"Będę cię kochał do ostatniego tchnienia. Każde uderzenie mojego serca jest twoje. Nie chcę umrzeć, zanim się tego nie dowiesz."
Ulubienica ludu, wróg króla
America Singer przeszła długą drogę. Odkąd trafiła do pałacu, zaskarbiła sobie sympatię tłumów. Okazuje się, że ma ogromny i pozytywny wpływ na ludność, co jest solą w oku obecnego króla. Władca szczerze jej nienawidzi, widząc w niej zagrożenie dla skostniałego systemu. Niestety, pewne rzeczy się nie zmieniają – Ami wciąż irytowała mnie swoim niezdecydowaniem tak jak w poprzednim tomie. Mimo to czuję do niej ogromny sentyment. Życie w pałacu to dla niej nie tylko splendor, ale realne zagrożenie. Ataki Rebeliantów stają się coraz bardziej "upierdliwe" i niebezpieczne, zagrażając nie tylko kandydatkom, ale i ich rodzinom.
"To nie będzie Żyli długo i szczęśliwie.To będzie o wiele więcej."
Książę, który chce być sprawiedliwy
Maxon dźwiga na barkach gigantyczne brzemię. Jest lekko rozbity, przygotowując się do objęcia tronu w obliczu krajowego kryzysu. Biedny chłopak potrzebuje namiastki stabilizacji, a America (i jej wahania) mu tego nie ułatwiają. Mimo to uważam, że Maxon ma zadatki na świetnego króla. W przeciwieństwie do ojca chce być władcą sprawiedliwym, wyrozumiałym i pozbawionym tyranii. Podziwiam go za cierpliwość. Mimo że podświadomie wybrał już tę jedyną, traktuje pozostałe kandydatki z szacunkiem i klasą.
"Nie jesteś światem, ale jesteś tym, co sprawia, że ten świat jest dobry. Bez ciebie wciąż żyję, ale to wszystko co jestem w stanie robić."
Przewidywalny, ale emocjonalny finał
Nie będę ukrywać – wszyscy na tym etapie wiedzieliśmy, kto zostanie wybranką. Seria nie jest pierwszą świeżością, a schemat jest czytelny. Jednak ta przewidywalność wcale nie odebrała mi radości z czytania. To była dosyć emocjonalna książka. Kłamstewka Ami, choć łamały serce Maxonowi, ostatecznie doprowadziły do satysfakcjonującego finału. Autorka ponownie poprawiła swój warsztat pisarski. Akcja płynie gładko, a wątki przeplatają się naturalnie.
Wizualnie okładka, na której króluje biel, jest przepiękna. Symbolika ślubu jest tu oczywista, ale wciąż robi wrażenie. Każda część tej serii jest unikatowa pod tym względem.
Werdykt: Lekka dystopia z romansem
Reasumując, to świetne zakończenie nieco zagmatwanej serii. Mimo że America bywała drażniąca, jestem zadowolona z obrotu spraw. Kiera Cass stworzyła lekką młodzieżówkę z domieszką fantastyki/dystopii, która wciąga bez reszty. Nie ma tu zbędnych opisów, jest za to wartka akcja. Choć to koniec historii Ami i Maxona jako głównych bohaterów, przede mną jeszcze nowelki uzupełniające wątki oraz kontynuacja o Eadlyn (gdzie nasza para zejdzie na drugi plan). Szczerze polecam tę serię – warto dać jej szansę, nawet po latach.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: