Szukam zakładki...
Moc Granatu - Sympatyczna autorka, piękna okładka i... granat, który nie wybuchł.

Moc Granatu - Sympatyczna autorka, piękna okładka i... granat, który nie wybuchł.

2/25/2017
Marta Motyl to jedna z najżyczliwszych osób, jakie znam. Jest absolwentką historii, indywidualistką, która nie boi się ryzyka, i osobą bardzo otwartą. Autorka ma lekkie pióro, ale... z przykrością muszę przyznać, że jej twórczość do mnie nie trafia. Być może nie rozumiem przekazu, ale w przypadku „Mocy Granatu” doszłam do setnej strony i wymiękłam. Jest mi z tego powodu przykro, bo pokładałam w tej pozycji (oraz w „Odcieniach czerwieni”, o których kiedy indziej) ogromne nadzieje.

Moc Granatu

Marta Motyl, 2017 | Literatura Obyczajowa

Edipresse 280 stron
Marta Motyl to jedna z najżyczliwszych osób, jakie znam. Jest absolwentką historii, indywidualistką, która nie boi się ryzyka, i osobą bardzo otwartą. Autorka ma lekkie pióro, ale... z przykrością muszę przyznać, że jej twórczość do mnie nie trafia. Być może nie rozumiem przekazu, ale w przypadku „Mocy Granatu” doszłam do setnej strony i wymiękłam. Jest mi z tego powodu przykro, bo pokładałam w tej pozycji (oraz w „Odcieniach czerwieni”, o których kiedy indziej) ogromne nadzieje.

Bezimienna Nauczycielka i jej demony

Nie najlepiej zaczynam tę opinię, bo... nie pamiętam imienia głównej bohaterki. Choćbym nie wiem jak wertowała kartki, nie mogę go znaleźć (lub nie zapadło mi w pamięć). Nazwijmy ją po prostu Nauczycielką. Kobieta ma słabość do "lolitek" (uczennic), a jednocześnie oddaje się cieleśnie Czarkowi – znajomemu ze studiów, którego pieszczotliwie nazywa Wojakiem. Bohaterka zmagała się z samookaleczaniem, które udało jej się pokonać, a teraz próbuje „naprawić” swoją uczennicę, Paziównę, która ma ten sam problem.

Jestem osobą tolerancyjną, ale ta historia mnie odrzuciła. Autentycznie skończyłam na setnej stronie. Dlaczego? Przeszkadzała mi specyficzna bezosobowość narracji. Czułam się tak, jakby opowiadała to mała dziewczynka, która właśnie dowiedziała się, że Święty Mikołaj nie istnieje, i jest tym faktem zdruzgotana.

Gdańsk bez klimatu

Bohaterowie są irytujący, a niezdecydowanie Nauczycielki (między Czarkiem a uczennicą) było dla mnie męczące. Co gorsza, w momencie, w którym przerwałam czytanie, akcja przeniosła się do mojego ukochanego miasta – Gdańska. Niestety, nie mogłam się tam odnaleźć. Opisy ograniczały się do plaży i klubu, przez co historia wydawała się płaska i pozbawiona głębi. Dla mnie była to opowieść pozbawiona sensu i celu.

•••

Werdykt: To nie dla mnie

Najsmutniejszym aspektem tej opinii jest to, że wręcz przykro mi to pisać. Spodziewałam się wybuchowej powieści (tytuł zobowiązuje!), dynamicznej akcji i barwnych bohaterów. Zastałam coś, co mnie znużyło i – muszę być szczera – momentami wręcz obrzydziło.

Reasumując: Powieść totalnie nie trafiła w moje gusta. Ciężko mi powiedzieć, co autorka chciała przekazać, bo wymiękłam przed finałem. Okładka jest cudowna, ale nijak ma się do treści (a przynajmniej do tych 100 stron, które przeczytałam). Muszę być subiektywna – to nie jest opowieść dla mnie. Niemniej jednak zachęcam Was do zajrzenia i wyrobienia sobie własnego zdania. Być może ja coś pominęłam?

DNF 🥱
💣 Toksyczne relacje, problem samookaleczania i wielkie rozczarowanie.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz