Tytuł: Moja siostra Rosa Autor: Justine Larbalestier Tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka Ilość stron: 416 Wydawnictwo: Bukowy Las Moja ocena: 5|10
"Nie wszystko kręci się wokół rasy. Ludzie mogą po prostu być ludźmi."
Thriller psychologiczny z dziesięciolatką w roli głównej? W moje ręce trafił przypadkiem, a moje uczucia co do przedstawionej historii są mieszane. Justine Larbalestier zabiera nas do pozornie uporządkowanego świata rodziny Tyler. gdzie kochających rodziców pochłonął wir pracy, ciągłe przeprowadzki z jednego krańca świata na drugi, które nie sprzyjają psychice dzieci w okresie dojrzewania, pogoń za pieniędzmi i rodzinne tajemnice.
Che Taylor- nastolatek, którego życiową pasją jest boks. Na drugim miejscu stoi jednak życiowe utrapienie o imieniu Rosa. Dziewczynka niesamowicie inteligentna, sprytna i potrafiąca manipulować innymi. Dwa przeciwieństwa, które są dla siebie jednocześnie przeszkodą, a z drugiej strony czymś nieodłącznym.
Gdy Taylerowie przeprowadzają się do Nowego Yorku cały świat Che przewraca się do góry nogami. Odłączony od swoich przyjaciół, kompletnie sam w obcym mieście. Bez zrozumienia ze strony rodziców z młodszą siostrą i jej nieprzewidywalnymi działaniami. Jego celem jest powrót do domu. Jego poprzedniego domu. Czy jednak nic nie zmieni decyzji o pozostaniu?
Powieść bez gwałtownych akcji. Wszystko toczyło się dość spokojnie. Kolejne rozdziały nie porywały. Zachowania bohaterów często były irytujące. Che, który z jednej strony był przerażony poczynaniami siostry, z drugiej strony niemogący podjąć żadnych konkretnych działań. Rosa, która miała być genialnym dzieckiem, a w ogólnym rozrachunku sprawiała wrażenie rozpieszczonej.
Postacie poboczne w całej historii były albo odrealnione, albo nijakie. Jeśli bohater nie był oryginalny i nie zajmował się czymś, z czym można było go skojarzyć, został stworzony na wzór szarej masy, która jest nijaka i nieistotna,a przecież to właśnie bohaterzy drugoplanowi budowali całą scenerię dla działań Rosy. Wątek miłosny, który się pojawił był jakoby wcale go nie było. Relacje były kruche, nietrwałe i uważam,że byłoby lepiej, gdyby wcale się nie pojawiły na stronach tej książki. Natomiast dużym plusem było podejście do naukowych i psychologicznych faktów. Zgłębianie ludzkiego umysłu, chorób z nim związanych, zachowań i wpływu otoczenia na nas samych, to właśnie powód, który zatrzymał mnie przy tej powieści do samego końca, czego nie żałuję, ponieważ dopiero tam cała akcja nabiera tempa i kolorytu.
Justine Larbalestier przedstawiła historię rodziny, której problemy są w każdym domu. Może nie aż tak skumulowane i znaczące jak w przypadku Che i Rosy, jednak na pewno w pewnym stopniu wielu ludzi przypisze sobie rolę jednego z domowników, a może i bohaterów pobocznych. Z przymknięciem oka zachęcam do lektury :)
Klaudia
Che Taylor- nastolatek, którego życiową pasją jest boks. Na drugim miejscu stoi jednak życiowe utrapienie o imieniu Rosa. Dziewczynka niesamowicie inteligentna, sprytna i potrafiąca manipulować innymi. Dwa przeciwieństwa, które są dla siebie jednocześnie przeszkodą, a z drugiej strony czymś nieodłącznym.
Gdy Taylerowie przeprowadzają się do Nowego Yorku cały świat Che przewraca się do góry nogami. Odłączony od swoich przyjaciół, kompletnie sam w obcym mieście. Bez zrozumienia ze strony rodziców z młodszą siostrą i jej nieprzewidywalnymi działaniami. Jego celem jest powrót do domu. Jego poprzedniego domu. Czy jednak nic nie zmieni decyzji o pozostaniu?
Powieść bez gwałtownych akcji. Wszystko toczyło się dość spokojnie. Kolejne rozdziały nie porywały. Zachowania bohaterów często były irytujące. Che, który z jednej strony był przerażony poczynaniami siostry, z drugiej strony niemogący podjąć żadnych konkretnych działań. Rosa, która miała być genialnym dzieckiem, a w ogólnym rozrachunku sprawiała wrażenie rozpieszczonej.
Postacie poboczne w całej historii były albo odrealnione, albo nijakie. Jeśli bohater nie był oryginalny i nie zajmował się czymś, z czym można było go skojarzyć, został stworzony na wzór szarej masy, która jest nijaka i nieistotna,a przecież to właśnie bohaterzy drugoplanowi budowali całą scenerię dla działań Rosy. Wątek miłosny, który się pojawił był jakoby wcale go nie było. Relacje były kruche, nietrwałe i uważam,że byłoby lepiej, gdyby wcale się nie pojawiły na stronach tej książki. Natomiast dużym plusem było podejście do naukowych i psychologicznych faktów. Zgłębianie ludzkiego umysłu, chorób z nim związanych, zachowań i wpływu otoczenia na nas samych, to właśnie powód, który zatrzymał mnie przy tej powieści do samego końca, czego nie żałuję, ponieważ dopiero tam cała akcja nabiera tempa i kolorytu.
Justine Larbalestier przedstawiła historię rodziny, której problemy są w każdym domu. Może nie aż tak skumulowane i znaczące jak w przypadku Che i Rosy, jednak na pewno w pewnym stopniu wielu ludzi przypisze sobie rolę jednego z domowników, a może i bohaterów pobocznych. Z przymknięciem oka zachęcam do lektury :)
Klaudia

Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)


![[KU UPADKOWI LITERATURY WSPÓŁCZESNEJ] "Nasze Perseidy" Layla Wheldon](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivPyQ3ia_OZCQP0NbJ4OzqIYWJmydX-epa4Ka3AZS15gZdT0oQQhgUpO4-_VDYyui7B_6VPfnhyphenhyphenms_N_HXC7rfVBjeC05vw8_UCpk2pVXiMQupYDcsom89jEc2rOwEqyYEq-mVm07g9aLqfzZzjazsWt6ZUZunAoBroxz_potl9lPBCcwqJk9hSaXdbv44/w640-h480/1000053064.png)
Komentarze: