Szukam zakładki...
Więcej upiornych opowieści po zmroku - Czytelniczy masochizm i świetne rysunki.

Więcej upiornych opowieści po zmroku - Czytelniczy masochizm i świetne rysunki.

5/23/2020
Pierwszy tom tej serii niestety nie należał do udanych. Spodziewałam się cudów, a dostałam spore rozczarowanie. Jednak natura czytelnika bywa przewrotna i czasem zdarza mi się być istną czytelniczą masochistką. Mimo że zdrowy rozsądek podpowiadał, by odpuścić, ciekawość (i brak wiedzy, że w ogóle istnieje kontynuacja) pchnęła mnie w stronę drugiego tomu. Czy było warto ryzykować kolejny zawód?

Więcej Upiornych Opowieści po Zmroku

Alvin Schwartz, 2019 | Horror & Groza

Zysk i S-ka 136 stron
Pierwszy tom tej serii niestety nie należał do udanych. Spodziewałam się cudów, a dostałam spore rozczarowanie. Jednak natura czytelnika bywa przewrotna i czasem zdarza mi się być istną czytelniczą masochistką. Mimo że zdrowy rozsądek podpowiadał, by odpuścić, ciekawość (i brak wiedzy, że w ogóle istnieje kontynuacja) pchnęła mnie w stronę drugiego tomu. Czy było warto ryzykować kolejny zawód?

Straszność czy żenada?

To kolejny zbiór historii, które teoretycznie mają być straszne. Niestety, w praktyce ta „straszność” bywa wręcz żenująca. Większość opowiastek nie wywołuje dreszczy, a raczej uśmiech politowania. Żeby jednak być sprawiedliwą – nie każda historia jest zła. Trafiają się perełki, które są całkiem niezłe, choć daleko im do przerażających.

Narracja pozostała bez zmian – jest skonstruowana w specyficzny, gawędziarski sposób. Tekst jest gotowy do opowiedzenia na głos przy ognisku, bez konieczności jego przekształcania, co jest sporym atutem formy, nawet jeśli treść kuleje.

Ilustracje, które ratują honor

Muszę powtórzyć to, co pisałam przy poprzedniej części: ilustracje są świetne. To one budują tu prawdziwy klimat. Są niechlujne, szkicowe, ale właśnie w tym tkwi ich urok. Pokuszę się o stwierdzenie, że to właśnie te grafiki zapadają w pamięci jako niepokojące i robią o wiele lepszą robotę niż sam tekst.

Dla dzieci, nie dla dorosłych

Autor ma lekkie, niezbyt wymagające pióro. Styl jest bardzo prosty i utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to pozycja przeznaczona głównie dla dzieci. Dorosły czytelnik (lub osoba nieco dojrzalsza) raczej się tu wynudzi, niż przestraszy.

Wydanie zasługuje na mały plus za jakość – twarda oprawa i niezły papier sprawiają, że książka dobrze leży w ręce. Niestety, okładka to kadr z filmu, który (podobnie jak książka) szału nie zrobił i nie spełnił moich oczekiwań.

•••

Werdykt: Tylko dla obrazków

Reasumując, sięgnęłam po tę pozycję z czystej ciekawości i potwierdziłam swoją teorię o czytelniczym masochizmie. Treść w dużej mierze jest słaba, ale klimatyczne ilustracje ratują ten projekt przed totalną klapą. Jeśli jesteście „starą marudą” jak ja, to raczej sobie odpuśćcie. Ale jeśli szukacie czegoś lekkiego dla młodszych lub chcecie pooglądać niepokojące rysunki w ładnym wydaniu – można zaryzykować.

😬 Bajki przy ognisku.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz