"Nigdy nie czego nie wymuszaj [...]. Jeśli coś wy musisz, to przegrasz. W życiu wygrywa się cierpliwością i wytrwałością. Nie śpiesz się, szukaj rozwiązania, a jeśli nie przyjdzie ci ono do głowy, cofnij się, oceń ponownie sytuację i spróbuj raz jeszcze."
Anna, czyli jak zepsuć dobre wrażenie
Zacznijmy od największego zgrzytu – głównej bohaterki. Anna Jones w założeniu miała być konkretną, twardą dziewczyną, która nie pada na kolana przed byle sportowcem. Wyszło... cóż, średnio. Zamiast silnej osobowości dostałam postać wiecznie niezadowoloną, marudną i wręcz męczącą. Jej zachowanie względem Drew często zakrawało na czysty egoizm, co sprawiało, że ciężko było mi jej kibicować. Owszem, jest bystra i lojalna wobec garstki przyjaciół, ale ta jej wieczna „depresyjna” aura i odpychanie wszystkiego, co dobre, działały mi na nerwy. To klasyczny przykład postaci, która sama rzuca sobie kłody pod nogi.Rozgrywający z sercem na dłoni
Na drugim biegunie mamy Drew Baylora. I tu pełne zaskoczenie na plus. Spodziewałam się stereotypowego, zadufanego w sobie gwiazdora futbolu, a dostałam jednego z fajniejszych męskich bohaterów w tym gatunku. Drew to facet, który na sukces ciężko zapracował, jest wrażliwy, opiekuńczy i zaskakująco dojrzały (zwłaszcza w odróżnieniu od Anny). To on ciągnie tę historię i sprawia, że w ogóle chce się czytać dalej. Jest autentyczny, nie udaje kogoś, kim nie jest, i za to ma u mnie ogromnego plusa."Kiedyś myślałam, że jeśli dowiem się, co chcę robić w życiu, wszystko samo się ułoży. Teraz - wzruszam ramionami - myślę, że idealna praca, dom czy życie nie są szczęściem. To nie jest cel, wiesz? Tylko seria chwil. I czy właśnie nie z tego składa się życie? Z chwil? Tu i teraz?"
Mecz wygrany w łóżku, przegrany w fabule
Jeśli liczycie na rozbudowaną intrygę, możecie się rozczarować. Fabuła jest do bólu przewidywalna i – co gorsza – zdominowana przez sceny erotyczne. Rozumiem, że to gatunek New Adult z romansem, ale tutaj miałam wrażenie, że cała reszta historii jest tylko pretekstem do kolejnych zbliżeń. Zabrakło mi balansu. Chciałam więcej „życia w życiu”, a mniej sypialnianych akrobacji, które po czasie stawały się nużące. Akcja wlecze się dość leniwie i dopiero pod koniec nabiera rumieńców. Na szczęście dialogi są naturalne, co ratuje odbiór całości.Słowo o okładce: nagi tors był modny jakieś sześć lat temu. Dziś trąci myszką i sprawia, że książka ginie w tłumie podobnych tytułów.
•••
Werdykt: Nierówna gra
„Na jedną noc” to książka pełna sprzeczności. Z jednej strony świetny męski bohater i lekkie pióro autorki, z drugiej – irytująca protagonistka i fabuła, która tonie w erotyce. Nie jestem zachwycona, ale widzę potencjał w stylu Callihan, dlatego dam szansę kolejnemu tomowi. Może następnym razem proporcje będą lepiej wyważone.Piekło w gębie (5/5)
🤔 Przeciętny erotyk.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)




Komentarze: