привет товарищи!
Od 1944 do 1989 roku nasz kraj funkcjonował jako Polska Rzeczpospolita Ludowa, dziś najczęściej nazywana po prostu PRL-em. Rozmowy z osobami, które żyły w tamtych czasach, pozwalają usłyszeć wiele o wszechobecnej cenzurze, kartkach na żywność czy pustych półkach w sklepach. Z drugiej strony są to też wspomnienia młodości w zupełnie innym świecie niż dzisiejszy – świata prywatek czy upragnionych ubrań z Pewexu, które dla wielu stały się symbolem tamtej epoki.
Może i nie byliśmy częścią ZSRR w której dzieje się akcja powieści, natomiast mam nadzieję, że choć odrobinę mogliście poczuć klimat dawnych czasów. Jeśli nie – jest ktoś, komu udało się uchwycić go doskonale: Stanisław Bareja, którego kultowe filmy do dziś pokazują absurdy ówczesnej rzeczywistości.
I po tej krótkiej podróży maszyną czasu, zapraszam Was do Jaskółki, gdzie toczy się znaczna część Lata w pionierskiej chuście. Przygotujcie się na powroty do wspomnień z młodości i emocjonalny rollercoaster między stanem zakochania, a strachem przed rzeczywistością podporządkowaną systemowi.
Masz swoje własne życie. I doskonale zdaję sobie sprawę, że Jurki, do którego od czasu do czasu piszę, już nie ma. Dorosłeś, zmieniłeś się, a mój niewidzialny rozmówca istnieje tylko w mojej głowie, jako wspomnienie o Tobie, które tak starannie przechowuję przez te wszystkie lata. Nie mogę pozwolić Ci odejść i nawet nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Czasami wydaje mi się, że jestem jakimś wariatem. Dlaczego miałbym myśleć inaczej, skoro rozmawiam ze zmyśloną wersją Ciebie? Ale to przez samotność. Z zewnątrz może wydawać się, że wszystko ze mną w porządku, ale w środku czuję się jak staruszek, choć jestem jeszcze przed trzydziestką... Czy kiedykolwiek odnajdę swoje miejsce? Gdziekolwiek pójdę, czuję się oderwany od świata, wszędzie jestem odmieńcem...
Jaskółka
Obóz pionierski "Jaskółka" to miejsce, gdzie zjeżdżają się dzieci i młodzież w celach spędzania wolnego czasu i zaszczepiania edukacji ideologicznej. W tym konkretnym obozie przebywa szesnastoletni Jura, który spędza tam ostatnie lato. Nie spodziewa się niczego ciekawego, jednak już pierwszego dnia dostrzega Wołodię. Nowy zastępowy - zaledwie dwa lata starszy, budzi w naszym bohaterze uczucia, których długo nie potrafi nazwać. Nie jest to coś normalnego w ZSRR.
Homoseksualizm pozostawał tabu, często leczony przymusowo w zakładach zamkniętych przy użyciu elektrowstrząsów.
To, co dobre...
Pozycja zajęła mi sporo czasu, a choć zabierałam ją ze sobą wszędzie, to odnosiłam wrażenie, że ilość stron nie maleje. Co jednak obie autorki mogły wrzucić na ponad pół tysiącu stron?
Znaczna część dotyczy samego obozu w którym działo się sporo, ale dla nas czytelników (lub uczestników obozów wszelakich) nie działo się nic niezwykłego.
I właśnie w tej zwykłości, codzienności i nudzie jest cała magia!
Nie miałam wobec niej wielkich oczekiwań. Książek nastawionych na wątki romantyczne jest na mojej liście zaledwie kilka, w tym z wątkami homoseksualnymi pewnie zero. Nie mogę jednak nie zauważyć, że całość prowadzona jest w tak subtelny sposób, że śledzi się całość z przyjemnością.
Według mnie problemem słabych romansów jest to, że zalewają każdą stronę tym jednym wątkiem pomiędzy bohaterami. Nie ma miejsca na nic innego, a jak jest, to potraktowane po macoszemu. Plus pojawiają się irracjonalne sytuacje, które mają popchnąć fabułę do przodu. Tutaj jest inaczej.
🔆Całość rozłożona jest w dłuższym okresie czasu. Część wydarzeń dzieje się na obozie, kilka ostatnich rozdziałów skupia się na tym, co działo się po nim. Nic nie jest przyspieszane, mam wręcz wrażenie, że smutek wybrzmiewający z niektórych momentów wynika z ogromu czasu, który przeminął.
🔆Bohaterowie to młodzi ludzie mający osobiste problemy oraz marzenia. Nie są przedstawiani jak super-bohaterowie, a zwyczajni nastolatkowie, którzy przełamują własne ograniczenia i otwierają się na to, co ma do zaoferowania zachodni świat. Całość przedstawiona jest ze smakiem
🔆 Nie powiedziałabym, że spokojna fabuła i nuda będą tak pozytywne. Nie zrozumcie mnie źle. Podczas czytania odniosłam wrażenie, jakbym czytała długą wiadomość od przyjaciółki, która próbuje streścić mi każdy dzień obozu na który pojechała, a ja - mimo że nie dzieje się tam nie wiadomo co - ekscytuję się razem z nią.
🔆Od czasu do czasu pojawiają się przypisy, które zaliczam do kategorii "ciekawostki"
💢 Jedynym uwieraczem, który nie dawał mi spokoju to Masza. Dziewczyna dosłownie śledzi Wołodię i Jurę. Bez względu na pogodę i godzinę, ona zawsze musi pojawić się gdzieś obok. Jest to niezmiernie irytujące.
Jak już wcześniej wspominałam - na niewiele liczyłam sięgając po ten tytuł. Nie byłam pewna czy w ogóle go skończę.
Mimo początkowego sceptycyzmu, całość okazała się wciągająca, subtelna i na tyle emocjonalna, żeby z przyjemnością zabrać się za drugi tom!
Pozdrawiam, Klaudia ❤
Czytało się świetnie, tylko ta jedna Masza za dużo

Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)



Komentarze: