"Jeśli człowiek nie potrzebuje innych ludzi, nie jest tak bardzo wystawiony na ciosy. Będąc całkowicie niezależnym, nie można zostać tak bardzo zranionym."
Zakład o miłość (i pieniądze)
Peyton jest na ostatnim roku liceum i dorabia w restauracji, zbierając na studia. To postać barwna, ale jej decyzje bywają... dyskusyjne. W szkole pojawiają się osoby, które śmieszkują z jej wzrostu. Prowadzi to do zakładu, który ma zmienić jej życie (i stan konta). I tu pojawia się mój zgrzyt. Nie do końca rozumiałam motywację tej dziewczyny. Rozumiem, że kasa na studia jest ważna, ale „bycie w związku” tylko po to, żeby wygrać zakład? Kosztem uczuć drugiej osoby? To trąci egoizmem i początkowo mocno zniechęciło mnie do Peyton. Na szczęście bohaterka nie jest jednowymiarowa. Choć kieruje się egoizmem, szybko pojmuje swoje błędy i potrafi ponieść ich konsekwencje. Ewolucja postaci ratuje tę historię.
"Dużo mniej przejmowałabyś się tym, co ludzie o tobie myślą, gdybyś tylko wiedziała, jak rzadko to robią."
Jay – cichy bohater
Jeśli mam być szczera, moją ulubioną postacią nie była Peyton, ale Jay. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, żeby nie psuć Wam zabawy, ale uchylę rąbka tajemnicy: okazał się naprawdę fajnym facetem. Polubiłam go o wiele bardziej niż główną bohaterkę. To on wnosi do tej historii ciepło i autentyczność.
"Nikt nie jest w stanie cię zawstydzić, jeśli mu w tym nie pomożesz, więc musisz podejść do tego z poczuciem humoru albo przynajmniej udawać. Śmiej się razem z nimi, a zazdrość przyjmuj z uśmiechem."
Debiut bez zastrzeżeń
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanne MacGregor (autorka debiutuje na polskim rynku) i jestem miło zaskoczona. Jej pióro nie jest może wybitnie wyszukane, ale za to ciekawe i przyjemne. Akcja płynie gładko, autorka potrafi zaskoczyć, a wszystko utrzymane jest w granicach dobrego smaku. Postacie wydają się niemal żywe i autentyczne, co w młodzieżówkach nie zawsze jest standardem. Co do okładki – prawdę mówiąc, nie należy do najładniejszych. Grafika nie jest wymyślna, a kolory są zwyczajne, ale mimo to całość ma w sobie „to coś”, co przyciąga wzrok. Co ciekawe, grafika nie do końca oddaje treść książki, ale można jej to wybaczyć.
Werdykt: Idealna na upały
Reasumując, „Prawo wysokich dziewczyn” to lekka i przyjemna młodzieżówka. Lektura nie zajmie Wam dłużej niż parę godzin (wliczając przerwy na mrożoną kawę). Książka nie jest wymagająca, ale nadrabia ciekawymi bohaterami i nieskomplikowaną fabułą. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto szuka relaksu. To idealna pozycja na letnie upały lub leniwy weekend.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: