"Jeśli naprawdę tak ci na nim zależy - ciągnął Siegel, wpatrując się w niego - będziesz z nim dzielić wszystko, łącznie z nieśmiertelnością i wiecznym bólem."
Witajcie w Tenebrae
Akcja tego tomu przeskakuje o parę lub nawet paręnaście lat do przodu względem poprzednich części. Wnioskuję to z faktu, że o przejściu Jeremy’ego na „dobrą stronę mocy” mówi się tu w czasie przeszłym, traktując to jako najgorszą porażkę. Trafiamy do Tenebrae – miejsca, gdzie lądują źli ludzie, samobójcy i demony. Mówiąc najprościej: jesteśmy w Piekle. To tutaj poznajemy nową ekipę, tzw. Przeklętą Piątkę.
Na pierwszy ogień idzie Evan. To imię nadał mu Mroczny Hegemon. Evan jest Kambionem, czyli pół-człowiekiem, pół-demonem pożądania. Energię pozyskuje ze stosunków seksualnych i – co ciekawe – nie ma ściśle określonej płci. Mimo swojej natury jest chłopakiem dosyć infantylnym i zagubionym w nowym „życiu”. Polubiłam go za tę jego „głupiutką” niewinność, która kontrastuje z jego mocami.
"Nic nie mogło go skrzywdzić, jeśli był martwy w środku. Otworzył szafę, w której krył się jego wewnętrzny demon — a ten nie pozwolił mu leczyć własnych ran."
Aseksualny demon i chemia
Drugim biegunem tej historii jest Devin – Demon Słowa. Jest aseksualny, więc urok Evana totalnie na niego nie działa, co tworzy fascynującą dynamikę. Devin to postać niezwykle specyficzna. Jego naturę najlepiej określa słowo samodestrukcja. Jest zamknięty w sobie, uparty, troszkę egocentryczny, a do wszystkiego podchodzi z ironią. Zapewne domyślacie się, że mocno shipuję związek Evana i Devina. Im bardziej ich relacja jest destrukcyjna i toksyczna, tym lepiej się to czyta. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że stanowią sporą i niebezpieczną konkurencję dla moich dotychczasowych ulubieńców – Aidena i Toriego.
"W Piekielnych Czeluściach istniało wiele rodzajów cierpienia. Jedni musieli robić to, co niszczyło ich za Starego Życia. Drudzy musieli przeżywać to razem z nimi. A on? On musiał na to wszystko patrzeć."
Piwniczak, Barmanka i... ten trzeci
Reszta Przeklętej Piątki jest równie barwna:
Egza – demonica urodzona w Tenebrae. To typowy wynalazkowy nerd i „piwniczak” (osoba, która gra tak dużo, że nie wychodzi z domu).
Kas – piekielna barmanka w klubie INFERNAL, specjalistka od trucizn. Jest sarkastyczna i zgorzkniała. Między nią a Egzą zdecydowanie coś iskrzy – czy to miłość, czy nienawiść, musicie ocenić sami.
Raim – demon ognia. Było go najmniej i szczerze mówiąc, średnio przypadł mi do gustu. Z całej piątki to on jest najmniej zapamiętywalny.
Progres i świeżość
Muszę to przyznać: to prawdopodobnie najlepszy tom serii (choć wstrzymam się z ostatecznym werdyktem do końca cyklu). Widać spory progres w warsztacie autora. Styl jest lekki, język nietrudny, dzięki czemu przez historię dosłownie się „płynie”. Co ciekawe, w tle pojawia się nawet związek heteroseksualny, co u tego autora jest rzadkością i zazwyczaj występuje bardzo pobocznie.
Wizualnie – okładka jest przyjemna dla oka i adekwatna do mrocznej, ale energetycznej treści.
Werdykt: Nowi ulubieńcy w Piekle
Reasumując, czwarty tom to całkiem ciekawa powieść, która dodaje uniwersum świeżości. Bohaterowie są zróżnicowani, specyficzni i szybko zaskarbiają sobie sympatię (z małymi wyjątkami). Akcja w Piekle toczy się sprawnie i płynnie. Jeśli lubiliście poprzednie tomy, ten Was zachwyci. Evan i Devin skradli moje serce i sprawili, że o słabszej „trójce” zapomniałam błyskawicznie.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: