Szukam zakładki...
Po Drugiej Stronie Nieba - Lightworkerzy, naruszanie prywatności i bieganie przed problemami.

Po Drugiej Stronie Nieba - Lightworkerzy, naruszanie prywatności i bieganie przed problemami.

8/11/2018
Cierpliwość jest podobno cnotą, ale umówmy się – czytelnik czekający na kontynuację historii, która skończyła się w kluczowym momencie, rzadko bywa cnotliwy. Bywa raczej zniecierpliwiony i pełen obaw. Pierwszy tom, „Ósme Niebo”, wciągnął mnie błyskawicznie. Historia Łucji, Adama i Mikaela była powiewem świeżości w gatunku fantastyki. Dlatego, gdy tylko skończyłam czytać, zapragnęłam drugiego tomu „tu i teraz”. Musiałam jednak trochę poczekać. Czy było warto? Czy powrót do świata lightworkerów spełnił moje oczekiwania? Zdecydowanie tak, choć muszę ostrzec: niektórzy bohaterowie wystawili moje nerwy na poważną próbę.

Po Drugiej Stronie Nieba

Łucja Wilewska, 2018 | Realizm Magiczny, Literatura Obyczajowa

Videograf 304 strony
Cierpliwość jest podobno cnotą, ale umówmy się – czytelnik czekający na kontynuację historii, która skończyła się w kluczowym momencie, rzadko bywa cnotliwy. Bywa raczej zniecierpliwiony i pełen obaw. Pierwszy tom, „Ósme Niebo”, wciągnął mnie błyskawicznie. Historia Łucji, Adama i Mikaela była powiewem świeżości w gatunku fantastyki. Dlatego, gdy tylko skończyłam czytać, zapragnęłam drugiego tomu „tu i teraz”. Musiałam jednak trochę poczekać. Czy było warto? Czy powrót do świata lightworkerów spełnił moje oczekiwania? Zdecydowanie tak, choć muszę ostrzec: niektórzy bohaterowie wystawili moje nerwy na poważną próbę.
"To co kochamy, jest naszym największym darem, ale też i największym przekleństwem."


















Łucja rozwija skrzydła

Zacznijmy od pozytywów. Łucja przeszła fantastyczną transformację. Choć fizycznie pozostaje tą samą kobietą, jej dojrzewanie emocjonalne jest zauważalne na każdym kroku. Dziecinna naiwność, która czasem towarzyszyła jej w pierwszej części, na całe szczęście wyparowała. Łucja stała się bardziej racjonalna, konkretna i wreszcie gotowa, by metaforycznie (i dosłownie) rozwinąć skrzydła. To zmiana, która najbardziej utkwiła mi w pamięci i za którą należą się autorce brawa.

"Uwierz mi, upadli plotkują jeszcze więcej niż nauczycielki, sekretarki i geje.".

Adam, czyli jak NIE budować zaufania

Niestety, na drugim biegunie mamy Adama. Ten facet zaczął mnie nie tylko irytować, ale wręcz doprowadzać do szewskiej pasji. Po pierwsze: czytanie w myślach. Rozumiem, fantastyka, moce i tak dalej. Ale perfidne przetrząsanie myśli ukochanej osoby to przekroczenie strefy intymnej i ogromne naruszenie komfortu. Skoro ją kocha i jej ufa, powinien się ogarnąć. Po drugie: sekrety. To on trzymał w tajemnicy sprawę z Różą, a jednocześnie wymagał pełnej przejrzystości od Łucji. Hipokryzja level hard. Po trzecie: bieganie. Adam ma jedną metodę na rozwiązywanie problemów – ucieczkę w sport.

  • Ma problem? Wychodzi pobiegać.

  • Wkurzył się? Wychodzi pobiegać.

  • Wali się i pali? Biega. Ileż można?! Przez to stał się bohaterem odrobinkę schematycznym i bladym.

Mikael i warsztat autorki

Mikaela było tu stosunkowo mało, ale odegrał kluczową rolę. Jego obecność zawsze wnosi coś ciekawego do fabuły. Muszę pochwalić znaczną poprawę warsztatu autorki. Już wcześniej nie było źle, ale teraz jest świetnie. Agata Julia Prosińska ograniczyła zbędne opisy na rzecz większej ilości akcji i dialogów. Dbałość o szczegóły jest imponująca. W tym tomie odkrywamy wiele niewiadomych, a fabuła pędzi do przodu. Przygotujcie się na niesamowity zwrot akcji, który wbija w fotel.

"Wiesz, nigdy nie rozglądam się po pokoju. Zawsze palę świeczki i lampki, boję się tego, co mogę zobaczyć w ciemnych kątach."

Okładkowy dysonans

Wizualnie – jestem zachwycona samą grafiką. Okładka ma ładne, stonowane kolory i jest bardzo estetyczna. Jest jednak jedno "ale": w ogóle nie przypomina okładki pierwszego tomu. Wygląda jak zupełnie inna, niepowiązana z serią książka. Dla kolekcjonerów i estetów lubiących spójność na półce może to być mały zgrzyt, choć samej urody okładce odmówić nie można.

•••

Werdykt: Czekam na finał (i mniej biegania)

Reasumując, to świetny powrót do serii. Mimo że zachowanie Adama podnosiło mi ciśnienie, całość spełniła moje oczekiwania. Powieść jest lekka, przyjemna w odbiorze i czyta się ją w błyskawicznym tempie. Zostałam z niecierpliwymi oczekiwaniami na kolejny tom, mając nadzieję, że autorka albo rozwinie historię jeszcze mocniej, albo zakończy sagę w spektakularny sposób.

🤔 Anioły, ewolucja bohaterki i toksyczne czytanie w myślach.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz