"Tylko jak ja mam się tam niby dostać? Skoczyć? Czy ja mu wyglądam na Indianę
Jonesa? Jasne... Już przywołuję mój magiczny pas i zarzucam nim niczym kowboj swoim lasso, aby upolować ten durny pojazd!"
Szesnastolatka czy rozkapryszone dziecko?
Główną bohaterką jest szesnastoletnia Charlene, sierota mieszkająca z dziadkiem. Na plus można zaliczyć fakt, że nie jest to typowa „miss szkoły” – jest gnębiona i nielubiana. Niestety, dość szybko zrozumiałam, dlaczego może budzić niechęć. Charlene okazała się osobą niemiłosiernie irytującą. To typowa „chorągiewka”, która zmienia zdanie co sekundę. Jest płaczliwa, niezdecydowana i boi się własnego cienia. Wolę bohaterki z charakterem, a tutaj dostałam niedojrzałą dwunastolatkę w ciele szesnastolatki.
Autorka chyba pogubiła się w kreacji tej postaci. Charlene momentami wykazuje się sprytem (co pakuje ją w kłopoty lub przynosi zyski), ale zaraz potem zachowuje się tak infantylnie i małostkowo, że miałam ochotę rzucić książką. Trudno polubić kogoś tak niespójnego.
Językowe potknięcia i „Demoni”
Jest to debiut i niestety to widać. Autorka porwała się na stworzenie pokaźnego grubaska i własnego uniwersum (plus za bestiariusz i ilustracje), ale poległa na detalach, które potrafią zrujnować przyjemność z czytania. Największy grzech? Słowo „DEMONI”. Ta niefortunna odmiana drażniła mnie przy każdym wystąpieniu. „Demoni” brzmi miękko, niepoważnie i po prostu źle. O wiele lepiej czytałoby się klasyczne „demony”. Kolejny zgrzyt to polskie nazwiska pojawiające się na początku, mimo że akcja nie toczy się w Polsce. To brak logiki, którego w książkach szczerze nienawidzę.
"Wokoło nie ma nikogo. Kieruję spojrzenie na płyty uliczne. Między przerwami nie rośnie ani jedno źdźbło trawy. To dziwne. Skoro poniekąd nikogo tutaj nie ma, to czemu zieleń nie zajęła drogi? Możliwe, że pogłoska o tych ludziach była prawdziwa."
Nuda i porzucone wątki
Mimo że akcji teoretycznie jest dużo, książka momentami mnie nudziła. Fabuła meandruje, a wiele wątków wydaje się porzuconych lub niedokończonych (może wrócą w drugim tomie, a może autorka o nich zapomniała?). Styl jest prosty, co ratuje sytuację, bo dzięki temu przez te setki stron da się w ogóle przebrnąć bez większego bólu głowy, ale nie jest to literatura wysokich lotów.
Werdykt: Droga przez mękę
Reasumując, to pozycja, którą po prostu wymęczyłam. Charlene sprawiała, że musiałam odkładać książkę, by nie stracić nerwów. Drażniące błędy (nieszczęśni „demoni”!) i chaos fabularny skutecznie odbierały radość z lektury. Okładka jest przeciętna – nie robi wrażenia, ale też nie odstrasza. Czy polecam? Tylko osobom bardzo cierpliwym. Mimo kilku zalet mankamenty są tu zbyt wyraźne, bym mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że to była dobra zabawa. Raczej zmarnowany potencjał.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: