"Strach może nas paraliżować, ale on w końcu mija. Każdą porażkę warto przeobrazić w lekcję. I słuchać własnego serca, które mimo że boi się miłości, tak bardzo jej potrzebuje."
Cicha myszka czy pusta lala?
Główna bohaterka, Eden Turner, to postać, co do której początkowo miałam bardzo mylne wrażenie. Na pierwszy rzut oka wydawała mi się „pustą lalą”, która żyje na garnuszku bogatego ojca i studiuje tylko po to, żeby „coś robić”, notorycznie spóźniając się na zajęcia. Szybko jednak okazało się, że to tylko pozory. Eden stara się wieść normalne, anonimowe życie (używa panieńskiego nazwiska matki) i unika świata boksu jak ognia, mimo że jej ojciec jest w nim ważną figurą. Ich relacje są zresztą lodowate. Z czasem odkryłam w niej odwagę, czułość i pewne zagubienie. To nie jest papierowa postać – jej żal z powodu kłamstw i dylematy sprawiły, że finalnie bardzo ją polubiłam. To po prostu fajna babka, która twardo stąpa po ziemi.
"Miłość była dla mnie przereklamowana, a ludzie przez nią stawali się inni, bezmyślni, podejmowali nieodpowiednie decyzje, a potem kończyli ze złamanym sercem."
Bokser bez gwiazdorzenia
Męską stronę reprezentuje Logan „Dante” Johnson – pretendent do tytułu Mistrza Świata w Boksie. Mimo że jest bardzo rozpoznawalny, nie zachowuje się jak typowy, rozpieszczony pieniędzmi gwiazdor. To całkiem miły, konkretny facet, którego prawdziwe pragnienia poznajemy stopniowo. Co ciekawe, kiedyś łączyły go bliskie relacje z ojcem Eden, ale pewna drama z przeszłości skutecznie ich poróżniła, co dodaje pikanterii całej historii.
"Logan był jak zakazany owoc. Nie powinnam wdawać się z nim w jakąkolwiek relację, ale to było silniejsze ode mnie."
Progres i seks ze smakiem
Muszę to podkreślić: Kasia zrobiła przeogromny progres warsztatowy. Z książki na książkę czyta się ją coraz lepiej. W „Ring Girl” postawiła przede wszystkim na fabułę i emocje, a nie tylko na erotykę. Oczywiście, znajdziemy tu sceny seksu, ale są one dawkowane w stonowanych ilościach i napisane ze smakiem. Nic tu nie żenuje ani nie obrzydza, co w tym gatunku nie jest takie oczywiste. Bohaterowie nie są sztuczni ani drętwi. Historia wciąga od pierwszych stron, a emocje towarzyszące lekturze są autentyczne. Przydomek „Królowa Dramatu” pasuje do autorki idealnie.
Wizualnie – okładka jest ładna, ale średnio przypadła mi do gustu. Według mnie nie do końca pasuje do treści książki, ale wiadomo – liczy się wnętrze.
Werdykt: Relaks w ringu
Reasumując, „Ring Girl” to dobra, wciągająca i dopracowana książka. Autorka nie przeciąga historii na siłę, dzięki czemu akcja toczy się płynnie – moment i już koniec. Szczerze polecam tę pozycję. To lekka lektura, przy której można się na spokojnie odprężyć. Czekam na kolejne dzieła autorki, i to dosyć niecierpliwie.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: