"Nigdy nie zrozumiem chłopców. To zupełnie inny gatunek, ich zwoje mózgowe muszą jakoś inaczej funkcjonować."
Z wielkiego miasta do dziury zabitej dechami
Główna bohaterka, Margo Cook, to najzwyklejsza nastolatka, która zostaje siłą wyrwana ze swojego środowiska. Z miasta, które nigdy nie śpi, trafia do Wolftown – małego miasteczka, gdzie każdy zna każdego, a sąsiedzi są (delikatnie mówiąc) wścibscy. Poznajemy ją w trudnym momencie, co uwydatnia jej dominujące cechy: upartość i cięty język. Te przymioty nie zawsze działają na jej korzyść, a często wręcz szkodzą, ale dzięki nim Margo wydaje się autentyczna. W nowej szkole czuje się obco, co jest zrozumiałe dla każdego, kto musiał kiedyś zmienić otoczenie i wyjść ze strefy komfortu.
"Te wszystkie miesiące naszej przyjaźni, sekretów, wzajemnych spotkań i przeżyć zupełnie przepadły."
Różowa landrynka i tajemniczy przystojniak
Margo szybko poznaje dwie kluczowe dla fabuły osoby:
Ivette: Moja potencjalna ulubienica, choć początkowo się tego nie spodziewałam. To dziewczyna szalona, która niemalże tonie w różu. Co gorsza – ma nawet różowe auto! Normalnie nic, tylko „rzygać tęczą”. Mimo tej landrynkowej otoczki okazała się naprawdę miłą, fajną osobą i materiałem na świetną przyjaciółkę.
Max: Tutaj wkraczamy w strefę schematu. Max to tajemniczy chłopak, do którego Margo niemiłosiernie ciągnie. Jest przystojny, coś ukrywa – słowem: smakowity kąsek. Momentami jego zachowanie mnie irytowało, ale przymykam na to oko i liczę na poprawę w drugim tomie.
"Oczywiście, tak jak podejrzewałam, drzwi kuchenne były otwarte. A jakże... Złodzieje z całego miasta! Zapraszamy! Nasze progi zawsze są dla was gościnne!"
Debiut w nowej szacie
Warto pamiętać, że jest to literacki debiut autorki (choć ja czytałam już wersję poprawioną). Mimo wykorzystania znajomego schematu (nowa w szkole, tajemniczy on, wilkołaki), Miszczuk poradziła sobie nieźle. Ogromny szacunek należy się za kreację postaci – nie były zbyt infantylne i dobrze oddawały zachowania typowe dla nastolatków. Styl autorki jest przyjemny i niewymagający, a język przystępny. Muszę też wspomnieć o wydaniu. Poprzednie okładki serii, nie ukrywajmy, straszyły. Nowa szata graficzna jest o wiele bardziej estetyczna i milsza w odbiorze, co zdecydowanie zachęca do lektury.
Werdykt: Idealny przerywnik
Reasumując, nie spodziewajcie się tu wielkich innowacji, bo to nie jest najnowsza czy rewolucyjna powieść. Jednak radzi sobie ona całkiem nieźle. Mimo moich obaw bawiłam się dobrze. Książka jest krótka i czyta się ją niemalże błyskawicznie. Szczerze mogę ją polecić jako lekki przerywnik między bardziej wymagającymi tytułami. Moje nastawienie do serii jest pozytywne i mam nadzieję, że kolejne tomy tego nie zmienią.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: