"Bezpieczeństwo i szczęście nie zawsze idą w parze."
Życie za murem i wirtualna szkoła
Lane to nastolatka urodzona już po wojnie, dorastająca bezpiecznie za murem chroniącym miasto Davenport. Jej świat to era nowych technologii, wirtualnych szkół (wszystko odbywa się elektronicznie) i restrykcyjnych zasad. Wszystko to ze strachu przed ferae. Główna bohaterka wiedzie spokojne życie – uczy się, spotyka ze znajomymi, trochę imprezuje. Cechuje ją jednak ogromna ciekawość dotycząca tego, co jest na zewnątrz. Dzika Strefa fascynuje ją tak, jak nas fascynuje Strefa 51. Mimo to nie poczułam z nią więzi. Lubiłam ją, ale o wiele bardziej wolałam w tej książce towarzystwo płci męskiej. Męscy bohaterowie mieli ciekawsze charaktery i żałuję, że to nie oni byli na pierwszym planie.
"Jak się znalazłam w miejscu, gdzie ludziom wyrywano serca ?"
Widowiskowa choroba
Spodziewałam się czegoś innego – może nie drastycznie, ale jednak. Nie zawiodłam się na całej linii, ale zachwycona też nie byłam. Na plus zasługuje oryginalność świata. Autorka stworzyła interesującą chorobę/wirusa. Skutki zakażenia są przykre (śmierć), ale i widowiskowe: DNA ludzi i zwierząt krzyżuje się, tworząc różnorodne hybrydy. To właśnie ten wątek – związany z ferae – interesował mnie najbardziej. Pojawia się też motyw romansu, który był całkiem przyjemny, ale uprzedzam: zbyt wiele się po nim nie spodziewajcie. Autorka postawiła na akcję, a relacje są tylko subtelnym dodatkiem.
"- Nie, nie możesz iść ze mną.
- Nie będę ci przeszkadzać.
- Już mi przeszkadzasz, bo cię widzę."
Średniak na jeden raz
Styl Kat Falls jest dość przyjemny i przypadł mi do gustu. Bohaterowie (mimo moich zastrzeżeń do Lane) nie są płascy czy papierowi – wydają się dosyć prawdziwi. Wizualnie – okładka ma ładną kolorystykę, ale grafika nie powala. Gdyby subtelnie ujęto na niej wygląd ferae, całość bardziej przyciągałaby wzrok i oddawała klimat zagrożenia.
Werdykt: Zapchajdziura z potencjałem
Reasumując, w ogólnym rozrachunku książka była niestety co najwyżej średnia. To pozycja „na moment”, która długo w pamięci nie zagości. Końcówka co prawda zachęciła mnie do sięgnięcia po drugi tom, ale pierwsza część pozostawiła mnie z uczuciem obojętności. Język jest przystępny, więc nie trzeba się wysilać przy czytaniu. Jako odskocznia od czegoś bardziej wymagającego nadaje się idealnie. Nie mogę jej z czystym sumieniem polecić, ale też nie powiem, że była zła. Decyzję pozostawiam Wam.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: