"Wszystko jest science fiction, dopóki ktoś nie uczyni z tego faktu."
Łowczyni nagród z przypadku
Emika Chen to dziewczyna, z którą życie się nie patyczkowało. Po śmierci ojca popadła w jeszcze większe długi i obecnie utrzymuje się jako łowczyni nagród. Wbrew pozorom, można na tym zarobić niezły „hajsik”, zwłaszcza że policja w tym świecie lubi sobie lecieć w kulki. Emika jest postacią porywczą, ale umiejącą myśleć racjonalnie. To inteligentna nastolatka, która włamując się do finału rozgrywek Warcross (przez przypadek, z desperacji!), otworzyła sobie drzwi do wielkiego świata. Zamiast spodziewanej grzywny czy więzienia, dostała ofertę życia. Emika pokazała pazurki. Jest kompetentna, ogarnięta i przemyślana. Polubiłam ją od pierwszej strony i czułam się z nią związana. To nie jest kolejna „wybranka losu”, ale dziewczyna, która na wszystko zapracowała swoim sprytem.
Młody bóg wirtualnego świata
Drugą kluczową postacią jest Hideo Tanaka – twórca gry Warcross i najbardziej rozpoznawalny mężczyzna na świecie. Szokuje jego młody wiek w zestawieniu z gigantycznym dorobkiem (zaczynał od stworzenia rewolucyjnych okularów). W mediach kreuje się na niedostępnego i zimnego celebrytę. To zrozumiała strategia – gdyby odkrył wszystkie karty, świat by go zjadł. Tajemniczość nakręca sprzedaż. Sam pomysł na grę okazał się strzałem w dziesiątkę. W dobie rozwoju technologii VR wizja Marie Lu wydaje się przerażająco realna. Przyznaję bez bicia: chętnie bym w takiego Warcrossa zagrała.
"Książkę (nr 7) zabieram ze sobą na wypadek, gdyby polowanie wymagało długiego czekania. Poza tym zawsze warto mieć ze sobą coś, co zapewnia rozrywkę, a przy okazji nie wyczerpuje baterii."
Twist, który zmienia wszystko
Autorka bardzo umiejętnie wykreowała uniwersum i zaludniła je wartościowymi bohaterami. To jednak bywa zgubne, bo totalny zwrot akcji, który zaserwowała na koniec, wbił mnie w fotel. Tym samym zagwarantowała sobie, że na 100% przeczytam kontynuację. Nie mogę przestać myśleć o tym, co wydarzy się dalej.
Wizualnie – okładka jest ładna, a kolorystyka przyjemna dla oka, choć uważam, że można było stworzyć coś bardziej oryginalnego, mocniej nawiązującego do samej gry.
Werdykt: Hakerstwo w wersji pop
Reasumując, Marie Lu stworzyła coś naprawdę świetnego. Motyw hakerski oraz gry VR jest bardzo na czasie i idealnie trafił w mój gust (i moje IT zainteresowania). Język jest prosty i zrozumiały, nawet mimo używania branżowych zwrotów. Bohaterowie są wyraziści i potrafią zaskoczyć. Jeśli szukacie niezłej rozrywki z nowoczesnym tłem technologicznym – polecam gorąco.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: