"Po pierwsze: nie zawracasz mi głowy swoimi sprawami.
Po drugie: trzymasz buzię na kłódkę, kiedy sobie kogoś tu sprowadzam.
Po trzecie: między nami do niczego nie dojdzie."
Mieszkanie z przeszkodą (o imieniu Kaden)
Główna bohaterka, Allie Harper, to z pozoru zwykła dziewczyna. Przejechała kawał drogi, by studiować w Woodshill i uciec od przeszłości. Zrobiła wszystko poprawnie, poza jedną rzeczą: nie ogarnęła sobie lokum. Kiedy wreszcie znajduje idealne miejsce, okazuje się, że w pakiecie dostaje Kadena. To jej nowy współlokator i jednocześnie właściciel mieszkania. Pierwsze wrażenie? Zarozumiały dupek. Kaden na dzień dobry wyznacza listę absurdalnych zasad. Nie wchodź mi w drogę, nie ruszaj moich rzeczy, i najważniejsza: nie zakochaj się we mnie. Po tym wstępie chyba każdy się domyśla, co się stanie. Te niedorzeczne zasady są tam tylko po to, by łamać je jedną po drugiej. Z wielkim hukiem.
"Ale niewypowiedziane słowa spływały bezgłośnie z kącików moich oczu, kapały na jego koszulkę, jedna za drugą, aż zrobiła się na niej wielka plama."
Maski i wysokie ego
Allie to postać, którą da się lubić. Jest rozważna, ale odkrywa w sobie buntowniczą naturę. Co ważne – nie jest typową „ofiarą losu”, która wyolbrzymia swoje cierpienie. Mimo trudnej przeszłości wydaje się po prostu normalna i autentyczna. Z Kadenem sprawa jest trudniejsza. To kobieciarz o bardzo wysokim ego. Jego arogancja skutecznie obrzydzała mi jego atrakcyjną powierzchowność. Przez pewien czas ten facet doprowadzał mnie do szału (stąd obniżona ocena końcowa!). Jednak Kaden to mistrz noszenia masek. Ma w swojej kolekcji całą galerię emocji na pokaz. Dopiero gdy poznajemy jego historię, zaczynamy rozumieć (choćby w połowie), skąd bierze się ten mur, którym się otoczył.
"Nie jesteś zepsuty, Kaden, jesteś może trochę poturbowany. Ale nie na tyle, żeby nie dało się tego naprawić."
Minimalizm i lekkość
To moja pierwsza styczność z twórczością Mony Kasten i jestem pod wrażeniem. Autorka operuje prostym, zrozumiałym językiem, co sprawia, że przez fabułę się płynie. To New Adult w najlepszym wydaniu – pozwala się zrelaksować, odpłynąć do innego świata, a jednocześnie angażuje emocjonalnie. Bohaterowie są z krwi i kości, a ich dylematy nie są banalne. Wizualnie – okładka to minimalizm w czystej postaci. Zachowanie oryginalnej grafiki i stonowana kolorystyka to strzał w dziesiątkę. To jedna z ładniejszych, estetycznych książek na mojej półce.
Werdykt: Idealna na ciepłe popołudnie
Reasumując, „Begin Again” to świetna opowieść o nowym początku. Wyróżnia się na tle innych "akademickich" romansów chemią między bohaterami i lekkością pióra autorki. Polecam z czystym sumieniem każdemu, kto szuka wciągającej lektury, przy której można zapomnieć o bożym świecie.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Komentarze: