"Wojna wydaje się miła tym, którzy jej nie doświadczyli."
Życie po końcu świata
Główna bohaterka, Natalie, zostaje postawiona w sytuacji, której nie życzę najgorszemu wrogowi. Jej mąż nie żyje. To moment, w którym świat się kończy. Oczywiście, Natalie podupada na duchu i wycofuje się z życia, ale – jak to kobiety mają w zwyczaju – okazuje się niesamowicie silna. Ma dla kogo wstawać codziennie rano (mała córeczka), co trzyma ją przy życiu. Natalie to postać barwna i dojrzała. Nigdy nie wiemy, jak zachowalibyśmy się w obliczu takiej tragedii, ale jej reakcje są autentyczne. Autorka gra na naszych emocjach po mistrzowsku, wzbudzając we mnie głównie głębokie współczucie i zrozumienie.
Zakazany owoc w mundurze
I tu na scenę wkracza Liam. To nie jest przypadkowy facet – to bliski przyjaciel zmarłego męża Natalie. Znają się od lat, traktują niemal jak rodzeństwo, więc naturalne wydaje się, że Liam po prostu zaopiekuje się wdową po przyjacielu. Ale wszyscy wiemy, jak działa miłość. Niby się nie chce, niby nie wypada, ale serce nie sługa. Miałam mieszane uczucia, czytając o rodzącym się między nimi napięciu, ale ostatecznie zaczęłam im kibicować. Przecież każdy zasługuje na szczęście, prawda? Liam to facet jak marzenie. Zajmuje się tym samym, co mąż Natalie – jest komandosem. Kocha tę niebezpieczną pracę i się w niej spełnia. Jest inteligentny, dobrze zbudowany i dobrze wychowany (o kurczę, nawet mi się zrymowało!). Idealny materiał na plaster dla złamanego serca... i coś więcej.
Dojrzała miłość i chęć mordu
To, co wyróżnia tę książkę, to dojrzałość bohaterów. To dorośli ludzie, więc historia ich miłości nie wybuchła nagle jak granat. Postępowała powoli. Badali niepewnie grunt, a dopiero gdy dopuścili do siebie uczucia, pojawił się prawdziwy żar. Wydawało się, że najgorsze już za nimi. Że teraz będzie już z górki. I wtedy... BUM. Autorka zaserwowała taki nieoczekiwany zwrot akcji na zakończeniu, że byłam gotowa wyrzucić tę książkę przez zamknięte okno. Jak widać, powstrzymałam się, ale emocje sięgnęły zenitu. Corinne Michaels nie dość, że stworzyła świetnych bohaterów, to jeszcze dobiła nas finałem, którego nie da się zapomnieć.
Werdykt: Hańba i potępienie dla mojego stosu
Reasumując, jestem tą pozycją zachwycona. Nie spodziewałam się czegoś tak dobrego i angażującego. Ciężko jednoznacznie określić gatunek – z erotykiem ma to niewiele wspólnego (choć sceny są gorące), to bardziej literatura obyczajowa/romans z dużą dawką dramatu. Jestem potwornie ciekawa kontynuacji, ale mój „stosik wstydu” (nieprzeczytanych książek) zmienił się w gigantyczny stos, który zajmuje już 3 albo nawet 4 półki. Hańba mi i potępienie, że tak zwlekałam z „Consolation”. Polecam każdemu, kto szuka łzawych historii, które dążą do happy endu, ale po drodze fundują emocjonalny zawał serca.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: