"Świadomość tego, że nigdy nie odzyskasz tego co straciłeś. Nie zobaczysz uśmiechu tej osoby, nigdy więcej nie usłyszysz jej głosu, nie dotkniesz dłoni."
Cień dawnej siebie
Diana Sullivan to teoretycznie normalna studentka. „Prawie”, bo jej życie naznaczone jest gigantyczną tragedią. Niedawno w wypadku zginął jej brat bliźniak, z którym łączyła ją wyjątkowa więź. Diana nie potrafi się pozbierać – z dnia na dzień, zamiast wychodzić na prostą, popada w coraz głębszą depresję i alienację. Jako utalentowana artystka jest niezwykle wrażliwa, co w obecnej sytuacji działa na jej niekorzyść. Stała się samotniczką, która dopuszcza do siebie tylko rodziców i przyjaciółkę. Polubiłam ją, bo została wykreowana w sposób wielowymiarowy. Książka nie jest prostolinijna, a Diana to postać o wiele bardziej skomplikowana, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
"To tak, jakby ktoś wyrwał ci serce i płuca.
Jakby od środka trawił cię żywy ogień, a ty nie mógłbyś zaczerpnąć powietrza.
Jakby ktoś zabrał ci duszę i wszystko, co dobre, wartościowe.
Jakby każdego dnia wschodzące słońce spalało cię od nowa.
I nic nie jest w stanie uśmierzyć tego bólu."
Szalona przyjaciółka i tajemniczy nieznajomy
Oprócz Diany, mamy tu dwie kluczowe postacie:
Lola – totalne przeciwieństwo głównej bohaterki. Jest szalona, wyzwolona (może nawet trochę „puszczalska”, ale bez obrazy), a przy tym niesamowicie lojalna. Gdyby to ona była narratorką, zapanowałby chaos, ale jako wsparcie sprawdza się idealnie.
Ryan – mężczyzna, którego Diana poznaje w ciekawym momencie. Owiewa go gęsta mgła tajemniczości. Choć go polubiłam, od początku coś mi w nim nie grało. Wszystko wokół niego wydaje się złudne, co – jak się okazuje – jest kluczowym elementem tej układanki.
Delikatniejsza strona Królowej Dramatów
Wydawało mi się, że K.N. Haner nie jest już w stanie mnie niczym zszokować. A jednak! Autorka wyciągnęła asa z rękawa. Fabularnie i warsztatowo to majstersztyk. Co ciekawe, w porównaniu do innych książek tej autorki (znanej z mocnych erotyków), ta pozycja jest bardzo delikatna. To miła odmiana. Haner bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, mącąc nam w umysłach. Sprawia, że to, w co wierzymy, okazuje się iluzją. Akcja prowadzona jest dynamicznie, bez zbędnych dłużyzn i monotonii.
Wizualnie – pastelowa okładka idealnie oddaje tę nową, subtelniejszą stronę twórczości autorki. Jest nietypowa i miła dla oka.
Werdykt: Najlepsza z dotychczasowych
Reasumując, styl Kasi Haner ewoluuje w fascynującym kierunku. Autorka zbudowała tutaj napięcie w mistrzowski sposób, prowadząc do finału, który jest jednym wielkim zaskoczeniem (choć znając ją, trochę się tego spodziewałam). To książka z gatunku romansu/obyczajówki, którą pochłania się na raz. Jeśli wcześniej twierdziłam, że inna książka tej autorki jest moją ulubioną, to tylko dlatego, że nie znałam „Zapomnij o mnie”. Szczerze polecam – to mądra, wciągająca i emocjonalna historia o stracie i próbie powrotu do życia.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: