wtorek, 12 marca 2024

"Forget Me Not" Julie Soto

 


Tytuł: Forget Me Not  Autor: Julie Soto  Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza  Wydawnictwo: HarperCollins Liczba stron: 398 Ocena:9/10 

"Nie mogę uwierzyć, że kupiliście moją książkę, lub ściągnęliście jej piracką wersję! To naprawdę niesamowite" Julie Soto, Forget Me Not, podziękowania 

Przekonując się niejednokrotnie, że romansidła to już nie moje klimaty, sięgnęłam po Forget Me Not. Patrząc na okładkę człowiek może poczuć się zbity z tropu, nie wiedząc jaki gatunek literacki ma przed sobą. Można byłoby nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to książka o kwiatach i... no dobra. Po prostu okładka jest tak piękna, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie, nawet gdyby miało okazać się, że jest to paździerz. 
Na szczęście okładka idzie łeb w łeb z  samą fabułą i w pełni mogę polecić omawiany tytuł.

Elliot Bloom to facet, który nie przepada za ludźmi. Może dlatego pracuje z kwiatami? Na pewno jest świetny w tym co robi. Może sami klienci są upierdliwi, ale jakiś kontakt musi z nimi trzymać - w końcu to oni płacą. Najbardziej irytująca wydaje się być Whitney Harrison, która nie tylko ma zniżki w jego kwiaciarni, ale też asystentkę, która wprawia serce Elliota w drżenie.
Ama uwielbia organizować śluby. Sama jednak nie ma zamiaru babrać się w instytucję małżeństwa, a nawet związki. Czysty układ i brak etykietek dają jej poczucie bezpieczeństwa i nie narażają na bolesne rozstania, dramaty i rozczarowania. Tak jest łatwiej, prawda?
Losy tej dwójki splatają się w Sacramento, gdzie jedno z serc zostaje złamane, by po kilku latach los rzucił im pod nogi drugą szansę i szpachlę - w końcu Ama urządza śluby, a na ślubach są kwiaty. Biorąc pod uwagę umiejętności Elliota jakie jest prawdopodobieństwo współpracy? Wysokie. Cholera. 

W końcu mamy historię, gdzie nasza bohaterka jest jakaś! Ma osobowość, nie jest papierowa (choć z tym można byłoby polemizować), jest charakterna. Właściwie wszyscy są tutaj jacyś. Nikt, kto znaczył coś w tej powieści, nie został potraktowany jako tło.

Sama fabuła może nie jest czymś oryginalnym, jednak sposób jej przedstawienia już tak. Spotkania bohaterów mają uzasadnienie, całość jest logiczna. Fabuła kręci się wokół Amy i Elliota, jednak wątek czyjegoś ślubu nie zostaje zaniedbany. Jest tutaj idealny balans. Nic nie przesładza historii. Niejednokrotnie spotkałam się z tym, że autorzy zapominają, że czytelnicy potrzebują logicznych działań bohaterów, a przypadkowe spotkania i zrzucanie tego na przeznaczenie do nich nie należą, a są według mnie po prostu oznaką lenistwa.  Dlatego cieszę się, że  tutaj można jest to tak naturalne i  spójne.
Trochę skaczemy w czasie między przeszłością, a teraźniejszością oraz dwoma perspektywami - zarówno Amy jak i Elliota, co rzuca snop światła na ich relacje. 
Poruszona została problematyka mamy Amy, która już kilkanaście razy wychodziła za mąż, przez co wiara protagonistki w szczęśliwe, długoterminowe związki prawie nie istnieje. Może to skłonić nas do refleksji jak odbicie związku naszych rodziców wpływa na ich postrzeganie przez nas samych. Zresztą sama autorka na końcu książki zostawiła pytania zachęcające do dyskusji. Poza tym zostawiła piękne podziękowania - chyba pierwszy raz wspominam o nich w recenzji, jednak nie mogłam pozostawić bez komentarza wspominki o pirackich wersjach. Love it! 

Bawiłam się świetnie, szybko pochłaniałam rozdział za rozdziałem i czekam na więcej dobrych romansów, które wpadną mi w ręce. 

Pozdrawiam, Klaudia🌺

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone. ©Sara Kałecka