Szukam zakładki...
"Pociąg o północy" Matt Haig

"Pociąg o północy" Matt Haig

10/22/2026
Wilbur umiera, ale to dopiero początek jego podróży. Wspomnienia pokazują mu, ile stracił, odkładając życie na później.

Pociąg o północy

Matt Haig, 2026 | Fantasy, Science-fiction

Wydawnictwo Zysk i S-ka 416 str. 5 godz. 30 min.

Czy młode kaczątka stają się lepszymi kaczkami niż ich rodzice? A co, jeśli kaczka jest po prostu kaczką, a człowiek po prostu człowiekiem i wcale nie zmieniamy się tak bardzo, jak nam się wydaje? Kaczki wciąż kwaczą, a ludzie wciąż wzajemnie się nienawidzą.

Pociąg ku wieczności

 Jedni wierzą, że po śmierci nie ma nic, inni za to są przekonani, że powracamy na Ziemię w innym wcieleniu lub opuszczamy ciało fizyczne, zostajemy duszami, które wedle swojego życia idą do nieba, piekła, czyśćca, bądź tułają się między żywymi przez niezałatwione sprawy i nieprzepracowane emocje. Czy jest jednak ktoś, kto wierzy, że przyjeżdża po niego pociąg?



Na pewno nie wierzył w to Wilbur, a przynajmniej nie za życia. Kiedy umiera i rozpoczyna swoją podróż po wspomnieniach, ma czas na refleksje, czy aby na pewno przeżył je tak, żeby niczego nie żałować. Jest to niczym Opowieść wigilijna, tylko w tym przypadku nasz bohater nie ma już możliwości zmienić tego, co już się wydarzyło. Prawda? 

Smutna codzienność

Jest to historia życia, która początkowo skupia się na jego trudach, aby wpleść w nią miłość i codzienność. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nasz bohater wspina się po szczeblach kariery i nie ma czasu dla żony i przyjaciół.  W gruncie rzeczy jest to smutna perspektywa, choć lekkość z jaką autor prowadzi nas przez kolejne rozdziały sprawia, że nie jest to takie oczywiste. Niczym nasz bohater wierzymy, że jest jeszcze czas i gdy stoimy na ostatnim zakręcie życia, dostrzegamy, że jest w nim sporo samotności.

Przedstawione wydarzenia są przyjemnie rozłożone tak, że mamy poczucie, jakby to było bardzo naturalne. Żeby jednak nie brzmiało to dziwnie - często przedstawiane historie przedstawiają skondensowane wydarzenia w jak najkrótszym czasie z wieloma "zbiegami okoliczności", które mają popchnąć fabułę do przodu. Tutaj z kolei spotkania odbywają się po latach, mogą nawet niewiele wnosić i jest to w prawdziwym życiu bardziej prawdopodobne. Postacie też stworzone są niczym z krwi i kości, w odcieniach szarości, z całą paletą emocji, błędów i wspomnień, choć w żadną tak naprawdę nie zgłębiamy się za bardzo. 

Większość rozdziałów jest krótka, bo zwykle 2/3 strony i przez to dość szybko ją przeczytałam. Zwłaszcza, że jest trochę jak te seriale tasiemce - kończy się w takim momencie, że chcemy poznać ciąg dalszy.
Momentami nasuwała mi refleksje o tym jak wydaje się być w życiu późno, gdzie to zaledwie ułamek. Z drugiej strony kształtujemy naszą przyszłość już teraz, a często tracimy je na urazy o głupoty, zamiast docenić obecność znajdujących się dookoła osób. 

Ku pokrzepieniu serc

Jestem w momencie zmian i obaw z tego wynikających, a ten tytuł przypomniał mi, że traktowałam życie jak wspaniałą przygodę, którą w gruncie rzeczy jest. No i tak pod koniec uświadomiłam sobie, że lęki to naturalna część życia i nie ma co się przez nie zatrzymywać, a iść naprzód ze świadomością, że coś tam nas czeka.

Leciutka lektura, ale z momentami na przemyślenia. Skojarzyła mi się z Opowieścią wigilijną i polecam jeśli szukacie czegoś na kilka wieczorów do herbatki, a nie chcecie się przytłaczać ciężkimi historiami.

Pozdrawiam, Klaudia ❤

Chyba po prostu lubię smutne książki

Klaudia Cybulska

Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz
Tryb czytania
A+
A-