Tytuł: Tron z czaszek [tom II] Autor: Peter V. Brett Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska Ilustracje: Dominik Broniek Wydawnictwo: Fabryka słów Liczba stron: 638 Ocena:7/10
No i już naprawdę niewiele zostało do zakończenia demonicznego cyklu. Po ostatnim tomie miałam mieszane uczucia i zastanawiałam się jak daleko można zabrnąć z fabułą, żeby ostatecznie do czegoś dojść, ale mamy przełom i ogrom... rozczarowań.
Gdy już wydawało się, że wszystko idzie w złym kierunku, okazało się, że może pójść w jeszcze gorszym. Krasjanie ruszają na dalsze podboje i nie zamierzają oszczędzać na swojej drodze nikogo. Taka jest w końcu Inevera.
Ich brutalne działania nie pozostają bez odzewu, ponieważ nikt nie ma zamiaru żyć pod butem pustynnych szczurów. Cały tom przesiąknięty jest krwią, potem i zemstą.
Podziwiam autora, że tak zręcznie tworzy postacie i wplata je w historię, choć z drugiej strony poznawanie dziesiątej osoby, która jest tylko epizodyczna i wpływa na jakąś tam jedną sytuację, nie sprawia, że ma się ochotę poznawać cały jej życiorys, a w tym przypadku tak to wygląda. Zamiast podążać za główną osią fabularną, śledzimy kogoś, kto za chwilę stanie się tłem albo trupem.
Arlen z Jardirem pojawiają się sporadycznie, Rojer robi za pacynkę swoich żon, jedynie Leesha utrzymuje się na pierwszym planie, a to głównie ze względu na wątki romantyczne, które autor stara się utrzymać. Każdy kolejny tom sprawia, że są oni coraz bardziej karykaturalni. Nie mówię już nawet o wzroście sił i łatwiejszym pokonywaniu przeciwników, ale coś co najbardziej uderza, czyli irracjonalne zachowania. O Rojerze wspominałam przy okazji omawiania księgi pierwszej Tronu z czaszek i zdania nie zmieniłam, natomiast jest to najwidoczniej zaraźliwe, bo dopadło Wondę, Gareda i kilku innych osobników...
Odbyło się spore przetasowanie w szeregach zarówno Krasjan jak i ludzi z Zakątka. Myślę, że byłoby mi bardziej smutno biorąc pod uwagę od jakiego czasu śledzę ten cykl, jednak nie wiem czy jest jakaś postać, którą można jeszcze traktować jako główną, a to skutecznie wpłynęło na zobojętnienie nad ich losem.
Odnoszę wrażenie, że masowe likwidowanie bohaterów wzięło się z braku pomysłów na to, co mogłoby wydarzyć się dalej.
Poszło szybko, nawet dobrze się bawiłam, ale patrząc na początki historii, czuję jakbym czytała co innego. Zabrnęłam za daleko, żeby ją w takim momencie porzucać, a pióro autora jest bardzo przyjemne. Chyba jakiś sentyment jeszcze we mnie pozostał! Jeszcze dwa tomy i dobijemy do brzegu. Wtedy trzeba będzie poszukać kolejne fantastyczne perełki. Na razie jednak czas na krótkie odsapnięcie od demoniej juchy
Pozdrawiam, Klaudia ❤

Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze



![[PRZEDPREMIEROWO] "Zakazany układ" K.N. Haner](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiZiK-BWv-VCGmthAfFO6Yf3XMRuLqnbpPbUN6boYQ9s8a3aDT7znUF_BkV9Xcp2u5AblJkO4cVk5KqbuLrquDIltM1ZcN1Qor76DacB0kwUWYpTjzHkRk4vs896pMC_qTLurUkiGhByRE/s640/ZAUKLA_okladka_podglad+%25281%2529-1.png)


Komentarze: