Szukam zakładki...
Twój Simon - Oreo, szantaż i wielka niewiadoma.

Twój Simon - Oreo, szantaż i wielka niewiadoma.

2/28/2019
Przyznaję się bez bicia – ta książka i ja to była historia bardzo długich podchodów. Mijałyśmy się na półkach w księgarni, puszczałyśmy do siebie oczko w internecie, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie, byśmy w końcu spędziły ze sobą wieczór. Czaiłam się na nią miesiącami, krążąc jak sęp, niepewna, czy ten cały szum jest uzasadniony. W końcu jednak nadszedł moment krytyczny: obejrzałam film, spojrzałam na kurzący się na mojej półce egzemplarz i powiedziałam sobie: „Teraz albo nigdy”. Czy warto było tyle zwlekać? A może powinnam była zabrać się za nią lata temu, zanim stała się kultowa? Odpowiedź jest prosta, ale droga do niej była pełna emocji – dokładnie tak, jak historia Simona. Czas nadrobić zaległości i rozliczyć się z jednym z najgłośniejszych tytułów młodzieżowych ostatnich lat.

Twój Simon

Becky Albertalli, 2018 | Slow Burn, Young Adult & New Adult

Papierowy Księżyc 304 strony
Przyznaję się bez bicia – ta książka i ja to była historia bardzo długich podchodów. Mijałyśmy się na półkach w księgarni, puszczałyśmy do siebie oczko w internecie, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie, byśmy w końcu spędziły ze sobą wieczór. Czaiłam się na nią miesiącami, krążąc jak sęp, niepewna, czy ten cały szum jest uzasadniony. W końcu jednak nadszedł moment krytyczny: obejrzałam film, spojrzałam na kurzący się na mojej półce egzemplarz i powiedziałam sobie: „Teraz albo nigdy”. Czy warto było tyle zwlekać? A może powinnam była zabrać się za nią lata temu, zanim stała się kultowa? Odpowiedź jest prosta, ale droga do niej była pełna emocji – dokładnie tak, jak historia Simona. Czas nadrobić zaległości i rozliczyć się z jednym z najgłośniejszych tytułów młodzieżowych ostatnich lat.
"Gdy w grę wchodzi ciasto, ludzie tracą poczucie wstydu."

Zwyczajny chłopak z niezwykłym sekretem

Simon Spier to na pierwszy rzut oka definicja przeciętności. Ma zwykłą rodzinę, zwykłych przyjaciół i typowe nastoletnie problemy. Jest jednak jedna rzecz, która go wyróżnia (choć w idealnym świecie też powinna być „zwykła”): Simon jest gejem, który nikomu nie zdradził swojej tajemnicy. To bohater niesamowicie inteligentny, błyskotliwy i – co kupiło mnie od razu – nałogowo wcinający Oreo. Jest też fanem Harry’ego Pottera i dobrej muzyki. Autorka wykreowała go w taki sposób, że podczas lektury czułam się, jakbym była jego dobrą koleżanką ze szkoły. Czuć bijący od niego realizm i wrażliwość.

"- Co to jest Dementor?
- Nie.
Nie wierzę.
Nie jesteś już moją siostrą.
- Aha, czyli coś z Harry'ego Pottera."

Blue i wyjście ze strefy komfortu

Fabuła nabiera tempa, gdy w życiu Simona (a raczej w jego skrzynce mailowej) pojawia się tajemniczy Blue. To anonimowy chłopak, który również jest gejem i również się ukrywa. Chłopcy nie znają swoich imion, ale rodzi się między nimi głębokie uczucie. Ta sielanka nie trwa jednak wiecznie. Ktoś odkrywa korespondencję Simona i zaczyna go szantażować. To niezwykle stresujący moment. Simon zostaje postawiony pod ścianą: albo wyjdzie ze swojej strefy komfortu na własnych zasadach, albo ktoś zrobi to za niego w najgorszy możliwy sposób.

"Mam wrażenie, że jesteśmy ostatnimi osobami które przeżyły apokalipsę zombiaków. Wonder Woman oraz homoseksualny Dementor. To kiepsko rokuje, jeśli chodzi o przetrwanie naszego gatunku."

Młodzieżówka z misją

Becky Albertalli stworzyła coś więcej niż zwykły romans. Pod przykrywką lekkiej młodzieżówki kryje się cudowna historia o akceptacji, strachu i pokonywaniu stereotypów. Książka uświadamia, jak ważne jest szukanie „własnego ja” i osoby, która będzie przy nas niezależnie od płci czy pochodzenia. Autorka ma lekkie pióro, a język jest prosty i niewulgarny. Trafia zarówno do nastolatków, jak i do starszych czytelników. Jedyny minus? Momentami miałam wrażenie, że akcja niepotrzebnie się wlecze, ale świetnie wykreowani bohaterowie (także ci drugoplanowi!) skutecznie nadrabiają te drobne dłużyzny.

"No, ale bez przesady. Jest sobota, znajdujemy się w pustej, ciemnej szkole i jesteśmy grupką młodzieży z kółka teatralnego w piżamach, z wysokim poziomem cukru we krwi po zjedzonych pączkach."

Książka vs. Film

Co do okładki – ta oryginalna szału nie robiła, choć miała swój klimat. Zdecydowanie bardziej wpadła mi w oko wersja filmowa, która jest estetyczna i przyjemna dla „okładkowej sroki”. A skoro o filmie mowa: o dziwo, ekranizacja wcale nie odbiega mocno od książki. Jeśli więc macie już lekturę za sobą, śmiało możecie odpalać film – to rzadki przypadek, gdy obie wersje trzymają wysoki poziom.

•••

Werdykt: Słodko-gorzka lekcja miłości

Reasumując, „Simon...” to książka, która zachwyca autentycznymi emocjami. Nie jest przereklamowana. To opowieść o tym, że każdy zasługuje na wielką miłość, a szantaż nigdy nie jest dobrym sposobem na coming out. Szczerze polecam każdemu, kto szuka inteligentnej, ciepłej, ale i momentami trzymającej w napięciu historii. Warto było czekać, ale nie popełniajcie mojego błędu – czytajcie od razu!

💌 Maile, coming out i poszukiwanie miłości.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz