Szukam zakładki...
Jej wysokość P. - Kiedy spodnie są zawsze za krótkie.

Jej wysokość P. - Kiedy spodnie są zawsze za krótkie.

5/29/2018
Bycie nastolatką jest trudne. Bycie „prawie normalną” nastoletnią Amerykanką (swoją drogą, czy tylko mi to określenie kojarzy się ze słodkim ciastkiem polanym lukrem?) jest jeszcze trudniejsze, gdy natura obdarzyła cię wzrostem, który sprawia, że patrzysz na wszystkich z góry – dosłownie. Główna bohaterka, Peyton, to ewenement. Mierzy ponad 180 centymetrów, co w USA, gdzie średnia wzrostu kobiet oscyluje wokół 163-173 cm, czyni ją niemal gigantem. I tu muszę zrobić małą dygresję osobistą. Sama mam 175 cm wzrostu i doskonale znam ten ból. Kupienie spodni, które nie wyglądają jak „moda dla powodzian”, graniczy z cudem. W sklepach wiecznie brakuje materiału, a długi rękaw okazuje się rękawem ¾. Dlatego doskonale rozumiem, dlaczego Peyton stworzyła swoje słynne Prawo Wysokich Dziewczyn. Było ono może nieco krzywdzące dla innych, ale stanowiło pancerz ochronny w świecie, w którym bycie "żyrafą" nie jest łatwe.

Jej wysokość P.

Joanne MacGregor, 2018 | Young Adult & New Adult, Booktok / Rory Gilmore

Young 435 stron
Bycie nastolatką jest trudne. Bycie „prawie normalną” nastoletnią Amerykanką (swoją drogą, czy tylko mi to określenie kojarzy się ze słodkim ciastkiem polanym lukrem?) jest jeszcze trudniejsze, gdy natura obdarzyła cię wzrostem, który sprawia, że patrzysz na wszystkich z góry – dosłownie. Główna bohaterka, Peyton, to ewenement. Mierzy ponad 180 centymetrów, co w USA, gdzie średnia wzrostu kobiet oscyluje wokół 163-173 cm, czyni ją niemal gigantem. I tu muszę zrobić małą dygresję osobistą. Sama mam 175 cm wzrostu i doskonale znam ten ból. Kupienie spodni, które nie wyglądają jak „moda dla powodzian”, graniczy z cudem. W sklepach wiecznie brakuje materiału, a długi rękaw okazuje się rękawem ¾. Dlatego doskonale rozumiem, dlaczego Peyton stworzyła swoje słynne Prawo Wysokich Dziewczyn. Było ono może nieco krzywdzące dla innych, ale stanowiło pancerz ochronny w świecie, w którym bycie "żyrafą" nie jest łatwe.
"Jeśli człowiek nie potrzebuje innych ludzi, nie jest tak bardzo wystawiony na ciosy. Będąc całkowicie niezależnym, nie można zostać tak bardzo zranionym."

Zakład o miłość (i pieniądze)

Peyton jest na ostatnim roku liceum i dorabia w restauracji, zbierając na studia. To postać barwna, ale jej decyzje bywają... dyskusyjne. W szkole pojawiają się osoby, które śmieszkują z jej wzrostu. Prowadzi to do zakładu, który ma zmienić jej życie (i stan konta). I tu pojawia się mój zgrzyt. Nie do końca rozumiałam motywację tej dziewczyny. Rozumiem, że kasa na studia jest ważna, ale „bycie w związku” tylko po to, żeby wygrać zakład? Kosztem uczuć drugiej osoby? To trąci egoizmem i początkowo mocno zniechęciło mnie do Peyton. Na szczęście bohaterka nie jest jednowymiarowa. Choć kieruje się egoizmem, szybko pojmuje swoje błędy i potrafi ponieść ich konsekwencje. Ewolucja postaci ratuje tę historię.

"Dużo mniej przejmowałabyś się tym, co ludzie o tobie myślą, gdybyś tylko wiedziała, jak rzadko to robią."

Jay – cichy bohater

Jeśli mam być szczera, moją ulubioną postacią nie była Peyton, ale Jay. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, żeby nie psuć Wam zabawy, ale uchylę rąbka tajemnicy: okazał się naprawdę fajnym facetem. Polubiłam go o wiele bardziej niż główną bohaterkę. To on wnosi do tej historii ciepło i autentyczność.

"Nikt nie jest w stanie cię zawstydzić, jeśli mu w tym nie pomożesz, więc musisz podejść do tego z poczuciem humoru albo przynajmniej udawać. Śmiej się razem z nimi, a zazdrość przyjmuj z uśmiechem."

Debiut bez zastrzeżeń

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanne MacGregor (autorka debiutuje na polskim rynku) i jestem miło zaskoczona. Jej pióro nie jest może wybitnie wyszukane, ale za to ciekawe i przyjemne. Akcja płynie gładko, autorka potrafi zaskoczyć, a wszystko utrzymane jest w granicach dobrego smaku. Postacie wydają się niemal żywe i autentyczne, co w młodzieżówkach nie zawsze jest standardem. Co do okładki – prawdę mówiąc, nie należy do najładniejszych. Grafika nie jest wymyślna, a kolory są zwyczajne, ale mimo to całość ma w sobie „to coś”, co przyciąga wzrok. Co ciekawe, grafika nie do końca oddaje treść książki, ale można jej to wybaczyć.

•••

Werdykt: Idealna na upały

Reasumując, „Prawo wysokich dziewczyn” to lekka i przyjemna młodzieżówka. Lektura nie zajmie Wam dłużej niż parę godzin (wliczając przerwy na mrożoną kawę). Książka nie jest wymagająca, ale nadrabia ciekawymi bohaterami i nieskomplikowaną fabułą. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto szuka relaksu. To idealna pozycja na letnie upały lub leniwy weekend.

🦒 Wysoka dziewczyna, głupi zakład i lekcja pokory.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz