Szukam zakładki...
Muzeum Śląskie

Muzeum Śląskie

7/11/2026

 Witam ponownie - tym razem z Katowic!

Muzeum Śląskie miałam w planach na czerwiec - podczas dłuższego zjazdu na studiach. Tak się jednak złożyło fortunnie, że w Noc Muzeów tj. z 16 na 17 maja mieliśmy skrócone zajęcia. Pomyślałam, że nie zaszkodzi skorzystać z okazji i przejść się tam właśnie wtedy.
Do tej pory tylko raz byłam na Nocy Muzeów i to w Poznaniu. Pamiętam, że było sporo ludzi, ale tłumy w Katowicach przeszły moje najśmielsze wyobrażenie. Pomyślałam wtedy jaka to świetna inicjatywa i jakie to przyjemne, gdy ludzie idą w miejsce, gdzie być może nie znaleźliby się, gdyby nie ta właśnie noc. 


Przejdźmy jednak do zwiedzania!

Jako że nie wiedziałam, gdzie pójść, ustawiłam się w pierwszej lepszej kolejce, która nie była zbyt długa.  Przede mną stała przesympatyczna rodzina, która podarowała mi mapkę muzeum z którą mogłam się zorientować, gdzie pójść później. Na razie stałam w kolejce do Gwarka w którym mieści się magazyn obiektów wielkogabarytowych. Jest to wystawa stała. Są tam maszyny związane z militariami, mechaniką i techniką. Nie jest to kompletnie mój dział nauki, ale odbywał się tam ciekawy wykład na którym chwilę posiedziałam.

Później udałam się do głównego budynku w którym mieszczą się wystawy o wszystkim. Jest sztuka współczesna, galeria polskiej sztuki nowoczesnej, galeria plastyki nieprofesjonalnej i chodzi się tam z wielką przyjemnością. Cały czas dostajemy coś nowego i można w każdej wystawie odkryć coś, co nas   zaskoczy.

Najlepsze jednak zostało na sam koniec. A właściwie trzy najlepsze rzeczy wydarzyły się na końcu.

1. Dotarłam do części z wystawą sakralną, gdzie akurat zaczynał się wykład dotyczący symboli pojawiających się na obrazach i rzeźbach. Pani w ciekawy sposób przybliżyła różnego rodzaju niuanse na które nie zwróciłabym uwagi. Takie wykłady niczym z profesorem Langdonem mogłabym mieć częściej.

2. Dotarłam do kopalni. I jest to miejsce w którym mieści się ogromna część historii Górnego Śląska. W środku było sporo rzeźb, stworzonych pokoi na górnośląską modłę (i na tę komunistyczną też). Było sporo obiektów, z którymi można było wejść w interakcję. 

Były czasy wojny i masa plakatów propagandowych zarówno w języku niemieckim, jak i polskim. 
Były stare zdjęcia, historie chwytające za serducho i taki ogrom wiedzy, którego nie dało się pomieścić na jeden raz. Najbardziej żałuję, że tak mało poświęciłam tej wystawie czasu - zmęczenie dawało o sobie znać i nie skupiłam się na wszystkim tak, jak bym chciała. Jest plan na powrót!


3. Idąc do wyjścia, trzeba było przejść przez salę ze śląskimi diabłami. Stało się jednak tak, że diabły też ożyły. Wspaniale ucharakteryzowani ludzie, chodzący z łańcuchami, straszyli zwiedzających, wydawali niepokojące odgłosy. Gra świateł nadawała magicznego charakteru. Żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęcia chociaż jednego aktora.

Mam wrażenie, że to były tak intensywne cztery godziny - byłam tam od 18:00 do ok. 22:00, a czuję się jakbym jeszcze nie wszystko dokładnie zobaczyła. Tak czy inaczej - powrót jest pewny. Nie wiadomo tylko kiedy.


Jak na razie najlepsze muzeum w jakim byłam. Pod względem organizacji, ciekawych wystaw, angażowania zwiedzających i efektu wow. Jeśli będziecie mieć okazję być gdzieś w pobliżu - koniecznie wpadnijcie. Jednak nie będzie to taka krótka przeprawa!

Pozdrawiam, Klaudia ❤


Klaudia Cybulska

Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz