"Czasem najlepszym towarzyszem bywa właśnie samotność."
Kameleon sprzedany za życie
Elizabeth Lavenza to postać skomplikowana. Teoretycznie zawdzięcza Frankensteinom wszystko, w praktyce – została im sprzedana. Powód, dla którego tak dobrze wpasowała się w tę rodzinę, nie jest banaly. Elizabeth to kameleon. Jej charakter i usposobienie zmieniają się błyskawicznie, dostosowując się do otoczenia. To jej mechanizm przetrwania. Jej jedynym, ale kluczowym zadaniem było pielęgnowanie Victora i bycie jego towarzyszką. Przez to ciągłe zakładanie masek, mam wrażenie, że tak naprawdę nigdy jej nie poznaliśmy. Uczucie łączące ją z Victorem jest dziwne i trudne do zdefiniowania – ni to miłość, ni przyjaźń, a raczej toksyczne uzależnienie oparte na strachu przed utratą statusu. Mam co do niej bardzo mieszane uczucia.
"Wyobraź sobie brzeg jeziora. Wodę czystą jak kryształ. Doskonale przejrzystą. Lecz kiedy tylko zanurzysz w niej dłoń lub stopę, z dna wzbija się osad, woda mętnieje i wszystkie te skarby, które jeszcze przed chwilą były widoczne pod powierzchnią, nagle gdzieś znikają. Być może uda się coś wygrzebać z dna, ale czy naprawdę warto burzyć coś, co jest doskonałe takie, jakie jest? To wszystko, co powinieneś wiedzieć o moim pochodzeniu."
Piękny umysł i chorobliwa mania
Jeśli Elizabeth jest specyficzna, to Victor Frankenstein jest absolutnym fenomenem dziwactwa. Dla otoczenia to przystojny, skryty geniusz, z którym każdy obchodzi się jak z jajkiem. W rzeczywistości ma gorącą głowę i niebezpieczne, mroczne preferencje. Mimo wad, posiada piękny, nietypowy umysł, ale jego głód wiedzy jest chorobliwy i nienasycony. Jest postacią nieco przerażającą i niezwykle apodyktyczną, co tłumaczy jego brak przyjaciół. Gdy jego „badania” nabierają tempa, Victor popada w coraz większą manię, odsłaniając swoje prawdziwe, szalone ja.
Niewykorzystany potencjał
Jako fanka retellingów, nie miałam konkretnych oczekiwań, więc nie mogę mówić o wielkim zawodzie, ale spodziewałam się czegoś innego. Kiersten White ma lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się szybko i bez bólu, ale fabuła jest dosyć oczywista. Jedyną znaczącą innowacją jest oddanie głosu kobiecie. Mam wrażenie, że autorka bała się puścić wodze wyobraźni i nie wykorzystała potencjału drzemiącego w tym mrocznym świecie.
Wizualnie – okładka z motywem szwu i dziur jest oryginalna i ciekawa, choć ten dominujący różowy kolor średnio przypadł mi do gustu, gryząc się nieco z tematyką.
Werdykt: Przeciętniak w ładnej oprawie
Reasumując, to książka po prostu przeciętna. Ani wybitna, ani tragiczna. Elizabeth nie ma łatwego życia, a Victor pokazuje ewolucję ciekawości w stadium obłędu, ale całość nie wywołuje większych emocji. Bohaterowie byli wykreowani poprawnie, ale średnio przypadli mi do gustu. Polecam fanom gatunku jako niezobowiązującą lekturę, ale nie liczcie na fajerwerki. Na plus zasługuje fakt, że autorka zostawiła na końcu fajną notkę z ciekawostką, co zawsze doceniam. Muszę sięgnąć po coś innego spod jej pióra, by wyrobić sobie pełne zdanie.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: