Szukam zakładki...
"Snowglobe" Soyoung Park

"Snowglobe" Soyoung Park

3/15/2025
Dystopijczna opowieść o świecie po katastrofie klimatycznej, medialnej manipulacji i marzeniach o lepszym życiu. Intrygująca i momentami szokująca.

Snowglobe

Soyoung Park, 2025 | Fantasy, Science-fiction

Wydawnictwo StoryLight 400 stron, 6 godz. 20 min.
Rozpieszczana w każdy możliwy sposób, nadal uparcie szukała powodów do smutku. I żadne moje słowa nie mogły jej od tego odwieść.

Ostatnimi czasy bardzo chętnie sięgam po literaturę i seriale, której oś fabuły dzieje się w dystopijnej krainie. Nie mam pojęcia dlaczego ta tematyka jest wciągająca - w końcu życie według choćby jednego scenariusza z pewnością napawałoby bezsilnością. Śledzenie losów bohaterów jest natomiast niczym wejście do świata nam niedostępnego (na szczęście!), pełnego sekretów, tajemnic i manipulacji. Czy po takich tytułach jak Silos, Igrzyska Śmierci, Opowieści Podręcznej, Rok 1984 i wielu innych perłach zarówno literatury jak i ich ekranowych odpowiedników, jest miejsce na Snowglobe? 

Miasto mieszczące się w Śnieżnej Kopule, to jedyne miejsce w którym jest ciepło. Po katastrofie klimatycznej cała planeta zamarzła, a ludzie muszą radzić sobie w warunkach, gdzie średnia temperatura sięga -40°. Ich życie kręci się w kołowrotku (dosłownie), a jedyną rozrywką jest oglądanie programów z ulubionymi aktorami, których życie jest nadzorowane przez setki kamer. 
Chobahm marzy o karierze reżyserki i jest przekonana, że pewnego dnia trafi do kolorowego świata pełnego sławnych i pięknych ludzi...


Historia naszej protagonistki zaczyna się dość niepozornie. Trochę niczym bajka o Kopciuszku, gdzie młoda pracownica fabryki, trafia na ekrany telewizorów. Natomiast jest tutaj głównie akcja, która nie za bardzo skupia się na otoczeniu. No, bo mamy zamrożony świat i porządek, który dotyka grupy ludzi - jak w wyżej wymienionych produkcjach. Tutaj natomiast bohaterowie w żaden sposób nie próbują walczyć z systemem, ani go zrozumieć. Niczym bezmyślne marionetki. Niektóre z działań nawet wyglądają dość chaotycznie bez większego planu.

Niby są jakieś tajemnice, które Chobahm próbuje rozwiązać, jednak nie ma tu kombinowania, czy głębszych manipulacji, które trzymają w napięciu. Zdaję sobie sprawę, że jest jeszcze drugi tom, natomiast wydaje mi się, że grubsze sekrety pojawiłyby się już od pierwszych rozdziałów.
Zwykle kojarzę podobne pozycje ze swojej grubości, spokojnego tempa akcji i wielu rozgałęzień dotyczących bohaterów. Mamy co prawda skupienie się na fabule, jednak nawet główne postacie sprawiają wrażenie zdystansowanych od czytelnika. Być może jest to moje wymaganie, które zawsze zostaje niezaspokojone w przypadku książek autorów z Azji. Jeszcze nie trafiłam na pozycję, która szerzej ukazywałaby emocjonalność do której jestem przyzwyczajona.

Całość jest ciekawa, wyróżnia się na tle innych tytułów, natomiast nie wiem czy postawiłabym ją obok tych, które wymieniałam na początku. Brakuje mi tu dramatyzmu i wielkich sekretów, bardziej przypomina młodzieżówkę, która ma swoją mroczniejszą stronę.
Oczekiwałam czegoś innego, natomiast uważam, że i tak jest to pozycja, której warto się przyjrzeć. Pozostaje czekać na drugim tom, który pewnie ostatecznie określi to, jak dobra jest ta dylogia.

Pozdrawiam cieplutko, Klaudia ❤

Czuję się nieswojo podczas czytania tego rodzaju pozycji, ale lubię te niesamowite pomysły autorów

Klaudia Cybulska

Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz