"- Czerń jest kolorem nocy - mruknął Charles. - Biel jest prawdziwym kolorem śmierci."
Outsiderka w świecie elity
Główna bohaterka, Schuyler Van Alen (której imię chyba każdy wymawiał źle), to postać niejednoznaczna. W świecie blichtru i bogactwa jest totalnym outsiderem. Nosi się na gotycko, trzyma się na uboczu i obserwuje świat z dystansu. Polubiłam ją za tę inność i inteligencję, choć w sprawach sercowych bywała irytująco naiwna. Zbyt szybko wchodziła w romantyczne relacje, co kłóciło się z jej wizerunkiem rozsądnej dziewczyny. Mimo to jej cicha siła i tajemniczość sprawiają, że chce się jej kibicować.
"Małżeństwo służyło utrzymaniu fortuny w obrębie rodziny, znalezieniu dobrego partnera, tak jak w biznesie. Zrozumiała z czasem, że niektóre rzeczy można zdobyć tylko poza małżeństwem, jako że nawet najbardziej lojalny współmałżonek ich nie zapewni."
Trójkąt i wredna siostra
Galeria postaci drugoplanowych jest barwna:
Oliver – idealny materiał na przyjaciela. Jest zabawny, nieco roztrzepany i oddany. To on wnosi do historii najwięcej ciepła i humoru.
Jack Force – początkowo wydaje się klasycznym, aroganckim łamaczem serc. Jednak pod maską obojętności i bogactwa kryje się wrażliwość, która intryguje. Jego przemiana i odkrywanie prawdziwej twarzy to jeden z ciekawszych wątków.
Mimi – siostra Jacka to antagonistka doskonała. Jest zaborcza, manipulująca i przekonana o swojej wyższości. Budzi instynktowną niechęć, ale trzeba przyznać, że dodaje fabule pikanterii.
Historia USA z kłami w tle
To, co wyróżnia tę serię na tle innych "wampirzych" sag, to pomysł na uniwersum. Melissa de la Cruz połączyła wampiryzm z historią pierwszych osadników z Mayflower i amerykańską arystokracją. To genialny zabieg, który nadaje całości głębi. Fabuła, choć momentami przewidywalna, wciąga dzięki dbałości o detale i rozbudowanemu tłu historycznemu każdej postaci. Styl autorki jest niezwykle lekki, więc książkę po prostu się pochłania. Mimo że akcja (i relacje) rozkręca się powoli, nie ma mowy o nudzie.
Wizualnie okładka trąci już nieco myszką i nie wpisuje się w dzisiejsze trendy, ale te przeszywające, błękitne oczy wciąż mają w sobie magnetyzm.
Werdykt: Sentymentalna podróż
Reasumując, „Błękitnokrwiści” to klasyka gatunku YA, którą warto znać. Może i trąci momentami naiwnością, ale nadrabia oryginalnym klimatem i barwnymi bohaterami. To idealna lektura na "odmóżdżenie" i oderwanie się od rzeczywistości. Cieszę się, że wróciłam do tego świata i żałuję tylko, że wciąż brakuje mi szóstego tomu do kolekcji.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)
Komentarze: