"Broń, z którą człowiek nie umie się obchodzić, zostaje z reguły użyta przeciw niemu."
Nieprzygotowana podróżniczka
Gwenny zdążyliśmy już poznać, ale warto przypomnieć, dlaczego ta szesnastolatka jest tak interesującą postacią. W przeciwieństwie do swojej kuzynki Charlotty, która była szkolona od lat, Gwendolyn dowiedziała się o genie podróży w czasie nagle. Musi nadrabiać zaległości "w biegu", co czyni ją bardziej ludzką i autentyczną. Jest osobą roztrzepaną, upartą i może odrobinę infantylną, ale czułam z nią ogromną więź. Przeżywałam jej rozterki jak swoje własne. To normalna nastolatka w nienormalnych okolicznościach, która może zbyt szybko się zakochuje, ale taki już urok tego wieku.
"Dobra wiadomość jest taka, że winą za twój brak umiejętności całkowicie obarczają twoją matkę. W ogóle baby są winne wszystkiemu, co do tego tajemniczy panowie byli zupełnie zgodni."
Przystojny ignorant
Gideon... cóż, ten chłopak w tym tomie nieco mnie irytował. To typ nadętego dupka, który ma wszystko: ładną buźkę, ciało i umysł, ale jego ego wymagałoby solidnego przygaszenia. Jego zachowanie to emocjonalna huśtawka: z ignoranta i snoba potrafi w sekundę zmienić się w czułego, delikatnego mężczyznę, co bywa mylące i drażniące. Jako wykształcony podróżnik jest postacią kluczową, ale autorka wciąż skąpis informacji na jego temat. Ma spory potencjał, choć jego wahania nastrojów wystawiają cierpliwość czytelnika na próbę. Relacja między nim a Gwen nabiera tempa, choć nie zapowiada się to kolorowo.
Szyfry i lekki styl
Fabularnie książka broni się doskonale. Motyw podróży w czasie jest tu świetnie wykorzystany i wciąż niedoceniany w literaturze młodzieżowej. Styl autorki jest niezwykle lekki, a dialogi brzmią naturalnie. Humor jest adekwatny do sytuacji i nie męczy. Bardzo cenię sobie wplatanie w tekst zwrotów francuskich i łacińskich, co dodaje klimatu tajemniczości. Co ciekawe, akcja drugiego tomu dzieje się zaledwie tydzień po wydarzeniach z pierwszego, co sprawia, że chronologia jest bardzo zwarta.
"Czego się człowiek nie nauczy za młodu, tego tym bardziej nie dowie się na starość."
Twarda oprawa i zagadka
Muszę pochwalić wydanie. Jestem zachwycona twardą oprawą. Nie tylko wygląda pięknie i szczegółowo na półce, ale jest też praktyczna – nie sposób złamać grzbietu, co jest moją zmorą przy miękkich okładkach. Książkę można wygodnie otworzyć na płasko, co znacznie umila lekturę.
Werdykt: Kod do złamania
Reasumując, „Błękit Szafiru” to świetna kontynuacja. Bohaterowie nie są sztywni, a więź z Gwen jest silna. Najbardziej jednak zaimponowało mi zakończenie z szyfrem. To fenomenalny zabieg angażujący czytelnika! Choć sama rozwiązałam zagadkę dość szybko, doceniam ten interaktywny element. Jeśli szukacie wciągającej fantastyki z wątkiem romantycznym i tajemnicą w tle – bierzcie w ciemno.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)




Komentarze: