"Ja zacząłem tę grę, ale zdecydowanie nie tylko ja ustalałem zasady"
Twardzielka z rysami na pancerzu
Główna bohaterka, Malia, zwana Żelazną Dziewczyną, próbuje odciąć się od przeszłości w świecie rządzonym przez brutalne reguły. I muszę przyznać – dziewczyna ma charakter. Jest bystra, ma cięty język i walczy o swoje, co jest miłą odmianą od biernych bohaterek czekających na ratunek. Z drugiej strony, autorka nie ustrzegła się pewnych zgrzytów. Momentami ta twarda Malia zachowywała się zaskakująco ufnie, co trochę gryzło mi się z jej wizerunkiem osoby wychowanej w mafii. Mimo tych pęknięć w logice widzę w niej potencjał na naprawdę świetną postać w kolejnych tomach.Ego większe niż Sycylia
Jej przeciwnik (i nie tylko), Enzo Tossel, to podręcznikowy przykład mafijnego bossa. Arogancki, pewny siebie manipulator, który uważa, że wszystko mu się należy. Często działał mi na nerwy swoim panoszeniem się, ale trzeba mu oddać sprawiedliwość – jest wyrazisty. To ten typ bohatera, którego ma się ochotę udusić, ale jednocześnie z ciekawością śledzi się jego ruchy. Relacja tej dwójki iskrzy, choć opiera się na znanych schematach."Wiesz co, Diable? (...) Znajdę dla ciebie to, czego szukasz. Przyniosę ci to, a ty obiecasz, że nigdy więcej nawet nie wypowiesz imienia mojej bratanicy. Jednak na twoim miejscu strzeliłabym mi później prosto w oczy, bo jeśli tego nie zrobisz, pewnego dnia obudzisz się i zdasz sobie sprawę, że żyjesz w piekle na ziemi. I to ja ci je urządzę."
Drugi plan bez błysku
O ile główna para ciągnie tę historię, o tyle tło wypada bladziej. Przyjaciółka Malii, Laureen, irytowała mnie swoją lekkomyślnością – wydawała się kompletnie nie pasować do brutalnych realiów, w których żyją. Reszta męskiej obsady to niestety dość sztampowe "samce alfa", których jedynym celem jest władza. Tutaj zabrakło mi trochę oryginalności i wyjścia poza ramy gatunku.Stare klocki, dobra zabawa
Fabularnie nie ma tu rewolucji: ucieczka, szantaż, niebezpieczny układ. Agata Polte udowadnia jednak, że nawet z ogranych motywów można ulepić coś wciągającego. Styl autorki jest lekki i dynamiczny, akcja pędzi do przodu, więc książkę czyta się błyskawicznie. To idealna pozycja na "odmóżdżenie" – nie wymaga wielkiego skupienia, a dostarcza emocji. Zakończenie jest na tyle intrygujące, że mimo narzekania na schematy, na pewno sięgnę po kontynuację.•••
Werdykt: Solidny powrót do mafii
„Żelazne Zasady” to sprawnie napisany romans, który – choć nie jest wolny od wad i klisz – potrafi przytrzymać przy sobie czytelnika. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego z motywem hate-to-love i jesteście w stanie przymknąć oko na pewną przewidywalność, będziecie się dobrze bawić.
🥵 Dynamiczny romans.
Potrzebny wachlarz (4/5)

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

Komentarze: