Czemu nie?
No, dobra. Chyba dobra passa czytelnicza się skończyła. Kiedyś musiał nadejść ten moment... I nie jest to nawet wina samej książki.
Front wschodni to czwarty już tom z cyklu Pierścień Ognia i największym problemem jest to, że nie miałam styczności z trzema poprzednimi. Jestem więc wrzucona w rok 1635, gdzie pominęłam trzy poprzednie lata. Jak we mgle błądzę, jeśli chodzi o fabułę, postacie i historię.
Mamy początek siedemnastego wieku, a mapa świata wygląda zupełnie inaczej. Między Saksonią, Brandenburgią i Niderlandami znajdują się Stany Zjednoczone Europy, a ludzie korzystają z technologii przyszłości. Wszystko dzięki podróżnikom w czasie, którzy postanowili pozwozić gadżety. Dlaczego? Nie wiem.Dotarłam do dziewięćdziesiątej siódmej strony, czyli skończyłam część pierwszą. Mimo że pióro jest bardzo przyjemne w odbiorze, to totalne zagubienie w akcji i postaciach, skutecznie odstraszyło mnie od kontynuowania.
Najbardziej podobały mi się momenty poświęcone życiu rodzinnemu bohaterów. Znacznie mniej interesujące były fragmenty dotyczące działań zbrojnych. Pojawia się tu po prostu zbyt wiele nazwisk naraz i trudno połapać się, kto jest kim oraz jaką rolę odgrywa w opisywanej historii.
Książka istnieje.
Czy odradzam? Nie. Czy polecam? Również nie.
To dla mnie pole minowe, po którym nie wiem, jak się poruszać, więc postanowiłam w ogóle na nie nie wchodzić. Ta książka po prostu istnieje i jeśli ktoś ma ochotę, może po nią sięgnąć.
Z pewnością jest to ciekawie pomyślana powieść o podróżach w czasie i alternatywnej historii, dlatego nie mam wątpliwości, że dla wielu czytelników będzie prawdziwą gratką. Warto jednak zacząć od pierwszego tomu. Mnie ta książka pokonała. Nie mam też w planach zaczynać tego cyklu - mam zbyt dużo książek, które chcę przeczytać, a science-fiction jest zbyt dalekie od tego, co lubię.
Pozdrawiam, Klaudia ❤

Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze

Komentarze: