Szukam zakładki...
Tymczasem gdzieś daleko stąd... – baśniowy remix z przymrużeniem oka.

Tymczasem gdzieś daleko stąd... – baśniowy remix z przymrużeniem oka.

3/02/2023
Sięgając po „Tymczasem gdzieś daleko stąd...”, nie ukrywam, że miałam już pewne oczekiwania, gdyż od dawna mam słabość do stylu D.B. Foryś. Autorka ma w sobie tę niezwykłą umiejętność, by łączyć niebanalną, baśniową fantastykę z narracją, która jest jednocześnie lekka i zaskakująco głęboka. To jest ten typ książki, który kupuje czytelnika od pierwszego akapitu i absolutnie nie jest wymagająca, a jednocześnie dostarcza całe mnóstwo satysfakcji

Tymczasem gdzieś daleko stąd

D.B. Foryś, 2021 | Cozy Fantasy

Self Publishing 320 stron
Sięgając po „Tymczasem gdzieś daleko stąd...”, nie ukrywam, że miałam już pewne oczekiwania, gdyż od dawna mam słabość do stylu D.B. Foryś. Autorka ma w sobie tę niezwykłą umiejętność, by łączyć niebanalną, baśniową fantastykę z narracją, która jest jednocześnie lekka i zaskakująco głęboka. To jest ten typ książki, który kupuje czytelnika od pierwszego akapitu i absolutnie nie jest wymagająca, a jednocześnie dostarcza całe mnóstwo satysfakcji.

Fado i spółka – barwni bohaterowie w oparach absurdu

Przyznam szczerze, że historia Fado, naszej siedemnastoletniej – a w świetle prawa Nienibylandii już pełnoletniej – bohaterki, jest wręcz porywająca. Od razu widać, że Fado nie należy do ułożonych dziewcząt – jest w niej brawura, spryt i ten specyficzny tok myślenia, który sprawia, że jej przygody są dynamiczne i absolutnie wciągające. Bardzo polubiłam jej postać. Bardzo lubię silne, niezależne protagonistki, a Fado jest dodatkowo uroczo zabawna i zaradna. Choć autorka celowo sprowadza ją momentami do humorystycznych stereotypów, robi to z taką gracją i oryginalnością, że czyta się to błyskawicznie i z ogromną przyjemnością.

Świat przedstawiony ożywa dzięki galerii barwnych i charakternych postaci drugoplanowych. Mamy tu księcia Kryszczjana, który wydaje się idealnym, bohaterskim młodzieńcem, oraz Daniana, najlepszego przyjaciela Fado. Ten ostatni – nie ukrywam – prawdopodobnie skrywa w sercu nieco nieszczęśliwe uczucie, ale zawsze jest gotów wspierać najbardziej absurdalne pomysły. Oczywiście, żeby fabuła była kompletna, musiał pojawić się czarny charakter – chciwy król Orion, terroryzujący Feniksville i polujący na księżniczkę Serenity, której tożsamość, o ironio, jest owiana mgłą tajemnicy nawet dla niej samej. Bohaterowie ci są autentyczni w swoich przerysowanych rolach, a ich interakcje dostarczają masę humoru sytuacyjnego.

Popkulturowe smaczki i narrator, który łamie czwartą ścianę

To, co fabularnie wyróżnia „Tymczasem gdzieś daleko stąd...”, to genialne i nienatrętne wplatanie nawiązań do popkultury. Już sama nazwa Nienibylandia, czy odniesienia na mapce do klasyków jak „Shrek” czy „Piotruś Pan”, są dowodem na to, że autorka bawiła się konwencją. Cała akcja jest dynamiczna, pełna fantastycznych zwrotów i sytuacji, które nie pozwalają czytelnikowi na nudę. D.B. Foryś operuje naprawdę przyjemnym piórem, które jest przystępne i lekkie, co pozwala chłonąć historię bez żadnego wysiłku. Kreacja bohaterów jest tak samo udana – są charyzmatyczni, hardzi i po prostu zabawni. Mimo oparcia historii na stereotypach autorka sprawiła, że całość jest oryginalna i chwytliwa.

Dodatkowo muszę pochwalić te elementy, które często są pomijane w innych powieściach, a tu zostały dopracowane do perfekcji: szczegółowa mapka na początku, słowniczek czy encyklopedia na końcu, a przede wszystkim te cudowne, intrygujące przypisy pod każdym rozdziałem od narratora, który regularnie i ze smakiem narusza czwartą ścianę. To nadaje całej powieści specyficzny, meta-narracyjny urok.
•••

Werdykt: Fantastyczna zabawa formą


Co do szczegółów technicznych – okładka, choć kolorystycznie przypadła mi do gustu, to przyznam szczerze, że jej elementy graficzne, choć nawiązują do treści, nieco kłócą się z moim osobistym poczuciem estetyki. Jednak to naprawdę drobiazg w obliczu tak fantastycznej treści. Zakończenie jest obiecujące i zostawiło mnie z pragnieniem poznania dalszych losów bohaterów, nie ukrywam, że jestem bardzo zaintrygowana.

Reasumując, „Tymczasem gdzieś daleko stąd...” zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. To przyjemna, zabawna i wciągająca powieść, której barwni i charakterni bohaterowie gwarantują masę przygód. Lektura dostarczyła mi ogromnej radości i z całą pewnością mogę ją polecić każdemu, kto ma słabość do nieoczywistej fantastyki z dużą dawką humoru.

😂 Humorystyczna perełka.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz