"Kiedy wreszcie zrozumiesz? To, że kogoś kochamy, nie daje nam moralnego prawa, by postępować bezsensownie. Wszyscy się boimy. Wszyscy cierpimy. Ale musimy być racjonalni."
Cienie dawnych herosów
Fabuła rzuca nas w moment, gdy bohaterowie próbują aklimatyzować się w nowej osadzie, współtworzonej z Ziemianami. Sielanka kończy się jednak szybko – następuje niespodziewany atak obcych, porwania i konieczność przygotowania do zimy. Brzmi ciekawie? W teorii tak, ale wykonanie leży, głównie przez bohaterów. To, co zrobiono z postaciami w tym tomie, to największe rozczarowanie:
Clarke – kiedyś inteligentna i niezależna, tutaj niemiłosiernie mnie drażniła. Stała się chwiejna, zaczęła we wszystko wątpić i stała się podatna na najbardziej absurdalne pomysły. Gdzie podziała się jej siła?
Bellamy – w tym tomie jest cieniem samego siebie. Przygaszony, mdły i pozbawiony tej iskry, która czyniła go charyzmatycznym liderem.
Ten tom pod względem psychologii postaci jest zdecydowanie najgorszy. To, co było siłą serii, tutaj zostało przekreślone, pozostawiając niesmak i złość.
"Dotknij jej jeszcze raz, a twoja morda będzie wyglądać jak ta żaba."
Chaos i niewykorzystany potencjał
Po lekturze mam w głowie ogromny chaos. Kass Morgan wcześniej pisała spójniej. Tutaj, mimo że historia jakoś się klei, czuć bałagan. Styl autorki wciąż jest lekki i przyjemny, a język prosty, co pozwala szybko "łyknąć" książkę, ale oszczędne opisy i mętna fabuła psują efekt. Atak obcych był dobrym pomysłem, ale został zrealizowany niechlujnie i po łebkach. Mam wrażenie, że autorka zachłysnęła się popularnością i pisała ten tom na szybko. Dodatkowo pojawia się wątek homoseksualny, który – dla fana serialu – pojawia się w zupełnie niespodziewanym miejscu i konfiguracji.
Wizualnie też jest słabo. Okładka to po prostu urywek plakatu z serialu (i to chyba z pierwszego sezonu!), co wygląda na tani chwyt marketingowy. Zazwyczaj lubię okładki filmowe, ale w tym wypadku wolałabym coś oryginalnego.
Werdykt: Tylko dla Bellarke
Reasumując, gdybym oceniała tę serię od nowa, moja nota drastycznie by spadła. Dostrzegam teraz mnóstwo niedociągnięć i fabularnych dziur. Przykro mi to stwierdzić, ale w tym przypadku serial okazał się o wiele lepszy od pierwowzoru. Książka nie jest tragiczna – jest lekka, krótka i przeciętna. Sięgnę po kontynuację już chyba tylko z czystej ciekawości i dla mojego ukochanego shipu Bellarke, którego w serialu tak boleśnie brakuje. Jeśli nie oczekujecie zbyt wiele, da się przeczytać, ale szału nie ma.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: