Szukam zakładki...
Freja - Bogowie, szpital i nuda.

Freja - Bogowie, szpital i nuda.

8/13/2020
Moje pierwsze wrażenie było mylne. Spodziewałam się lekkiej rozrywki, a dostałam... spore rozczarowanie. Książka odstała swoje na półce i szczerze mówiąc – mogła tam zostać. To podręcznikowy przykład tego, jak można zmarnować świetny potencjał.

Freja

Matthew Laurence, 2018 | Urban Fantasy, Young Adult & New Adult

Jaguar 360 stron
Moje pierwsze wrażenie było mylne. Spodziewałam się lekkiej rozrywki, a dostałam... spore rozczarowanie. Książka odstała swoje na półce i szczerze mówiąc – mogła tam zostać. To podręcznikowy przykład tego, jak można zmarnować świetny potencjał.
"Ilu ludzi przechodzi przez życie, nie czując do siebie ani razu nienawiści czy pogardy?"

Bogini irytacji

Główna bohaterka, Sara Vandi (Freja), to postać, którą trudno polubić. Teoretycznie jest boginią miłości, wojny i śmierci, a w praktyce? Jest egoistyczna, bezmyślna i pochopna. Udawanie pacjentki psychiatryka miało być intrygujące, a wyszło męcząco. Zamiast silnej, charyzmatycznej kobiety, dostałam bohaterkę, która budzi znużenie swoją postawą. Po prostu mnie nie przekonała.

"(...) nawet potwory są zdolne do poczucia straty."

Pomocnik bez wyrazu

Nathan to z kolei definicja życiowej niedojdy. Roztrzepany pracownik szpitala, który wchodzi w rolę naiwnego „giermka” przy silniejszej bohaterce. Był co prawda mniej uciążliwy niż Freja, ale jego infantylność i brak charakteru sprawiały, że był dla mnie zupełnie obojętny.

Nuda w świecie bogów

Większość postaci drugoplanowych jest płaska i nijaka. Mowa o bogach, a charyzmy w nich za grosz. Z tego morza przeciętności wyłaniają się tylko dwa jasne punkty: Samantha Drass i Apep. To jedyne autentyczne i intrygujące postacie, które zapamiętam i dla których (może) dam szansę kontynuacji.

"Zawsze można mieć nadzieję."

Wykonanie leży

Sam pomysł na świat (Finmedi, bogowie we współczesności) był niebanalny, ale wykonanie to porażka. Styl autora jest sztampowy, dialogi brzmią sztywno i nienaturalnie, a opisy trącą monotonią. Najgorzej wypadają relacje – wątek wielkiej przyjaźni, która rodzi się błyskawicznie po porwaniu, jest po prostu niewiarygodny. Mimo że w fabule teoretycznie dużo się dzieje, lektura była dla mnie przeraźliwie nudna.

Wizualnie – okładka przyciąga wzrok ciekawą kolorystyką i to chyba jedyny, obok samego pomysłu wyjściowego, plus tej pozycji.

•••

Werdykt: Strata czasu

Podsumowując, czuję złość i irytację. To mógł być hit, a wyszedł zmarnowany papier. Podczas czytania miałam wrażenie, że tracę czas. Nawet satysfakcjonująca końcówka (uratowana przez Samanthę) to za mało, bym mogła polecić tę książkę z czystym sumieniem.


🤦🏻‍♀️ Bogowie i niewykorzystana szansa.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz