"Samobójstwo to wyraz egoizmu. To policzek wymierzony tym, którzy umarli, choć chcieli żyć."
Dar czy przekleństwo?
Główna bohaterka, Charlotte Acres, to postać, którą trudno jednoznacznie ocenić. Po wypadku, który wywraca jej życie do góry nogami, zyskuje specyficzny dar – widzi zmarłych, którzy mają na ziemi niedokończone sprawy. Charlotte bywa zadziorna i sarkastyczna, co zazwyczaj w książkach uwielbiam, ale tutaj jej charakter bywał niespójny. Autorka serwowała nam dziwne przeskoki: w jednej chwili dziewczyna panikuje, by sekundę później rzucać ciętymi ripostami jak twardzielka. Czasem jej decyzje były po prostu lekkomyślne, a wikłanie się w trójkąt miłosny tylko potwierdzało jej emocjonalne rozedrganie.
"Śmierć jest bezwzględna. Nie można z nią dyskutować. Ale przynajmniej umarłem z honorem. Są gorsze rodzaje śmierci."
Dobry duch i żywy gbur
Sercem tej powieści są relacje z braćmi McDermott. I tu mamy klasyczny kontrast:
Ike (duch) – kupił mnie od razu. Jest charyzmatyczny, zabawny i empatyczny. Mimo tragicznej historii bije od niego ciepło. To zdecydowanie najjaśniejszy punkt obsady, do którego miałam ogromną słabość.
George (ten żywy) – na początku to totalne przeciwieństwo brata. Problemowy, nieufny i arogancki. Ucieczka w używki i rozpacz po stracie brata uczyniły z niego trudnego człowieka. Jednak to właśnie jego wątek jest najciekawszy. Charlotte staje się dla niego kotwicą, a obserwowanie jego powolnej przemiany i powrotu do życia było satysfakcjonujące. Z irytującego typa zmienił się w faceta, któremu chce się kibicować.
"Musisz wiedzieć jedno, gdy sięgniesz dna, pamiętaj, że jedyną drogą jest ta w górę."
Romans z zaświatami w tle
Fabuła nie odkrywa Ameryki. Motyw dziewczyny, która widzi duchy i pomaga rodzeństwu, jest w literaturze znany. Autorce udało się jednak ugryźć temat w ciekawy sposób – duchy są tu obecne, bywają upierdliwe, ale nie przytłaczają historii. Akcja jest dynamiczna, a styl autorki bardzo lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Mimo że zakończenie było przewidywalne i dość oczywiste, to jednak zostawiło mnie z miłym poczuciem domknięcia.
Wizualnie jest poprawnie – okładka w ciepłych, stonowanych barwach jest ładna i tajemnicza, choć raczej nie wyróżnia się w tłumie innych nowości.
Werdykt: Smutna, ale przyjemna
Reasumując, „Tam, dokąd zmierzamy” to słodko-gorzka lektura. Nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia i pewnie za jakiś czas zatrze się w pamięci, ale jako emocjonalny przerywnik sprawdziła się dobrze. Relacje rozwijają się tu momentami zbyt szybko, a bohaterowie bywają irytujący, ale autorka potrafi grać na emocjach. Jeśli lubicie motywy paranormalne w obyczajowym wydaniu – można dać jej szansę.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)



![[KU UPADKOWI LITERATURY WSPÓŁCZESNEJ] "Nasze Perseidy" Layla Wheldon](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivPyQ3ia_OZCQP0NbJ4OzqIYWJmydX-epa4Ka3AZS15gZdT0oQQhgUpO4-_VDYyui7B_6VPfnhyphenhyphenms_N_HXC7rfVBjeC05vw8_UCpk2pVXiMQupYDcsom89jEc2rOwEqyYEq-mVm07g9aLqfzZzjazsWt6ZUZunAoBroxz_potl9lPBCcwqJk9hSaXdbv44/w640-h480/1000053064.png)
Komentarze: