sobota, 21 października 2023

"Jedna noc z księciem" Jodi Ellen Malpas

 


Tytuł: Jedna noc z księciem Autor: Jodi Ellen Malpas  Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz Wydawnictwo: Insignis Liczba stron:404  Ocena: 3,5/10

To, co było dawniej pożądanym delikatesem, teraz stanowi po prostu element nużącej codzienności.

Po zobaczeniu okładki Jednej nocy z księciem pomyślałam, że sezon na kryminały będzie miał swój koniec prędzej czy później. Czas na trochę rozgrzewających noce pozycji, które być może przyprawią czytelników o szybsze bicie serc. Bo nie macie żadnych wątpliwości, że naszą główną bohaterkę ta przypadłość dosięgnie, prawda?

Eliza Melrose to dziewiętnastoletnia kobieta na wydaniu. Od kiedy jej ojciec osiągnął finansowy sukces i cała rodzina przeniosła się do Londynu, życie wszystkich przewróciło się do góry nogami. Nie ma już dawnych zwyczajów, gdzie mama piecze po nocach chleb, a tata ma znacznie więcej czasu dla rodziny. Teraz każdy musi utrzymywać pozory jakoby życie pośród towarzyskiej śmietanki było rzeczą najnaturalniejszą pod słońcem. Nasza główna bohaterka doświadcza swojego pierwszego sezonu w towarzystwie. Ma już nawet mężczyznę starającego się o jej rękę, choć mariaż ten stanowi zabieg czysto ekonomiczny, a nie emocjonalny. Chyba, że mowa tu o nudzie. Elizie się potwornie nudzi. Nie może pisać jak to miała kiedyś w zwyczaju, za to zajmuje się rzeczami, których nie lubi. Uważa nawet, że już nic nie jest w stanie jej poruszyć, dopóki do miasta nie wraca podobno nieżyjący książę Chester, który przed laty podobno zamordował swoją rodzinę...

Muszę przyznać, że tak jak lubię od czasu do czasu romanse, zwłaszcza umieszczone w tych czasach pełnych pozorów, manier, spotkań towarzyskich, ten tytuł mnie wynudził. Początkowo Eliza sprawia wrażenie niezależnej kobiety, która wie, czego chce, a może bardziej czego nie chce. Ma swoje pasje i zainteresowania, jest kimś, kogo losy dobrze się śledzi. 
Po rozkręceniu się wątku romantycznego charakter głównej bohaterki pada. Znaczy tak nie do końca, bo nadal jest to postać, która dużo mówi i nie przejmuje się dobrymi manierami, jednak już nie dąży ona do tej niezależności, którą tak na początku pożądała.
Do tego większość scen pomiędzy parą głównych bohaterów nie ma sensu. Prawdopodobnie mają dowieść, że uczucie jakimi się obdarzyli jest prawdziwe i silniejsze niż wszystkie uprzedzenia i problemy + dla urozmaicenia pojawia się dość sporo pikantnych scen, jednak w ostatecznym rozrachunku jest ich dużo i są męczące. Relacja opiera się na wzajemnym odpychaniu i przyciąganiu na przemian.

Pobocznych wątków, których mamy kilka potraktowane zostały po macoszemu. Raczej jako luźne wplątanie w dialogi, aniżeli coś, co urozmaica fabułę, a szkoda, bo historie pozostałych bohaterów miały spory potencjał na dalszy ciąg. Gdyby zastąpić część historii samej Elizy historiami innych, zdecydowanie wyszłoby to powieści na dobre.

Zakończenie przewidywalne. Nie trzeba interesować się odkrywaniem tajemnic, żeby połączyć kropki dlaczego coś z czegoś wyniknęło. Trochę zostało to wtłoczone tak żeby było krótko i prosto. Mamy więc 404 strony, które kręcą się wokół tego samego tematu, który niewiele w rozwój samej fabuły wnosi.

Nie powiem, że książka jest jakaś tragiczna. Zdarzały się gorsze i to bez wątpienia. Natomiast tyle tutaj powtarzalności, że jest to pozycja dość męcząca. Nie wiem czy w normalnych warunkach nie dochodziłabym do niej co jakiś czas, żeby prędzej czy później ją skończyć. Jak zabrałam się za nią zaraz, to czuję wyczerpanie. 
Jeśli ktoś lubi lekkie romanse, które skupiają się głównie na jednym temacie i scenach między ukochanymi, to jak najbardziej jest to pozycja odpowiednia. Mnie osobiście do gustu nie przypadła, jednak wiadomo, że gusta są różne. 

Pozdrawiam, Klaudia 🌼

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka