Tytuł: Instytut Autor: Jakub Żulczyk Wydawnictwo: Świat Książki Liczba stron: 240 Ocena:7/10
- Kocham cię. - Zaczynał smarkać i płakać jak stara baba. Nawet nie patrzyłam w jego kierunku. - Jesteś sensem mojego życia - zakwilił, aż zatkałam uszy.
- Proszę cię - powiedziałam. - Zrozum. Ty jesteś bezsensem mojego życia.
Instytut już dawno czekał na swoją kolej. Nawet raz się za niego zabrałam, jednak nie mogąc wczuć się w klimat, odłożyłam na półkę. Coś mnie tam gryzło w tym wszystkim. Po trzech latach zrobiłam drugie podejście i... tak się wciągnęłam, że po dwóch dniach wróciła na swoje miejsce między innymi książkami, lecz tym razem przeczytana.
Witajcie w Instytucie. Miejscu, które jest dla wszystkich. Nie jest zwykłym mieszkaniem, a przynajmniej tak sądzi Agnieszka i ma rację. Gdy postanawia uciec od męża, wprowadza się do mieszkania, które podarowała jej babcia. Zaczyna wszystko od nowa, jednak jest samotna, więc szuka kogoś z kim będzie mogła porozmawiać. Trafia do baru w którym poznaje specyficzne towarzystwo. Po niezbyt długim czasie zaczynają oni z nią mieszkać. Nie przeszkadza jej to. Chciała przecież, żeby było to wyjątkowe miejsce dla wszystkich.
Pewnego dnia wszyscy się budzą i odkrywają, że nie mogą wyjść z Instytutu. Zostali zamknięci w mieszkaniu kamienicy stojącej w centrum Krakowa. Kto im to zrobił i dlaczego?
Bohaterowie wykreowani przez autora są bardzo wyraziści. Nawet miejsca są tak skonstruowane, że wyraźnie rysowały się w mojej głowie podczas lektury.
Co jednak najmilej mnie zaskoczyło, to sposób budowania napięcia. Miejsce akcji dzieje się na jednym piętrze, głównie w Instytucie, aczkolwiek od czasu do czasu wracamy do przeszłych wydarzeń dziejących się na otwartej przestrzeni. Ciężko podczas czytania wprowadzić w czytelnika w mroczny klimat, jednak Jakubowi Żulczykowi udało się to świetnie.
Kolejne strony ukazywały życie zmęczonej kobiety, której czas przelatuje przez palce, a ona nie może nic z tym zrobić. Klimat utrzymany jest w odcieniach jesiennej codzienności z obdrapanymi ścianami bloków, niedopałkami papierosów przy śmietnikach i zapachem uryny w co ciemniejszych uliczkach.
Fabuła jest wciągająca, mimo niewielkiej dynamiki przez większą część książki. Czułam się nieswojo im dalej w lekturę się zgłębiałam.
Zakończenie było niespodziewane - w głowie stworzyłam zupełnie inne. Zresztą pozostawia ono jakiś niedosyt. Jakby każde miało okazać się słabsze niż to, do czego książka dążyła. Zastanawiam się czy nie lepiej byłoby urwać akcję w połowie zdania jako koniec.
Tak po jakimś czasie, trochę myślami do Instytutu wracałam. To jeden z tego rodzaju wytworów, które wzbudza coś drażniącego w środku, albo coś przykrego i nie można do końca tego zdefiniować.
Zdecydowanie dziwna. Dziwnie drażniąca i wciągająca.
Klaudia

Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)




Komentarze: