Fado i spółka – barwni bohaterowie w oparach absurdu
Przyznam szczerze, że historia Fado, naszej siedemnastoletniej – a w świetle prawa Nienibylandii już pełnoletniej – bohaterki, jest wręcz porywająca. Od razu widać, że Fado nie należy do ułożonych dziewcząt – jest w niej brawura, spryt i ten specyficzny tok myślenia, który sprawia, że jej przygody są dynamiczne i absolutnie wciągające. Bardzo polubiłam jej postać. Bardzo lubię silne, niezależne protagonistki, a Fado jest dodatkowo uroczo zabawna i zaradna. Choć autorka celowo sprowadza ją momentami do humorystycznych stereotypów, robi to z taką gracją i oryginalnością, że czyta się to błyskawicznie i z ogromną przyjemnością.Świat przedstawiony ożywa dzięki galerii barwnych i charakternych postaci drugoplanowych. Mamy tu księcia Kryszczjana, który wydaje się idealnym, bohaterskim młodzieńcem, oraz Daniana, najlepszego przyjaciela Fado. Ten ostatni – nie ukrywam – prawdopodobnie skrywa w sercu nieco nieszczęśliwe uczucie, ale zawsze jest gotów wspierać najbardziej absurdalne pomysły. Oczywiście, żeby fabuła była kompletna, musiał pojawić się czarny charakter – chciwy król Orion, terroryzujący Feniksville i polujący na księżniczkę Serenity, której tożsamość, o ironio, jest owiana mgłą tajemnicy nawet dla niej samej. Bohaterowie ci są autentyczni w swoich przerysowanych rolach, a ich interakcje dostarczają masę humoru sytuacyjnego.
Popkulturowe smaczki i narrator, który łamie czwartą ścianę
To, co fabularnie wyróżnia „Tymczasem gdzieś daleko stąd...”, to genialne i nienatrętne wplatanie nawiązań do popkultury. Już sama nazwa Nienibylandia, czy odniesienia na mapce do klasyków jak „Shrek” czy „Piotruś Pan”, są dowodem na to, że autorka bawiła się konwencją. Cała akcja jest dynamiczna, pełna fantastycznych zwrotów i sytuacji, które nie pozwalają czytelnikowi na nudę. D.B. Foryś operuje naprawdę przyjemnym piórem, które jest przystępne i lekkie, co pozwala chłonąć historię bez żadnego wysiłku. Kreacja bohaterów jest tak samo udana – są charyzmatyczni, hardzi i po prostu zabawni. Mimo oparcia historii na stereotypach autorka sprawiła, że całość jest oryginalna i chwytliwa.Dodatkowo muszę pochwalić te elementy, które często są pomijane w innych powieściach, a tu zostały dopracowane do perfekcji: szczegółowa mapka na początku, słowniczek czy encyklopedia na końcu, a przede wszystkim te cudowne, intrygujące przypisy pod każdym rozdziałem od narratora, który regularnie i ze smakiem narusza czwartą ścianę. To nadaje całej powieści specyficzny, meta-narracyjny urok.
•••
Werdykt: Fantastyczna zabawa formą
Co do szczegółów technicznych – okładka, choć kolorystycznie przypadła mi do gustu, to przyznam szczerze, że jej elementy graficzne, choć nawiązują do treści, nieco kłócą się z moim osobistym poczuciem estetyki. Jednak to naprawdę drobiazg w obliczu tak fantastycznej treści. Zakończenie jest obiecujące i zostawiło mnie z pragnieniem poznania dalszych losów bohaterów, nie ukrywam, że jestem bardzo zaintrygowana.
Reasumując, „Tymczasem gdzieś daleko stąd...” zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. To przyjemna, zabawna i wciągająca powieść, której barwni i charakterni bohaterowie gwarantują masę przygód. Lektura dostarczyła mi ogromnej radości i z całą pewnością mogę ją polecić każdemu, kto ma słabość do nieoczywistej fantastyki z dużą dawką humoru.
😂 Humorystyczna perełka.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: