Szukam zakładki...
Siódemka - Ciekawa okładka, a w środku... katastrofa?

Siódemka - Ciekawa okładka, a w środku... katastrofa?

8/03/2017
Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości – nie będę ukrywać, przyciągnęła mnie do niej okładka. Przyznaję się jednak bez bicia: przeczytałam zaledwie około siedemdziesięciu dwóch stron. To o tyle istotne, że zwykle mam żelazną zasadę: książkom, które do mnie nie trafiają, daję szansę przynajmniej do setnej strony. Tym razem po prostu nie dałam rady. Dlatego musicie mi wybaczyć, ale recenzja będzie krótka i może nawet nieco nieprzyjemna.

Siódemka

Erica Spindler, 2017 | Kryminał & Sensacja

Edipresse Książki 320 stron
Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości – nie będę ukrywać, przyciągnęła mnie do niej okładka. Przyznaję się jednak bez bicia: przeczytałam zaledwie około siedemdziesięciu dwóch stron. To o tyle istotne, że zwykle mam żelazną zasadę: książkom, które do mnie nie trafiają, daję szansę przynajmniej do setnej strony. Tym razem po prostu nie dałam rady. Dlatego musicie mi wybaczyć, ale recenzja będzie krótka i może nawet nieco nieprzyjemna.

Policjantka z papieru

Czytając tę książkę – a raczej ten nieszczęsny fragment – uświadomiłam sobie, jak bardzo to wszystko jest... złe. Dlaczego tak uważam? Głównym powodem są mdli, boleśnie przewidywalni bohaterowie. Weźmy na tapet Micki Dare. To policjantka, o której mówi się różnie, podobno wzbudza respekt. Taa, jasne. Według mnie przybrała maskę twardzielki tylko dlatego, że straciła bliską osobę. Tak naprawdę jest słaba i najzwyczajniej w świecie nudna. Choć spędziłam z nią tylko 70 stron, irytowała mnie na tyle, że miałam ochotę rzucić tę książkę w kąt bez słowa wyjaśnienia.

Superman nie pomógł

Do kompletu mamy jej partnera – "szóstkę". To Zach Harris, jakoś tam uzdolniony żołnierz, nazwany równie nudno, co cała ta powieść. Szczerze? Szkoda się produkować, żeby o nim pisać. Wygląda to na klasyczną próbę ratowania słabej fabuły wstawieniem przystojnego "supermana", ale ten zabieg tylko pogorszył sprawę. Zamiast chemii i akcji, dostałam jeszcze więcej nudy.

Droga przez mękę

Skończę już pastwić się nad bohaterami, a wspomnę o warsztacie. Narracja była boleśnie nudna, a dialogi równie mdłe i drętwe co postacie. Do tego opisy – tak skonstruowane, że nie zostawiały absolutnie żadnego miejsca dla wyobraźni czytelnika. Sprawiły, że lektura zmieniła się z przyjemności w męczącą wędrówkę przez bagno liter.

Jedynym (i to dosłownie jedynym!) plusem tej książki jest okładka. Minimalizm to ostatnimi czasy bardzo pozytywny trend w grafice, i w tym wypadku ratuje on tę pozycję przed kompletną klapą wizualną. Szkoda, że treść nie dorównuje opakowaniu.

•••

Werdykt: Szkoda czasu

Podsumowując: już kiedyś mówiłam, że nie lubię pisać negatywnych recenzji, ale na tę po prostu szkoda mi było więcej czasu. Być może za rok, za dwa wrócę do niej ponownie i tym razem, jakimś cudem, dotrwam, choć do tej magicznej setnej strony. Niemniej jednak teraz jestem do niej nastawiona wybitnie na "nie". Niestety, ale NIE polecam.

😩 Ładna okładka, nudni policjanci i dialogi, które usypiają.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz
  1. Och... 2/10 wszystko jasne, podziękuję, za ten tytuł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, niestety okazała się... Nooo gniotem :D

      Usuń
  2. Czyli dobrze ze jej nie kupiłam. mimo, że Spindler bardzo lubię i to jak pisze. A może pisała? bo ostatnie jej książki do rewelacyjnych nie nalezą, niestety.

    pozdrawiam, linekwksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się zdarza, że autor ma gorszy czas :/
      Również pozdrawiam :)

      Usuń