Szukam zakładki...
"Słownik pojęć utraconych" Pip Williams

"Słownik pojęć utraconych" Pip Williams

7/16/2026
Historia narodzin słownika i słów, które celowo pomijano. Piękna, literacka opowieść o języku i kobietach


Słownik pojęć utraconych

Pip Williams, 2026 | Powieść historyczna

Wydawnictwo Zysk i S-ka 528 stron, 8 godz. 40 min.



Słowa zapomniane

Jest przełom XIX i XX wieku. W Oksfordzie trwają prace nad poprawioną, kompletną wersją The Oxford English Dictionary, który uchodzi za najbardziej wyczerpujący i metodyczny słownik języka angielskiego.

Prekursorami prac nad słownikiem nie byli wcale pracownicy uniwersyteccy. Był to projekt Towarzystwa Filologicznego, którego członkowie niezadowoleni z ówcześnie dostępnych słowników, utworzyli "Komitet Niezarejestrowanych Słów".
Główną bohaterkę poznajemy, gdy ma kilka lat i spędza czas pod stołem w Skryptorium, gdzie jej ojciec wraz ze współpracownikami tworzy wspomniany wyżej słownik. Gdy pewnego dnia niezauważenie na ziemi ląduje słowo dziewka, Esme postanawia je zatrzymać i stworzyć własny Słownik pojęć utraconych. 



Wraz z upływem lat Esme natrafia na coraz więcej porzuconych słów – jak się okazuje, często pomijanych celowo – uznanych za zbyt mało ważne lub niewystarczająco godne, by znaleźć się w słowniku.

Im starsza jest bohaterka, tym wyraźniej dostrzega mechanizmy stojące za tymi decyzjami. Zauważa, że wiele odrzuconych słów dotyczy kobiet, osób o niższym statusie społecznym czy służby – grup postrzeganych gorzej. To historia o władzy ukrytej w języku. Książka pokazuje siłę słowa oraz tych, którzy decydują o ich znaczeniu. W tym przypadku są to przede wszystkim mężczyźni pochodzący z uprzywilejowanych, zamożnych środowisk.

Nie samymi słowami człowiek żyje. Razem z Esme obserwujemy jej dorastanie, poszukiwanie własnego miejsca, budowanie relacji z ojcem i ciotką, pierwsze uczucia oraz stopniowo pojawiający się wątek równouprawnienia kobiet.

Język jest bardzo literacki i piękny, a jednocześnie akcja jest tak powolna, że pomimo najszczerszych chęci, trudno przeczytać więcej niż jeden rozdział na raz. Narracja przeskakuje o kolejne lata, jednak nawet wtedy niewiele się dzieje. Nie ma tutaj dynamiki. Rozumiem też, że jest to taka książka, gdzie wszystko dzieje się stopniowo i czasem niezauważenie.
Mnie momentami brakowało czegoś więcej - nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam coś, co miało tak spokojne tempo. 

Jeśli jednak ktoś chce się delektować słowami i tą wszechogarniającą ciszą wśród ścian Skryptorium, to będzie to idealna pozycja dla Was! 

Pozdrawiam, Klaudia ❤

Momentami przydługawa

Klaudia Cybulska

Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz