Szukam zakładki...
Pridyna - Szkoła dla Nefilim, wymazana pamięć i wyścig z czasem.

Pridyna - Szkoła dla Nefilim, wymazana pamięć i wyścig z czasem.

11/06/2018
Po emocjonalnym tornado, jakim była „Nimfa”, czekałam na kontynuację jak na szpilkach. Kiedy „Pridyna” w końcu trafiła w moje ręce (na szczęście krótko po premierze), wpadłam w pułapkę czytelniczej hipokryzji, którą pewnie znacie z autopsji. Z jednej strony chciałam tę książkę pochłonąć natychmiast. Musiałam wiedzieć, co się wydarzyło, jak potoczyły się losy bohaterów, czy świat przetrwał. Z drugiej strony – paraliżował mnie strach przed końcem. Wiedziałam, że jak zacznę czytać, to historia skończy się zbyt szybko, a ja znów zostanę z pustką i oczekiwaniem. Dlatego książka leżała i nabierała mocy, tworząc „długi ogon” zwłoki. W końcu jednak ciekawość wygrała z lękiem przed pożegnaniem. Czy warto było się łamać?

Pridyna

Agata Julia Prosińska, 2018 | Fairycore, Young Adult & New Adult

NovaeRes 392 strony
Po emocjonalnym tornado, jakim była „Nimfa”, czekałam na kontynuację jak na szpilkach. Kiedy „Pridyna” w końcu trafiła w moje ręce (na szczęście krótko po premierze), wpadłam w pułapkę czytelniczej hipokryzji, którą pewnie znacie z autopsji. Z jednej strony chciałam tę książkę pochłonąć natychmiast. Musiałam wiedzieć, co się wydarzyło, jak potoczyły się losy bohaterów, czy świat przetrwał. Z drugiej strony – paraliżował mnie strach przed końcem. Wiedziałam, że jak zacznę czytać, to historia skończy się zbyt szybko, a ja znów zostanę z pustką i oczekiwaniem. Dlatego książka leżała i nabierała mocy, tworząc „długi ogon” zwłoki. W końcu jednak ciekawość wygrała z lękiem przed pożegnaniem. Czy warto było się łamać?
"Ponieważ jeśli jestem bezduszny, kocham cię, odkąd pojąłem, że istnieję. Jesteś mą duszą, której pragnę najbardziej na świecie."

Wymazany z życia rodziców

(Mała uwaga: jeśli nie znacie poprzednich tomów, ten akapit może zawierać spojlery!)

Główny bohater, Bernard Oaken, wraca do łask, ale los go nie oszczędza. Ten inteligentny chłopak został postawiony przed przerażającym faktem: musiał zniknąć całkowicie z dotychczasowego życia

Został dosłownie wymazany z pamięci swoich rodziców.

Przyznaję, że momentami było mi go potwornie żal. Obserwowanie, jak zastanawia się, co robi jego rodzina i jakiej płci będzie jego nowe rodzeństwo (o którym on wie, a oni o nim nie), łamało serce. Bernie trafia do Autten Hall – specjalnej szkoły dla Nefilim, Fidelis i innych istot nadprzyrodzonych. Musi tam nabyć nowe umiejętności, wierząc, że robi to z miłości i dla wyższego dobra. Co ważne: Bernard w tym tomie oficjalnie staje się mężczyzną (i nie chodzi o fizyczność). Widać u niego ogromny progres. Przestał być tak gwałtowny, zaczął kalkulować i rozważać opcje, choć jego wrodzona impulsywność wciąż czasem dochodzi do głosu.

"Kobiety nie są słabe, Agatha. Są silne i to o wiele bardziej, niż myślisz. Przeżywają upokorzenia,na które nie zasługują, i nadal pozostają... dobre, w przeciwieństwie do niektórych mężczyzn... którzy uważają, że wszystko im się należy."

Ofiara czy egoistka?

Z kolei Autumn postąpiła według mnie nieco egoistycznie. Pokochała Bernarda (z wzajemnością), a  

potem dobrowolnie go zostawiła, oddając się w ręce Boreasza.Co gorsza, jej decyzje pociągnęły za sobą również Ofelię.

Po części rozumiem jej motywację – chciała w ten sposób chronić ukochanego i świat. Ale umówmy się: Bernard to uparciuch i wiadomo było, że tak tego nie zostawi. Plan Autumn mógł być zdecydowanie bardziej dopracowany. 

Wiele wątków wyjaśnia się, gdy dziewczyna przebywa w więzieniu z orichalcum (tak, to ta trudna nazwa!)

, ale szczegóły musicie odkryć sami.

"- Pięknie, gadaj mi tu po portugalsku, to się dogadamy. Mój głos zagłuszony był przez poduszkę.
- To był hiszpański, ty niewykształcony jełopie - warknął Ethan."

Polska fantastyka na poziomie

Bardzo lubię pióro Agaty Polte. Ma w sobie wiele świeżości i dynamiki. Autorka stroni od zbędnych, nużących opisów, skupiając się na akcji i psychologii postaci. Tak na dobrą sprawę nie potrafię wymienić żadnych konkretnych wad tej książki. Schematów nie zauważyłam, fabuła jest spójna, a bohaterowie dzięki swoim wadom stają się dla nas realistyczni. Wizualnie – okładka jest ładna, utrzymana w ciepłej kolorystyce. Wizerunek zamku i krętej drogi symbolizuje skomplikowane życie Bernarda, a postać kobiety przypomina, że zostało niewiele czasu na przywrócenie równowagi we wszechświecie.

•••

Werdykt: Czekanie na ciąg dalszy

Reasumując, w tym tomie dzieje się jeszcze więcej niż w poprzednim. Tempo akcji przyspieszyło, co świetnie wróży na przyszłość. Autorka ma talent do zaciekawienia czytelnika, tylko po to, by zostawić go na pastwę losu ze słowami „Koniec tomu trzeciego”. Teraz pozostaje mi (nie)cierpliwie czekać na finał, by zaspokoić ciekawość. Szczerze polecam cykl „Duchy Żywiołu”. To dowód na to, że w Polsce powstaje naprawdę dobra fantastyka młodzieżowa.

⚡️Magiczna szkoła, poświęcenie i walka z żywiołami.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz