Prawdę mówiąc, odkąd zobaczyłam tę okładkę i przeczytałam o niej kilka opinii, byłam strasznie ciekawa tej historii. Gdy wreszcie udało mi się ją dorwać, od razu wzięłam się za czytanie. I tu muszę zrobić mały wtręt dla srok okładkowych: na żywo ta grafika wygląda wprost zniewalająco. Zdjęcia w internecie nie oddają jej uroku.
Przez pierwsze sto stron miałam nieco sceptyczne nastawienie – ot, kolejna fantastyka. Ale potem? Zostałam mile zaskoczona. To, co Paulina Hendel zrobiła z naszym rodzimym folklorem, to mistrzostwo.
"Podziwiam cię, że wiedząc o tym wszystkim, potrafisz wieść jeszcze normalne życie."
Magda, która widzi więcej
Główna bohaterka, Magda, widzi więcej niż zwykły, szary człowiek. Dlaczego? Bo ma w rodzinie Żniwiarza – wujka Feliksa. Czym w ogóle jest Żniwiarz? To ogólnie rzecz biorąc dusza osoby, która... no właśnie, sama teraz nie jestem pewna, czy miała coś na sumieniu, czy może po prostu miała coś pilnego do załatwienia, ale umarła gwałtownie i nie zdążyła. W każdym razie – wracają, by walczyć z tym, co wypełza z mroku.
Wracając do Magdy – jej charakter lekko mnie zaskoczył. Dziewczyna wyłamuje się ze schematu typowej, mdłej bohaterki. Jest uparta, ma gwałtowną naturę i to właśnie tacy energiczni bohaterowie sprawiają, że książki nabierają tempa i nie pozwalają czytelnikowi na nudę.
"Ostatniemu chłopakowi, którego przyprowadziłam do domu, moja starsza ciotka kazała wstać z krzesła i obrócić się wokół własnej osi, żeby mogła go sobie obejrzeć."
Mateusz i zagadka (którą rozwiązałam!)
W życiu dziewczyny dość nieoczekiwanie – i jakby znikąd – pojawia się Mateusz. Jego historia, choć burzliwa, na początku pozostawia wiele do życzenia. Wydaje się cichy, powściągliwy, a nawet podchodzący pod nudę. Ale spokojnie, to tylko pozory. Dodam tylko nieskromnie, że jestem niczym Sherlock – jego wielką tajemnicę odkryłam już w połowie lektury! Ale i tak było to dla mnie ogromne i pozytywne zaskoczenie. Oczywiście, jak powszechnie wiadomo, w takich książkach musi pojawić się też czarny charakter, który miesza w życiu bohaterów na tyle, że momentami staje się irytujący (ale o tym sza).
"Coś się zmieniło. Czuł to. Nie chciał dopuścić tego do siebie, ale odkąd wrócił do świata żywych, coś było nie tak."
Wiatrołom i polska spuścizna
Akcja rozgrywa się w Wiatrołomie i okolicach. To takie typowe miejsce, gdzie każdy każdego zna i ciężko ukryć fakt bycia "innym" niż sąsiedzi. Powieść ma dość szybką akcję – już na samym początku dzieje się naprawdę dużo. Na wyjaśnienia trzeba chwileczkę poczekać, bo autorka dozuje wiedzę stopniowo, co tylko podsyca ciekawość.
Może to zabrzmi dziwnie i odrobinę dyskryminująco wobec polskich autorów, ale nie spodziewałam się tak oryginalnej powieści. Paulina Hendel genialnie uwzględniła słowiańskie wierzenia. Boli mnie fakt, że często nie doceniamy naszej własnej spuścizny, o której tak mało wiemy lub po prostu zapominamy. W książce to właśnie dlatego "normalni" ludzie nie widzą potworów czy Żniwiarzy – bo przestali w nie wierzyć. A ja, choć o słowiańszczyźnie czytałam sporo, rzadko mam okazję o tym pogadać, bo mało kto z mojego otoczenia "czuje temat".
Werdykt: Cudze chwalicie, swego nie znacie
Prawdę mówiąc, wcześniej nie słyszałam o Paulinie Hendel, ale szybki research pokazał, że to na pewno nie jest początkująca autorka – i to widać. Podoba mi się jej styl, który jakoś do mnie przemawia. Może to ta lekkość, z jaką przychodzi czytanie, a może nienachalna narracja?
Przechodząc do podsumowania: czuję się zobowiązana powiedzieć, że jest to nietypowa powieść, która zapada w pamięć na długi czas. To pozycja obowiązkowa przede wszystkim dla miłośników dobrej fantastyki. Wiem, że się nie zawiedziecie. Szczerze ją polecam, zwłaszcza na chłodniejsze wieczory, bo ten klimat jest wręcz do tego stworzony. Osobiście nie żałuję ani minuty spędzonej w Wiatrołomie i mogę bez wyrzutów sumienia wystawić jej dobrą opinię.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze
!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Po "Kwiecie paproci" Miszczuk mam ochotę na kolejną historię z mitologią słowiańską w tle. Już byłam bliska kupienia "Żniwiarza", ale jednak wygrała Siri Pettersen i wierzenia nordyckie. Ale o książce Hendel nie zapomnę i wkrótce ją przeczytam. :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie :D ta książka to miazga :D
UsuńNiestety nie miałam okazji wcześniej spotkać się z tą autorką a tym bardziej powieścią. Ale zachęciłaś mnie do poznania twórczości autorki ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,https://justforthedream11.blogspot.com/
Ja wcześniej też o niej nie słyszałam, ale przyznam, że jestem zachwycona. Jak przeczytasz koniecznie daj znać jak wrażenia :)
UsuńPozdrawiam ciepło Sara :)
Zaczynam się coraz bardziej przekonywać do polskich autorów :-) pozdrawiam Asia z ucztadladuszy.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPo tak dobrych książkach aż się chce ich czytać :)
UsuńPozdrawiam ciepło, Sara :)
Właściwie bardzo mało wiem o naszej mitologii, tym bardziej jestem zainteresowana sięgnięciem po tę serię! :)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że może mi się ona spodobać tak samo jak Tobie, bo np. "Szeptucha" z miejsca zdobyła moje serce.
Pozdrawiam!
Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Fałszywy pocałunek”
Ojej koniecznie! Nasze wierzenia też są bardzo ciekawe! :)
UsuńPozdrawiam ciepło, Sara