Szukam zakładki...
Sekretny Język Kotów. Mrrrau czy miau? - Miauczenie pod lupą.

Sekretny Język Kotów. Mrrrau czy miau? - Miauczenie pod lupą.

5/07/2020
Temat komunikacji ze zwierzętami od zawsze mnie fascynował. Sekretny język kotów to zagadnienie, które niezwykle mnie ciekawiło, więc gdy tylko dostałam możliwość przeczytania tej książki, niezwykle się ucieszyłam. Mimo entuzjazmu nie rzuciłam się na nią od razu. Do literatury popularnonaukowej muszę mieć odpowiedni nastrój i skupienie. Czytanie szło mi dosyć powoli, ale robiłam to celowo – chciałam analizować treść na bieżąco i szukać przykładów u mojego kota. I wiecie co? To działa. Mój futrzak faktycznie wydaje z siebie różnorodne dźwięki, które teraz potrafię chociaż trochę sklasyfikować.

Sekretny Język Kotów. Mrrrau czy miau?

Susanne Schötz, 2019 | Lit. Faktu & Reportaż

Kobiece 240 stron
Temat komunikacji ze zwierzętami od zawsze mnie fascynował. Sekretny język kotów to zagadnienie, które niezwykle mnie ciekawiło, więc gdy tylko dostałam możliwość przeczytania tej książki, niezwykle się ucieszyłam. Mimo entuzjazmu nie rzuciłam się na nią od razu. Do literatury popularnonaukowej muszę mieć odpowiedni nastrój i skupienie. Czytanie szło mi dosyć powoli, ale robiłam to celowo – chciałam analizować treść na bieżąco i szukać przykładów u mojego kota. I wiecie co? To działa. Mój futrzak faktycznie wydaje z siebie różnorodne dźwięki, które teraz potrafię chociaż trochę sklasyfikować.

Nauka w toku

Susanne Schötz to naukowczyni, która wciąż prowadzi badania. Książka sprawia wrażenie raportu z placu budowy – autorka mogła się wstrzymać z publikacją, by dodać więcej finalnych wniosków. Ogromnym plusem jest jednak strona internetowa projektu Meowsic. Jest ona ciągle uzupełniana, czytelna i wiarygodna. Autorka udostępnia tam nagrania nie tylko badanych obiektów, ale i własnych kotów, co stanowi świetne uzupełnienie lektury.

Fachowo, ale zrozumiale

Język użyty w książce jest dosyć fachowy, typowy dla fonetyki. Na szczęście autorka stara się wszystko wyjaśniać, zostawiając wskazówki i odnośniki, dzięki czemu treść staje się przejrzysta. Styl jest zwięzły i konkretny. Nie jest to pozycja, którą czyta się „lekko” jak powieść, ale nadrabia to merytoryką.

Mimo wszystko – szału nie ma. To niezła książka, ale do wybitnych bym jej nie zaliczyła. Wnosi do życia niezbyt wiele nowości. Do większości opisanych tam rzeczy uważny obserwator i opiekun kota spokojnie dojdzie sam, choć lektura na pewno nieco ten proces ułatwia i przyspiesza.

Wizualnie jest przyjemnie – okładka jest urocza, skąpa w szczegółach i estetyczna.

•••

Werdykt: Ciekawostka, nie niezbędnik

Reasumując, nie jest to książka, którą jako kociarze koniecznie musicie posiadać. To raczej ciekawy dodatek do biblioteczki. Zdecydowanie bardziej polecam Wam zajrzeć na stronę Meowsic – nagrania tam dostępne realnie pomagają zrozumieć, o co chodzi naszym pupilom. Susanne Schötz ma szansę na pełne odkrycie tego sekretu, ale czeka ją jeszcze sporo pracy. Trzymam kciuki za finalne rezultaty badań.



🐈‍⬛ Fonetyka dla kociarzy.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz