać dziwne metafory, którymi posługuje się autor. Jeśli szukacie akcji i zwrotów fabularnych – uciekajcie. Pozostaję przy neutralnej ocenie. Polecam ją każdemu, kto ma wolną chwilę (teksty są idealne "na raz") i chce przeczytać coś refleksyjnego do kawy, nie angażując się w skomplikowaną historię.

☕ Zbiór felietonów, codzienne refleksje i ładne wydanie.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz