wtorek, 20 września 2022

[PATRONAT] "Pióro z obrazu Malczewskiego" Mariusz Jancarczyk



Tytuł: Pióro z obrazu Malczewskiego Autor: Mariusz Jancarczyk Wydawnictwo: AlterNatywne Liczba stron:112 Ocena:6/10

Pudełko miało dwa otwierane wieczka. Na jednym był napis "Twój największy przyjaciel", a na drugim "Twój największy wróg". Wiedziony ciekawością otworzyłem oba. W środku zobaczyłem odbijającą się w lusterku moją twarz.

Zdarzają się pozycje (nie tylko książkowe), wobec których mamy wysokie oczekiwania. Zdarzają się też jednak takie, wobec których oczekiwań nie mamy żadnych. Czasem trafiamy na coś, co początkowo wydaje się być zupełnie nie dla nas i ku naszemu zaskoczeniu - znajdujemy perłę do której chętnie powracamy. Bywa też tak, że coś, co wydaje się być dla nas idealne, okazuje się być odgrzewanym kotletem na którego patrzymy z niesmakiem. Tak to jest z nowymi rzeczami, że nigdy do końca nie wiemy co nas czeka. Tak było też w przypadku książki Pióro z obrazu Malczewskiego, którą miałyśmy przyjemność objąć patronatem. 
Okładka przez minimalizm i połączenie kolorów przyciąga wzrok i budzi ciekawość, jednak czy ładnie wyglądający kotlet musi dobrze smakować? Warto się o tym przekonać.

Janek jest dziennikarzem, który pisuje w rubryce plotkarskiej na temat życia innych ludzi. Robi to, żeby zarobić na chleb. Nie jest zadowolony ze swojej pracy, jednak wykonuje ją, bo nie widzi innych opcji wyboru. Z biegiem tworzenia kolejnych artykułów, ze zwykłego pismaka, nasz bohater staje się popularnym dziennikarzem. 
Życie zaczyna się układać, jednak czy warto dla sławy i pieniędzy poświęcać sumienie, prawdę, a przede wszystkim siebie samego?

To, co czuję po przeczytaniu pozycji, to skonfundowanie. Czuję ogromną dezorientację ze względu na fabułę, która nie tylko gnała jak szalona, ale prowadziła nas przez żywot ziemski, niebo, czyścieć, a nawet piekielne czeluści. Czy to być może podobieństwo do Boskiej komedii Dantego? Obie - zarówno Boska komedia jak i Pióro z obrazu Malczewskiego, są (lub  w przypadku naszego patronatu dopiero będą) tryptykami.
Ciężko stwierdzić co dzieje się w głowie naszego Janka. Co jest prawdą, co jest halucynacją, co jest cudem, a co koszmarem. 
Przechodzimy z bohaterem przez drogę pełną pokus, niepowtarzalnych szans i dawno zagrzebanych (lecz niezagojonych) ran. 
Mimo ciekawego prowadzenia fabuły, czasem ciężko było śledzić kolejne poczynania naszego bohatera, który był tak naprawdę tłem historii innych ludzi na których tworzył swoje pisemne prace. Czy jego szczęściem nie było znalezienie się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie? 
Akcja często popychana była przez przeczucia Janka, które gdzieś go prowadzą, jednak on sam nie wie, gdzie. Czy jest to celowy zabieg, który skłania nas w stronę Szukajcie, a znajdziecie, czy może brak pomysłu autora na napędzanie przyszłych wydarzeń? 

Jest to pierwszy tom i tak jak w niektórych pozycjach możemy domyślać się, co się będzie działo, tak tutaj - nie mam pojęcia co mogłoby się wydarzyć w pozostałych dwóch częściach. Tak na dobrą sprawę, to zakończenie było wystarczające, żeby nie ruszać historii ponownie, a jednak! Być może autor zaskoczy nas czymś nowym, a może będzie kontynuował podróż Jaka przez krainy żywych, umarłych, a może zwyczajnie przez stany zdrowotne, które prowadzą do halucynacji? 

Pozostaje mi życzyć Wam miłego dnia i chwytania ostatnich ciepłych dni! 
Pozdrawiam, Klaudia⛧

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka