Szukam zakładki...
Carver - Informatyk kontra e-book i kosmiczna nuda.

Carver - Informatyk kontra e-book i kosmiczna nuda.

6/19/2017
Z tą książką męczyłam się dobre parę miesięcy. Nie tylko przez fabułę, ale głównie dlatego, że miałam ją w formie e-booka. Jestem informatykiem, więc teoretycznie powinnam być przyzwyczajona do ekranów, ale brak czytnika zrobił swoje – mój wzrok dostał w kość, a czytanie szło opornie i wolno. Mimo to, początek wydawał się ciekawy.
Z tą książką męczyłam się dobre parę miesięcy. Nie tylko przez fabułę, ale głównie dlatego, że miałam ją w formie e-booka. Jestem informatykiem, więc teoretycznie powinnam być przyzwyczajona do ekranów, ale brak czytnika zrobił swoje – mój wzrok dostał w kość, a czytanie szło opornie i wolno. Mimo to, początek wydawał się ciekawy.

Carver

Marek Ślusarczyk, 2013 | Young Adult & New Adult

Psychoskok 184 strony
Z tą książką męczyłam się dobre parę miesięcy. Nie tylko przez fabułę, ale głównie dlatego, że miałam ją w formie e-booka. Jestem informatykiem, więc teoretycznie powinnam być przyzwyczajona do ekranów, ale brak czytnika zrobił swoje – mój wzrok dostał w kość, a czytanie szło opornie i wolno. Mimo to początek wydawał się ciekawy.

Kosmita na Ziemi (i chaos w nazwach)

Tytułowy Carver, który tak naprawdę nazywa się Proxima, ląduje na Ziemi. Wszystko brzmi fajnie, ale coś mi tu zgrzytało. Informacje o wcześniejszych wydarzeniach były zdawkowe, więc większości rzeczy trzeba było się domyślać. Świat przedstawiony podzielony był na rasy. O ile dobrze pamiętam, chłopak był Dourem, a ci źli to bodajże Flemisi (lub Flamesi?). Szczerze? Nie przywiązywałam wagi do pisowni, żeby nie zgubić się w akcji. I tu plus: dynamiczna akcja. Dzięki niej ciężko było się całkiem wyłączyć. Bohaterowie byli nieco mdli i niepoważni, ale o dziwo – żaden nie irytował mnie swoim zachowaniem.

Schemat goni schemat

Niestety, mimo potencjału, książka mnie nie kupiła. Jestem pewna, że istnieje druga część, ale ja po nią nie sięgnę. Powieść była do bólu przewidywalna i schematyczna. Typowa walka dobra ze złem, która zamiast wciągać – odpychała. Miałam wrażenie, że autor miał ciekawy pomysł, ale dokończył go na siłę, dodając nudne wątki, które nic nie wnosiły. Język jest bardzo prosty i niewymagający skupienia, co sprawia, że książka popada w banał.

•••

Werdykt: Okładka to za mało

Moje początkowe zaintrygowanie opisem zginęło w trakcie czytania. Nie chcę nikogo obrażać, ale czuję, że straciłam czas. To młodzieżówka sci-fi, która nie zdała mojego testu. Nie lubię pisać negatywnych opinii, ale będę szczera: ocenę (jakąkolwiek) ta książka zawdzięcza tylko ładnej okładce. Niestety – NIE polecam. Można się zanudzić na śmierć.

💤 Kosmita, walka ras i przewidywalność.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz