"Czuję się jakbym grała w filmie, a w kinie spaliły się wszystkie krzesła. I nie ma scenariusza. Kamery nie działają, a my jesteśmy gdzieś w nawiedzanej części filmu na obrzeżach miasteczka."
Baśnie, które gryzą
To nie jest kolejna historia o księżniczkach Disneya. Autorka sięgnęła po motyw baśni, ale w wersji mrocznej, brudnej i niepokojącej. To największy atut tej historii. Muszę jednak uczciwie ostrzec: książka ma bardzo powolny start (typowy slow burn). Akcja rozkręca się niespiesznie, budując napięcie, ale gdy już ruszy z kopyta, trudno się oderwać. Co ciekawe, nastawiałam się na wątek miłosny, a tymczasem romansu tu praktycznie nie ma. I wiecie co? W ogóle mi to nie przeszkadzało. Oryginalność świata i tajemnica w zupełności wystarczyły.
Bohaterka z problemami
Główna bohaterka, Alice Proserpine, to postać, którą trudno jednoznacznie polubić, ale łatwo zrozumieć. Jej dominującą cechą jest gniew. Alice ma problemy z agresją, jest szorstka, dociekliwa i izoluje się od ludzi. Nie jest typową, uśmiechniętą heroiną. Jest autentyczna w swoim zagubieniu i ciągłej ucieczce. To dziewczyna z krwi i kości, która walczy o przetrwanie i szuka odpowiedzi, a jej "trudny charakter" jest jej tarczą.
"Życie nigdy nie biegnie tak, jak nam się wydaje w dzieciństwie. Wszystko jest albo mniejsze, niż nam się wydawało, albo za duże. Wszystko dziwnie pachnie i jest jak za duża koszula."
Fani i potwory
Galeria postaci drugoplanowych jest specyficzna:
Ella (matka Alice) – postać ulotna i melancholijna, wiecznie uciekająca przed cieniem własnej matki.
Althea (babcia) – autorka mrocznych baśni. To postać nieprzyjemna i budząca lęk, od której bije chłód. Jest źródłem całego zamieszania.
Finch – tu czuję lekki zawód. Miał potencjał, ale okazał się po prostu wielkim fanem twórczości Althei. W zderzeniu z Alice wypadł nieco zbyt naiwnie i miękko. Jest sympatyczny i trochę zakręcony, ale brakowało mu charakteru.
Gęsta atmosfera
Styl Melissy Albert zasługuje na pochwałę. Język jest przystępny, ale autorka potrafi budować niesamowitą, gęstą atmosferę. To właśnie ten wszechobecny mrok i poczucie zagrożenia sprawiają, że książka wyróżnia się na tle innych młodzieżówek. Narracja jest prowadzona sprawnie, a sposób, w jaki świat rzeczywisty przenika się z tym baśniowym, jest fascynujący.
Werdykt: Oryginalny mrok
Reasumując, „Hazel Wood” to powiew świeżości w literaturze YA. To oryginalna historia, która udowadnia, że baśnie mogą być niebezpieczne. Jeśli przetrwacie powolny wstęp, czeka Was klimatyczna podróż. Kupiła mnie swoim nietypowym podejściem i brakiem cukierkowatości. Warto dać jej szansę dla samego klimatu.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)
Komentarze: