Szukam zakładki...
Żywioły Karteru - Żywioły, wampiry i powrót do przeszłości.

Żywioły Karteru - Żywioły, wampiry i powrót do przeszłości.

7/25/2019
Przeglądając czeluście internetu, trafiłam na tę książkę zupełnie przez przypadek. Czytam sobie spokojnie opis i nagle doznaję olśnienia: przecież ja znam ten tekst! Przetrzepałam całą pamięć (która do najlepszych nie należy i zamiast ważnych rzeczy magazynuje bzdury) i wszystko stało się jasne. Kiedy byłam dużo młodsza, zaczytywałam się w blogach. To było moje uzależnienie. Okazało się, że ta powieść to opowiadanie, które śledziłam lata temu w sieci, a teraz zostało wydane drukiem. Odnalazłam nawet starego bloga – to była niesamowicie miła podróż sentymentalna.

Żywioły Karteru

Meridiane Sage, 2018 | High vs. Low Fantasy, Friends to Lovers

WasPos 312 stron
Przeglądając czeluście internetu, trafiłam na tę książkę zupełnie przez przypadek. Czytam sobie spokojnie opis i nagle doznaję olśnienia: przecież ja znam ten tekst! Przetrzepałam całą pamięć (która do najlepszych nie należy i zamiast ważnych rzeczy magazynuje bzdury) i wszystko stało się jasne. Kiedy byłam dużo młodsza, zaczytywałam się w blogach. To było moje uzależnienie. Okazało się, że ta powieść to opowiadanie, które śledziłam lata temu w sieci, a teraz zostało wydane drukiem. Odnalazłam nawet starego bloga – to była niesamowicie miła podróż sentymentalna.
"Na twarzach zebranych malowała się powaga. Nikt nie ośmielił się zakłócić ciszy, która zawisła nad zamgloną polaną... Ciszy tak idealnej, że aż przerażającej. Tej nocy wszystko się zaczęło."

Cztery żywioły i walka z krwiopijcami

Świat przedstawiony, czyli Karter, dzieli się na cztery frakcje: Ignisi (ogień), Aquariusi (woda), Ventusi (powietrze) oraz Terraci (ziemia). System jest prosty, ale fascynujący: co jakiś czas spośród nastoletnich obywateli wybiera się czwórkę reprezentantów – Strażników. Ich cel? Chronić kraj przed Nerimi (mówiąc prościej: przed wampirami). Jestem wręcz zakochana w tym uniwersum. Autorka stworzyła świat, który wydaje się przemyślany i oryginalny. Nowymi Strażnikami zostają: Alexander, Katherine, Fallen oraz Elizabeth. Zanim jednak ruszą do walki z wybraną przez siebie bronią, czeka ich morderczy trening.

Złoty chłopiec i gbur z przeszłością

Męska część drużyny jest mocno zróżnicowana:

  • Alexander (Ignis): To typowy „złoty chłopiec”. Mimo pochodzenia z dobrej rodziny nie jest rozpieszczony, ale dla mnie jest zbyt miły i przesłodzony. Nie do końca mój typ.

  • Fallen (Ventus): Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Ma hardy charakter, wypracowany przez lata życia z toksycznym ojcem (łowcą Nerimich), który wychowywał go twardą ręką. Fallen jest gburowaty i ironiczny, a ja – nie ukrywam – mam do takich ogromną słabość.

"Istniało życie i istniała śmierć. To pierwsze właśnie dobiegało końca, podczas gdy drugie otwierało swe bramy."

Blondynka i szara myszka

Dziewczyny również reprezentują dwa różne bieguny:

  • Rin/Katherine (Aquariuska): Początkowo wzięłam ją za „głupiutką blondyneczkę”, która płacze z powodu złamanego paznokcia. To było mylne wrażenie. Okazała się naprawdę odważną dziewczyną, gotową poświęcić się dla przyjaciół.

  • Ellie (Terratka): To ona skradła moją sympatię. Jest dosyć nieśmiała, ale otwarta na ludzi. Szybko nawiązuje przyjaźnie, z wyjątkiem relacji z Fallenem. Ten gbur od początku jej dogryzał, ale wszyscy znamy zasadę: „kto się czubi, ten się lubi”. Łatwo się domyślić, że między tą dwójką prędzej czy później zaiskrzy.

"Kiedy ludzie zbyt mocno zaczynają wierzyć we własną potęgę i szczęście, coś zawsze przypomni im, jak słabi są w rzeczywistości."

Pióro kontra okładka

Autorka ma dobre i dopracowane pióro. Akcja jest wartka, a przejścia między scenami płynne. Język jest przystępny, dzięki czemu przez książkę się płynie. Bohaterowie są barwni i trójwymiarowi – autorka dopieściła ich historie (zwłaszcza Fallena i Ellie, którzy mieli najwięcej do powiedzenia).

Muszę jednak wrzucić łyżkę dziegciu: okładka jest niestety brzydka. Nie oddaje klimatu książki i gdybym zobaczyła ją na półce w księgarni, pewnie bym po nią nie sięgnęła. Tutaj idealnie sprawdza się powiedzenie: „nie oceniaj książki po okładce”, bo treść zdecydowanie nadrabia wizualne braki.

•••

Werdykt: Fantastyka z sercem

Reasumując, pod względem fabularnym bawiłam się naprawdę świetnie. Choć wątek miłosny opiera się na pewnych schematach, przymykam na to oko, bo to standard w gatunku. Bohaterowie są autentyczni, a historia pokazuje, jak ważna w życiu jest przyjaźń i miłość. Szczerze polecam tę pozycję miłośnikom fantastyki pełnej intryg, zdrad i wyrazistych postaci. Nie zrażajcie się okładką – wnętrze Was nie zawiedzie.

🤗 Magia żywiołów i friends-to-lovers.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz